Wybory parlamentarne w niedzielę. Na dwa dni przed wyborami parlamentarnymi w Bułgarii sondaże wskazują na wyraźne zwycięstwo koalicji Rumena Radewa, choć bez szans na samodzielną większość. Jednocześnie niepewność dotyczy zarówno układu sił w parlamencie, jak i liczby ugrupowań, które przekroczą próg wyborczy. Wyraźna przewaga koalicji RadewaWedług sondaży koalicja Postępowa Bułgaria niedawnego prezydenta Rumena Radewa może liczyć na 32–34 proc. głosów. Z kolei partia GERB byłego premiera Bojko Borisowa uzyskuje w badaniach około 19 proc. poparcia.Zbliżone wyniki badań i niepewność na dole stawkiSondaże przeprowadzone przez agencje Alpha Research, Miara oraz Trend przyniosły bardzo podobne rezultaty. Różnice pojawiają się głównie w przypadku ostatnich miejsc oraz prognoz dotyczących liczby ugrupowań, które dostaną się do parlamentu – pięciu lub sześciu.Nie wyklucza się również scenariusza, w którym próg wyborczy wynoszący cztery procent minimalnie przekroczy nawet siedem partii, choć uznawane jest to za mało prawdopodobne.Czytaj także: Zapłacisz już tylko w euro. Nowy etap bułgarskiej gospodarkiRadew bez większości, GERB na drugim miejscuWedług Alpha Research i Miary koalicja Radewa może zdobyć 34,2 proc. głosów, natomiast Trend wskazuje na 32,2 proc. Mimo prowadzenia, Radew – który zrezygnował z urzędu prezydenta, by wystartować w wyborach pod hasłem walki z oligarchią i mafią – nie uzyska bezwzględnej większości 121 mandatów. Na drugim miejscu plasuje się centroprawicowa partia GERB Borisowa z poparciem na poziomie 19,1–19,2 proc. Trzecią pozycję może zająć centrowe ugrupowanie Kontynuujemy Zmiany–Demokratyczna Bułgaria, które według badań osiąga około 11 proc.Rywalizacja o czwarte miejsce i niepewny los socjalistówO czwarte miejsce rywalizują partia DPS–Nowy Początek oligarchy Deliana Peewskiego, aktywna głównie w regionach zamieszkanych przez mniejszość turecką, takich jak Kyrdżali, oraz nacjonalistyczno-rusofilskie ugrupowanie Wyzrażdane (Odrodzenie). Oba ugrupowania mogą liczyć na 7–9 proc. poparcia.Na granicy progu wyborczego znajduje się postkomunistyczna Bułgarska Partia Socjalistyczna. Jeśli nie dostanie się do parlamentu, będzie to jej największa porażka od czasu przemian politycznych w 1989 roku.Czytaj także: Polityczne trzęsienie ziemi. „Zetki” doprowadziły do dymisji rządu Kolejne wybory i umiarkowana frekwencjaW wyborach – już ósmych w ciągu ostatnich pięciu lat – o miejsca w 240-osobowym, jednoizbowym Zgromadzeniu Narodowym ubiegać się będą kandydaci z 14 partii oraz 10 koalicji.Agencje socjologiczne nie przewidują wysokiej frekwencji. Szacuje się, że wyniesie ona około 50–55 proc., czyli więcej niż w poprzednich wyborach, gdy głos oddało około 40 proc. uprawnionych.Obawy o kupowanie głosówPoważne obawy obserwatorów budzi zjawisko kupowania głosów. Pomimo intensywnych działań resortu spraw wewnętrznych proceder ten nadal występuje. Choć nie jest to nowe zjawisko w Bułgarii, według MSW jego skala jest obecnie aż pięciokrotnie większa niż w trakcie poprzednich wyborów w 2024 roku.Czytaj także: Bułgaria już w strefie euro. Społeczeństwo pozostaje jednak podzielone