Dalej żył w luksusie. Kluczowy członek międzynarodowego cybergangu, który wyłudził ponad 100 mln dolarów, sfingował własną śmierć i zamieszkał u krewnego na ukraińskim Zakarpaciu. Wpadł, gdy kupił kolejną drogą nieruchomość na członka rodziny. Podczas akcji służb zabezpieczono m.in. luksusowe samochody, milion dolarów w gotówce i 8,3 mld dolarów w kryptowalutach. Zatrzymany Ukrainiec miał być kluczową postacią międzynarodowego cybergangu zajmującego się wykradaniem poufnych informacji i dokumentów z komputerów i baz danych w Europie oraz USA. Następnie przestępcy domagali się od okradzionych okupu za zwrot lub nieujawnianie danych. Według śledczych oszukali ofiary na ponad 100 mln dolarów. Mężczyzna odpowiadał w gangu za transfer i legalizację nielegalnych zysków. Wiedząc, że jest ścigany m.in. przez FBI ukrył się na Ukrainie, gdzie zdecydował się zmylić pogoń fingując własną śmierć. W tym celu wykorzystał informację o zmarłym bezdomnym w podobnym wieku i dzięki łapówkom zdobył akt zgonu na swoje nazwisko i jego ciało. Sam zaś zdobył odpowiednie dokumenty na inne nazwisko. Cybergangster osiadł w Użhorodzie na Zakarpaciu. Nie zamierzał rezygnować z dostatniego życia na cudzej krzywdzie. Jeździł luksusowymi samochodami m.in. Porsche, kupował drogie zegarki czy biżuterię. Wpadł, bo na nazwisko krewnego kupił drogą nieruchomość. To był efekt żmudnej pracy funkcjonariuszy policji i Państwowego Biura Śledczego (DBR). Cybergangster został zatrzymany i usłyszał zarzuty m.in. sfałszowania dokumentów i prania brudnych pieniędzy. Ale bardziej wymiernym efektem działania służb było skonfiskowanie majątku o wartości blisko kilkunastu milionów dolarów. To mieszkania, domy, luksusowe samochody oraz milion dolarów w gotówce i 8,3 mln dolarów w kryptowalutach. Czytaj także: Sfingował swoje zabójstwo i uciekł do Francji. Wpadł po 30 latach