Dlaczego przepisy wciąż nie weszły w życie? Brutalne transmisje na żywo ogląda coraz więcej młodych ludzi, a Polska wciąż nie doczekała się przepisów, które skutecznie penalizowałyby to zjawisko. Do Sejmu trafiły już trzy projekty ustaw, ale żaden nie doprowadził dotąd do zmiany prawa. Działania mające zwalczyć patostreaming podjęto już w 2018 r. Jednak pierwsza propozycja ustawy kryminalizującej to zjawisko pojawiła się dopiero w 2023 r. Oprócz niej do Sejmu trafiły dwa inne projekty ustaw. Mimo alarmujących raportów przepisów nie udało się wprowadzić do tej pory.Czym jest patostreaming?Patostreaming to internetowe transmisje pokazujące zachowania brutalne, wulgarne, obsceniczne lub poniżające. Twórcy takich treści zarabiają m.in. dzięki wpłatom od widzów, którzy płacą za wykonywanie określonych, często patologicznych zachowań.Zjawisko szczególnie niepokoi ze względu na skalę oddziaływania na dzieci i młodzież. Według badania Urzędu Komunikacji Elektronicznej z 2024 roku, 27,8 proc. osób w wieku od 7 do 17 lat przyznało, że oglądało patostreamy.Początki walki: reakcje po pierwszych skandalachW Polsce patostreaming zyskał rozgłos w 2017 roku. Pierwsze zdecydowane działania podjęto w marcu 2018 roku po transmisjach patostreamera „Gurala”, który podczas jednego ze streamów nakłaniał 12-letnią dziewczynkę do rozebrania się przed kamerą podczas transmisji, którą oglądało 30 tys. osób.Sprawę zgłoszono do prokuratury, a w listopadzie 2018 roku zorganizowano Okrągły Stół Rzecznika Praw Obywatelskich poświęcony walce z patotreściami. Podpisano wtedy deklarację współpracy m.in. z udziałem Ministerstwa Cyfryzacji, NASK, Google Polska, RPO, Rzecznika Praw Dziecka i Helsińską Fundację Praw Człowieka.Czytaj także: Pilny SMS z partii. Prezes PiS zwołuje posłów na spotkanieAlarmujące raporty, rosnąca skala problemuKolejne lata przynosiły coraz bardziej niepokojące dane. W 2019 roku Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę podała, że 37 proc. nastolatków w wieku 13–15 lat oglądało patotreści w internecie. W raporcie NASK „Nastolatki 3.0” z 2023 roku wskazano, że kontakt z patostreamami miało już co czwarte dziecko.Mimo kampanii społecznych i zapowiedzi walki z cyberprzemocą, brakowało konkretnych regulacji prawnych.Pierwsze projekty ustaw dopiero po latachChoć problem był znany od lat, pierwszy projekt penalizujący patostreaming trafił do Sejmu dopiero w maju 2023 roku. Zakładał on karę od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia za transmitowanie poniżających lub upokarzających aktów przemocy. Projekt nie został jednak uchwalony z powodu zakończenia kadencji parlamentu.Czytaj także: Polska 2050 walczy o swoją pozycję. „Nie jesteśmy piątą kolumną koalicji”Trzy projekty, zero uchwalonych przepisówW kolejnych latach pojawiły się następne inicjatywy:· projekt PiS z lipca 2025 roku, zakładający, że za upublicznianie w sieci materiałów uznanych za patostreaming co do zasady groziłoby od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. Z kolei, jeśli sprawca czynu działać będzie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej kara mogłaby wynieść nawet osiem lat więzienia. 9 października projekt został skierowany do Komisji Nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacjach;· projekt Koalicji Obywatelskiej ze stycznia 2026 roku. Zakłada on karanie za rozpowszechnianie w sieci nagrań przedstawiających przestępstwa lub ich upozorowane, lecz przedstawiane jako autentyczne wersje. Podobnie jak projekt PiS, przewiduje karę od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. Obejmuje m.in. przemoc wobec ludzi, znęcanie się nad zwierzętami oraz treści poniżające inne osoby, a także działania dotyczące organizacji gier hazardowych. Projekt trafił 13 marca do Komisji Nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacjach;· wcześniejszy projekt z 2023 roku – nieprocedowany ze względu na koniec kadencji SejmuWspólnym celem wszystkich propozycji jest kryminalizacja publikowania w sieci treści pokazujących przemoc, poniżanie lub pozorowane przestępstwa jako autentyczne zdarzenia.Czytaj także: Szwecja bez gwarancji kontraktu. Polska ma inne opcje w programie „Orka”Spór o definicję i zakres odpowiedzialnościJednym z głównych problemów pozostaje precyzyjne zdefiniowanie patostreamingu. Wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka podkreślał, że bez jasnej definicji trudno stworzyć skuteczne i egzekwowalne przepisy.Różnice dotyczą też katalogu czynów objętych penalizacją – od przemocy wobec ludzi po znęcanie się nad zwierzętami czy organizację patologicznych widowisk.Prawo nadal nie nadąża za internetemMimo ośmiu lat debat, raportów i politycznych deklaracji, Polska nadal nie ma odrębnych przepisów skutecznie penalizujących patostreaming. Tymczasem skala zjawiska rośnie, a treści tego typu pozostają łatwo dostępne – także dla najmłodszych odbiorców.Czytaj także: Macron przyjedzie do Gdańska. Spotka się z Tuskiem