Pokłosie zamachu w Kijowie. Szef ukraińskiej policji patrolowej Jewhen Żukow podał się do dymisji. Kilka godzin po tym, jak dwóch jego funkcjonariuszy uciekli przed sprawcą strzelaniny w Kijowie, zamiast próbować go powstrzymać. Zginęło siedem osób, a 13 kolejnych zostało rannych. Mężczyzna otworzył ogień do przechodniów na ulicy w sobotę w południowej części Kijowa, następnie wziął zakładników w pobliskim supermarkecie. Zginął później w strzelaninie z policją.„Służ i chroń”. I uciekajW sieci pojawiły się nagrania, na których widać, jak w tym czasie dwaj funkcjonariusze zostawiają cywilów i uciekają z miejsca zdarzenia.Minister spraw wewnętrznych Ukrainy Igor Kłymenko poinformował, że wspomniani funkcjonariusze zostali już zawieszeni w obowiązkach i że w ich sprawie wszczęto śledztwo.„'Służ i chroń' to nie tylko slogan. Musi być poparte odpowiednimi działaniami zawodowymi. Zwłaszcza w momentach krytycznych, gdy od tego zależy ludzkie życie” – napisał polityk na Telegramie.Klymenko dodał jednak: „Nie jest do końca słuszne uogólnianie całej policji na podstawie działań dwóch pracowników”.Do sprawy odniósł się też prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. W swoich mediach społecznościowych oskarżył funkcjonariuszy o „bezczynność”. Potwierdził, że ukraińskie krajowe biuro śledcze prowadzi w ich sprawie postępowanie karne.„Toczymy wojnę i niestety każdego dnia w wyniku rosyjskich ataków dochodzi do strat w ludziach” – powiedział Zełenski. „Szczególnie bolesna jest strata takich ludzi w zwykłym mieście, po prostu na ulicy”.Działania „nieprofesjonalnie i niegodnie”Żukow w niedzielne podczas konferencji prasowej powiedział wprost, że funkcjonariusze „nie ocenili sytuacji właściwie i narazili ludność cywilną na niebezpieczeństwo”. I że działali „nieprofesjonalnie i niegodnie”.„Jako oficer bojowy podjąłem decyzję o rezygnacji ze stanowiska, które obecnie zajmuję” – przekazał.Władze Ukrainy twierdzą, że traktują sobotnią strzelaninę jako akt terrorystyczny, ale nie ujawniły jeszcze motywu sprawcy. Klymenko określił jego stan psychiczny jako „wyraźnie niestabilny”.Czytaj także: Masakra w Kijowie. Strzelał do ludzi na ulicy i wziął zakładnikówW szpitalu nadal przebywa siedem osób, a mężczyzna który był „niezwykle poważnym stanie” zmarł w poniedziałek przed południem. Stan trzech rannych jest poważny.Legalna, zarejestrowana broń sprawcySprawcą masakry na kijowskiej ulicy okazał się 58-letni mężczyzna pochodzący z Moskwy, choć przed tym, jak oddał starzy, mieszkał w rejonie Hołosijiwskim.Wcześniej z kolei mieszkał we wschodnim obwodzie donieckim, który znajduje się w dużej mierze pod okupacją rosyjską i był miejscem konfliktu separatystycznego przed pełnoskalową inwazją Rosji na Ukrainę.Według funkcjonariuszy znających sprawę, broń, której użył do zabicia cywilów, była oficjalnie zarejestrowana. Obecnie prowadzone jest dochodzenie w sprawie sposobu, w jaki uzyskał dokumenty niezbędne do odnowienia na nią pozwolenia.Kontroli posiadaczy broni nie będzieMimo że Kijów jest częstym celem ataków w trakcie trwającej wojny z Rosją, zdarzenia takie jak to z soboty zdarzają się rzadko.Minister Klymenko zapowiedział jednak, że po strzelaninie nie będzie masowych kontroli posiadaczy broni. „Uważam, że ludzie powinni mieć prawo do samoobrony z użyciem broni” – powiedział.„Zwłaszcza po doświadczeniu, gdy na początku inwazji na pełną skalę cywile otrzymywali broń do walki o opór narodowy”.Czytaj także: Strzelanina w szkole w Turcji. Nauczyciel obezwładnił napastnikaObywatele Ukrainy mogą posiadać broń palną inną niż automatyczna, pod warunkiem spełnienia warunków licencji, takich jak brak karalności lub historii choroby psychicznej. Szacuje się, że tylko nieco ponad trzy procent dorosłych Ukraińców posiada własną broń.