Kontrowersyjne słowa na Jasnej Górze. Chce się zrobić z naszej młodzieży to samo, co chciał Hitler: nauczyć tylko dodawania i odejmowania, by powstała masa bezwolna do pracy na – dzisiaj – niemieckich polach szparagowych – mówił na Jasnej Górze abp senior Marek Jędraszewski, komentując zmiany zachodzące w polskich szkołach. W sobotę po południu rozpoczął się Zlot Gwiaździsty na Jasną Górę, organizowany przez Stowarzyszenie Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński. Z uczestnikami zlotu spotkał się w Auli Papieskiej abp senior Marek Jędraszewski, były metropolita krakowski, który skrytykował między innymi wychowanie patriotyczne.– Jeżeli według badań statystycznych około 13 proc. Polaków nie kocha Polski, a dla dwudziestu kilku kolejnych sprawy Polski są obojętne, to naprawdę znajdujemy się w sytuacji dramatycznej. Jeśli o tym mówię, to nie dlatego, by wzbudzić u państwa poczucie pesymizmu. Każdy sensowny program naprawczy zaczyna się od stwierdzenia, jak jest – przekonywał.Zaznaczył, że sam jest optymistą. – Jest wiele wspaniałych rzeczy, które się rodzą i taką jest Rajd Katyński, który szuka nowego języka, by zarazić ludzi nie tylko tym, co się odczuwa, jadąc motocyklem, ale i pewną ideą, którą poprzez motocykl można przekazać dalej – dodał.Abp Jędraszewski: Chcą by powstała masa bezwolnaHierarcha skrytykował współczesną szkołę. – Wycina się nauczanie historii, nauczanie języka polskiego, geografii i wszystkich ważnych przedmiotów wpływających bezpośrednio na kształtowanie tożsamości. Chce się zrobić z naszej młodzieży to samo, co chciał Hitler: nauczyć tylko dodawania i odejmowania, by powstała masa bezwolna do pracy na – dzisiaj – niemieckich polach szparagowych. Nie można do tego dopuścić! – apelował.Abp Marek Jędraszewski przez osiem lat był jednym z najbardziej rozpoznawalnych i zarazem najbardziej kontrowersyjnych hierarchów w Polsce. Gdy w 2016 roku przyjechał do Krakowa, jego ingres na Wawelu brzmiał jak obietnica „radosnego trudu głoszenia Chrystusa” i troski o „skrzywdzonych”.W praktyce nadawał ton najbardziej konfrontacyjnej wersji polskiego katolicyzmu. Z ambony piętnował „tęczową zarazę”, „gender”, „neomarksizm”, łącząc homilie z ostrą publicystyką polityczną. Aborcję potrafił porównać do Holokaustu. Wypowiedzi o „dziękczynieniu Bogu za braci Kaczyńskich” czy tyrady przeciw edukacji seksualnej czyniły go idolem prawicy i symbolem upolitycznienia ambony dla reszty. Często i chętnie wypowiadał się w mediach związanych z Prawem i Sprawiedliwością.Konflikt w KościeleStopniowo zrażał nie tylko coraz większą część wiernych, ale również najbliższych współpracowników. Otwarty konflikt wybuchł w 2023 roku, gdy Jędraszewski usunął z urzędu proboszcza mariackiego, ks. Dariusza Rasia – prywatnie brata polityka Trzeciej Drogi, a wcześniej Platformy Obywatelskiej. Oficjalnym powodem miały być „nieprawidłowości finansowe”, ale wśród duchownych szybko pojawiły się głosy, że chodziło o coś więcej. W kręgach kurialnych zaczęto mówić o „skoku na kasę”, a sam Raś odwołał się do Watykanu.Z każdym rokiem hierarcha coraz bardziej otaczał się gronem lojalnych współpracowników, których wynagradzał posadami w kurii i na probostwach. Dla krytyków był to przejaw nepotyzmu i budowania własnego „dworu”, dla zwolenników – konsekwentne oczyszczanie diecezji z „elementu liberalnego”. Pod Wawelem nie brakowało głosów, że arcybiskup myśli już nie o przyszłości archidiecezji, lecz o własnym zabezpieczeniu po odejściu z urzędu.W listopadzie ubiegłego roku zastąpił go kard. Grzegorz Ryś. Kilka dni później abp Jędraszewski wystosował list do wiernych Archidiecezji Krakowskiej. „Proszę o wybaczenie, jeżeli kogoś zawiodłem lub sprawiłem przykrość, ale zawsze starałem się kierować dobrem Kościoła i wiernych” – przekonywał.Czytaj także: Kard. Ryś: Kościół zawsze potrzebował prawdy o sobie