Groził też rosyjską interwencją. Białoruski dyktator Alaksandr Łukaszenka udzielił wywiadu rosyjskiej telewizji propagandowej RT. Odpowiedział na pytanie, kto będzie po nim rządził krajem. Pośrednio groził też interwencją Moskwy, gdyby Mińsk usiłował wyjść z jej orbity. Jak podała agencja BełTA, tuba propagandowa białoruskiego reżimu, prowadzący rozmowę zadał pytania, które – jak twierdził – „padają na Zachodzie”: czy każdy na Białorusi ma szansę aspirować do zostania jej kolejnym przywódcą, czy też takie próby są karane?– A co stanie się z Białorusią po Łukaszence? – dopytywał. – Tylko głupi ludzie na Zachodzie potrafią tak rozumować – twierdził Alaksandr Łukaszenka. Dowodził, że decyzja o tym, kto powinien rządzić krajem, należy wyłącznie do narodu białoruskiego. Liczne fałszerstwa w kolejnych wyborach pominął.Łukaszenka: Ludzie stanęli w mojej obronie– Cokolwiek postanowią, tak się stanie. Pamiętam, kiedy zostałem wybrany po raz pierwszy. To była decyzja narodu białoruskiego. I otrzymałem 80,3 proc. głosów. Ludzie stanęli w mojej obronie. Odsetek głosujących był wysoki – mówił dyktator.Przekonywał, że „mając to na uwadze, pójdzie tą drogą”. – Jeśli naród tego nie chce, nie można go zmusić, żeby cię kochał, jak to się mówi – perorował Łukaszenka. Zapewniał przy tym, że Białoruś ma wielu dobrych, kompetentnych ludzi, którzy mogliby w przyszłości przewodzić krajowi. Nie ujawnił, czy cechy te posiadają jego synowie Wiktar, Dźmitryj i najmłodszy, 22-letni Mikałaj. Według mediów ten ostatni ma być typowany na następcę ojca.Czytaj także: Bezdzietność na równi z pedofilią. Białoruś zmienia przepisyPrzyznał także, że nie ma szans, by Białoruś mogła być niepodległa i wyjść z orbity Kremla. Pośrednio potwierdził, że w takiej sytuacji dojdzie do rosyjskiej interwencji.„Utrata Białorusi jest dla Rosji nie do przyjęcia”– Jesteśmy ich najbliższymi sojusznikami. Utrata Białorusi dzisiaj jest dla Rosji nie do przyjęcia. Jak mawialiśmy: to oznacza, że wróg będzie w Smoleńsku, pod Moskwą (jeśli Rosja straci Białoruś – przyp. red.). To jest dla Rosji nie do przyjęcia – grzmiał dyktator.Dodał, że Białoruś i Rosja mają podpisane zobowiązania do wzajemnej obrony. – Jesteśmy prawnie związani, a Rosja wyraźnie oświadczyła, że użyje całego swojego arsenału broni do obrony Białorusi. Cały świat o tym wie. Ameryka to wie i Europa to wie. Dlatego starcie z Białorusią to starcie między Białorusią oraz Rosją – groził Łukaszenka.Ujawnił przy tym, że w zachodniej Rosji utworzono odpowiednią grupę, która natychmiast wesprze armię białoruską. – Wiesz, jaką mają broń. Dlatego nie chcemy wojny – mówił watażka. Słowa te można interpretować jako ostrzeżenie przede wszystkim w stronę Białorusinów, którym zachciałoby się żyć w wolnym, demokratycznym i niepodległym kraju.Łukasz Zaranek, autor artykułu, od lat śledzi sytuację w krajach byłego Związku Sowieckiego. Jego zainteresowania to przede wszystkim geopolityka oraz konflikty międzynarodowe.