Oszustwa na ponad 24 mln zł. Były mąż Marty Kaczyńskiej trafił do aresztu, po tym, jak Prokuratura Okręgowa w Warszawie zarzuciła mu popełnienie trzech oszustw na łączną sumę ponad 24 mln złotych oraz prania pieniędzy w kwocie 2 mln złotych. Marcin D. zaprzecza zarzutom, a jego obrońcy twierdzą, że ich klient „przedstawił bezsporne dowody niewinności”. Adwokat Marcin D. był jedną z trzech osób zatrzymanych przez stołecznych policjantów na Pomorzu we wtorek 14 kwietnia, na polecenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Śledczy ograniczyli się wówczas tylko do potwierdzenia tego faktu i stwierdzeniu, że sprawa jest poważna. W piątek 17 kwietnia prok. Piotr Skiba, rzecznik stołecznej okręgówki, poinformował o tym, jakie zarzuty usłyszeli Marcin D., Kamil K. i Michał L. Okazuje się, że D. miał dopuścić się popełnienia czterech przestępstw. Trzy z nich dotyczą „doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem” dwóch spółek oraz jednej osoby prywatnej na łączną kwotę ponad 24 mln złotych. Miało do tego dojść w okresie od lutego do grudnia 2024 roku. Ostatni zaś ma związek z wypraniem ponad 2 mln złotych pochodzących z przestępstw. Grozi mu od 5 do 25 lat więzienia. Michałowi L. przedstawiono zarzut oszustwa na kwotę ponad 1,3 mln zł, a Kamilowi K. - popełnienia czterech czynów zabronionych: wyrządzenia szkody w obrocie gospodarczym na kwotę ponad pół miliona zł, pomocnictwo w przestępstwie wierzycielskim oraz dwa zarzuty prania brudnych pieniędzy. – Marcin D. i Kamil K. zostali aresztowani na trzy miesiące. Wobec Michała L. zastosowano poręczenie majątkowe w kwocie 150 tys. złotych. Co do materii śledztwa, to na tym etapie nie udzielamy więcej informacji, ale sprawa jest rozwojowa i można się spodziewać kolejnych zatrzymań – powiedział portalowi TVP.Info prok. Piotr Antoni Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Czytaj także: Były mąż Marty Kaczyńskiej zatrzymany. Odpowie za „wielomilionowe oszustwa”Zaskoczeni pełnomocnicy Obrona Marcina D. zapowiedziała złożenie zażalenia na decyzję sądu. „Jesteśmy zdumieni działaniami prokuratury, która pokrzywdzonego uznaje za podejrzanego. Decyzję sądu uważamy za bezpodstawną i krzywdzącą” – przekazali PAP mec. Łukasz Rumszek i mec. Marek Dubieniecki. „Nasz klient przedstawił niesporne dowody niewinności, które zostały przez sąd całkowicie zignorowane i pominięte. Właśnie to, a także inne wady formalne postępowania przesądzają o konieczności złożenia zażalenia, które wpłynie do sądu pierwszej instancji w przyszłym tygodniu” – poinformowali. Prok. Skiba uważa, że adwokaci chyba nie byli tak zaskoczeni decyzją sądu w sprawie ich klienta. – Jeszcze przed ogłoszeniem postanowienia sądu, obrońcy uprzedzili, obecną w sądzie prokurator referent, że będą wnioskowali o widzenia i kontakt telefoniczny dla siebie i członków rodziny klienta. Prosili o przychylne rozpatrzenie tych wniosków – wyjaśnia rzecznik PO w Warszawie. Marcin D. miał już wcześniej kłopoty z prawem. W sierpniu 2015 roku został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Usłyszał zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, wyłudzenia 14,5 mln złotych z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych i prania brudnych pieniędzy o wartości 8,4 mln złotych. Spędził w areszcie 14 miesięcy. Wyszedł na wolność w październiku 2016 roku, po wpłaceniu 3 mln złotych poręczenia majątkowego. W grudniu 2017 roku do Sądu Okręgowego w Krakowie wpłynął w tej sprawie akt oskarżenia. Zostało nim objętych 9 osób, w tym Marcin D. Rok później, w październiku adwokat stanął przed sądem. Z kolei w grudniu 2019 roku Sąd Rejonowy w Szczecinie wydał postanowienie o aresztowaniu D. w związku z zarzutem płatnej protekcji w sprawie SKOK Wołomin. Czytaj także: Kuszą obietnicą szybkich zysków. Tak oszuści podszyli się pod resort