Wywiad z prof. Ewą Marciniak. – Mateusz Morawiecki bardzo liczył na nominację od partii na kandydata na premiera. Jarosław Kaczyński postawił jednak na werbalnego radykała na czele narracji politycznej PiS-u. (....) Postawienie na Czarnka reprezentującego maślarzy spowodowało, że Mateusz Morawiecki wraz z politykami z młodszego pokolenia podjął decyzję o zrobieniu pierwszego kroku ku politycznej samodzielności. Czy będzie drugi? Tego nie wiadomo – mówiła prof. Ewa Marciniak, politolożka i szefowa sondażowni CBOS, w rozmowie z portalem TVP.Info. Czy PiS czeka rozłam? Partia Jarosława Kaczyńskiego właśnie się dzieli? Różnorodne frakcje, które były w PiS do 2024 roku nie były widoczne w tak dużym stopniu. Mimo podziałów umożliwiało to wspólne życie partyjne. Odkąd aktywizują się członkowie byłej Solidarnej Polski i mamy podziały na „harcerzy” i „maślarzy” – Jarosławowi Kaczyńskiemu jest coraz trudniej budować spójny wizerunek partii. Beata Szydło przyrównała kiedyś PiS do „zwartej pięści”. Teraz tej pięści już nie ma – wyrastają z niej poszczególne palce, gdzie możemy sytuować poszczególne frakcje. Jak należy odczytywać decyzję Prezydium klubu PiS o powołaniu rady eksperckiej? To jest oferta dla Mateusza Morawieckiego, żeby wyszedł z twarzą i próba ratowania partii? Czy raczej frontalny atak i próba odstawienia go na boczny tor? Tuż po pojawieniu się stowarzyszenia Rozwój Plus, partia wyszła z pomysłem rady eksperckiej. Ta kolejność każe myśleć, że to działanie ratunkowe dla wizerunku partii jako spójnego ugrupowania. Rada ekspercka to także furtka dla osób, które chcą się angażować się w budowanie programu w ramach PiS.Ale za powołaniem stowarzyszenia stoi konkretna procedura, a nie tylko słowa. Czy teraz ktoś miałby pisać wniosek o wykreślenie z listy stowarzyszeń? Jest to mało prawdopodobne. Być może jest to komunikat od partii do Mateusza Morawieckiego, że dostał forum do realizacji swoich pomysłów. Jednak bardziej prawdopodobne jest, że to apel do innych członków PiS: macie platformę do działania, nie idźcie za Mateuszem Morawieckim. Sytuacja w PiS eskaluje. Mateusz Morawiecki już kilkakrotnie zapowiedział, że nie zamierza rezygnować z budowy stowarzyszenia, a z drugiej strony prezes Kaczyński zagroził, że osoby działające w stowarzyszeniu nie znajdą miejsca na listach PiS-u. Teraz ośrodki badań opinii społecznej sprawdzą, czy potencjalna partia Mateusza Morawieckiego miałaby szansę na przekroczenie progu wyborczego. Pytanie, czy szyld PiS-u jest już delegitymizujący, tzn. czy członkowi PiS łatwiej, czy trudniej uzyskać poparcie wyborców. Mateusz Morawiecki też nie jest w łatwej sytuacji, bo też zbiera ciosy za okres sześciu lat, gdy był szefem rządu. Jego premierostwo wiązało się także ze złymi decyzjami, ale jeśli zapytać wyborcę PiS-u, kto jest najlepszym kandydatem na premiera, to kandydatura Morawieckiego jest kilkukrotnie częściej wskazywana niż Przemysława Czarnka. Morawiecki w elektoracie PiS wciąż jest „naszym premierem” – tak jak była wcześniej „nasza Beata”. Wyborcy PiS wciąż dążą go szacunkiem i atencją. Dlatego, myślę, że pozbawienie go i jego ludzi miejsca na listach nie jest realną groźbą: najwyżej nie będą na listach i stworzą własne ugrupowanie. Nie ma miejsca na tak silną frakcję w PiS? Partia tego nie zniesie ani organizacyjnie, ani politycznie. Jarosław Kaczyński postawił na Przemysława Czarnka, który wulgaryzuje i radykalizuje przekaz. Z drugiej strony jest Mateusz Morawiecki, który ma wizerunek umiarkowanego polityka PiS. Dla wyborców są to dwa różne politycznie światy. Zbliża się czas, gdzie trzeba będzie przedstawić jakąś wizję elektoratowi. Wyborcy PiS byli przyzwyczajeni, że PiS „daje”, m.in. 500 Plus i kolejne emerytury. Politycy PiS podtrzymywali taką narrację, żeby wyborcy wiedzieli, że to za sprawą ich działań dostają żywą gotówkę. Teraz żadnej propozycji nie ma. Krótko mówiąc: Czarnkowi brakuje pozytywnego przekazu? Tak, jest zdecydowanie radykalny. Prawdopodobnie chodzi o to, żeby odebrać jakąś część wyborców Grzegorzowi Braunowi, którzy wcześniej zasilił jego elektorat z sympatyków PiS. W wielu sondażach poparcie dla Brauna spada, ale też nie rośnie PiS-owi. To oznacza, że nie ma „efektu Czarnka” – wyborcy PiS czekają na coś, co może ich zjednoczyć. Czy prezes Kaczyński ma jeszcze jakieś narzędzia oddziaływania na Morawieckiego i jego grupę? Może zakazać wejścia im na listy wyborcze albo ich wyrzucić? Prezes przeżył już kilka takich sytuacji, gdzie posłowie PiS odchodzili i tworzyli nowe podmioty, m.in. Solidarną Polskę i Polska Jest Najważniejsza. Tak, tylko koniec końców wrócili w ramiona prezesa albo przenieśli się na drugą stronę sceny i PiS sobie bez nich poradził. Dziś sytuacja polityczna jest zupełnie inna – głównie za sprawą obu konfederacji. Po prawej stronie nie ma dziś ściany, przed czym prezes wielokrotnie przestrzegał. Niezbędna jest dyskusja w PiS na temat tego, kim oni są i jaka jest ich tożsamość polityczna. Jak bardzo może ucierpieć osobisty autorytet Jarosława Kaczyńskiego w wyniku tej rebelii? Przecież to prezes Kaczyński zbudował Mateusza Morawieckiego jako polityka z pierwszej linii. Zbudował także obecnego prezydenta RP i innych polityków, którzy siedzieli wcześniej w dziesiątym rzędzie ław parlamentarnych. Wciąż to prezes Kaczyński panuje nad polityką personalną i rozdaje karty, ale nie panuje na ambicjami politycznymi. Nie dostrzega także miejsca, w którym jest teraz Polska. Prezes ulega także fake newsom, np. mówiąc o nowym premierze Węgier Péterze Magyarze, że „upiekł szczenię”. Wydaje się, że młodsze pokolenie lepiej od niego odczytuje nową infosferę. Podsumowując: spór z Morawieckim i jego ostatnie ruchy polityczne są pokłosiem decyzji Jarosława Kaczyńskiego o mianowaniu Przemysława Czarnka kandydatem na premiera z ramienia PiS? Mateusz Morawiecki bardzo liczył na tę nominację. Opinia społeczna także wspierała to przekonanie. Jarosław Kaczyński postawił jednak na werbalnego radykała na czele narracji politycznej PiS-u. Można się doszukać tam poważniejszych rzeczy, np. sprzeciwu wobec polityki klimatycznej, ale większość tego tak nie rozumie. Zapamiętano raczej określenia, których użył, opisując OZE. Postawienie na Czarnka reprezentującego maślarzy spowodowało, że Mateusz Morawiecki wraz z politykami z młodszego pokolenia podjął decyzję o zrobieniu pierwszego kroku ku politycznej samodzielności. Czy będzie drugi? Tego nie wiadomo. Zobacz też: Obecni posłowie, ale nie tylko. Oto członkowie stowarzyszenia Morawieckiego