Marcin Bosacki w „Gościu poranka”. – Jestem absolutnie przekonany, że język, który bywa używany przez polityków, nie przystoi dyplomatom. Takie sformułowania wobec drugiej osoby w państwie są głęboko niefortunne – powiedział w „Gościu poranka” w TVP Info wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki, komentując krytyczne wypowiedzi ambasadora USA w Polsce Toma Rose’a pod adresem marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. Partia TISZA Petera Magyara wygrała niedzielne wybory parlamentarne na Węgrzech, zdobywając większość konstytucyjną i odsuwając od władzy rządzącego od 16 lat Viktora Orbana. Magyar zapowiedział odbudowę demokracji i walkę z korupcją. Dodał, że na początku maja odwiedzi Polskę, a Zbigniew Ziobro nie pozostanie długo na Węgrzech.Prowadzący „Gościa poranka” Mariusz Piekarski zapytał wiceministra spraw zagranicznych Marcina Bosackiego, kto jego zdaniem szybciej pojawi się w Polsce – nowy premier Węgier czy Zbigniew Ziobro i Marcin Romanowski.– Mam nadzieję, że uciekinierzy, by stanąć przed polskim wymiarem sprawiedliwości i zacząć zeznawać w poważnych sprawach kryminalnych, w których są oskarżeni. Myślę jednak, że będą szukali schronienia w krajach trzecich poza Węgrami, a wizyta pana premiera elekta Magyara nastąpi za kilka tygodni – powiedział Bosacki.– Teoretycznie proces przekazywania władzy przez Orbana może potrwać nawet miesiąc, ale zwycięstwo partii TISZA było tak zdecydowane, że – moim zdaniem – nawet jego obóz skróci ten czas. Nowy demokratyczny rząd może powstać w ciągu dwóch, maksymalnie trzech tygodni – dodał. „Epokowa zmiana”Peter Magyar zapowiedział, że Węgry nie będą blokować unijnej pożyczki dla Ukrainy w wysokości 90 mld euro, choć jednocześnie zaznaczył, że jego rząd nie zamierza uczestniczyć w jej finansowaniu.– Są dwa elementy tej zapowiedzi. Po pierwsze, że Węgry się nie dołożą – i to nie jest zaskoczenie, biorąc pod uwagę trudną sytuację finansową po 16 latach rządów Orbana. Po drugie jednak, że przestaną blokować. Te 90 miliardów euro może wystarczyć na około dwa lata funkcjonowania państwa ukraińskiego i jego armii. Jeśli Węgry przestaną to blokować, będzie to epokowa zmiana – ocenił Bosacki. „Ten człowiek jest zagrożeniem”Ambasador USA w Polsce Tom Rose po raz kolejny skrytykował marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. „Ten człowiek jest zagrożeniem” – napisał w mediach społecznościowych.„Celem jego zapalczywej retoryki obrażającej prezydenta Stanów Zjednoczonych może być jedynie zaszkodzenie relacjom polsko-amerykańskim i osłabienie własnego kraju. Być może, skoro to notoryczny aparatczyk skrajnej lewicy i były komunista, nie powinniśmy być zaskoczeni” – dodał.Wcześniej Tom Rose zerwał kontakty z Włodzimierzem Czarzastym po – jak stwierdził – obraźliwych wypowiedziach marszałka Sejmu o prezydencie Donaldzie Trumpie. Podkreślił wówczas, że słowa te stanowią poważną przeszkodę w „doskonałych” relacjach między amerykańską administracją a rządem Donalda Tuska.– Jestem absolutnie przekonany, że język, który bywa używany przez polityków, nie przystoi dyplomatom. Ambasador jest najwyższym rangą przedstawicielem swojego kraju za granicą i powinien przede wszystkim działać dyskretnie – budować relacje i zaufanie, a nie posługiwać się ostrym językiem w mediach społecznościowych. Takie sformułowania wobec drugiej osoby w państwie są głęboko niefortunne – powiedział w „Gościu poranka” Marcin Bosacki.Zapytany o ewentualną reakcję Ministerstwa Spraw Zagranicznych, odpowiedział: „Zastanawiamy się nad tym”.„Nie sprzyja to tonowaniu nastrojów”– Amerykanie mają zwyczaj, odmienny od większości państw zachodnich, że część ambasadorów to nie zawodowi dyplomaci, lecz osoby powiązane politycznie z rządzącą partią. Jak widać, nie zawsze sprzyja to tonowaniu nastrojów – dodał.Dopytywany, czy jego zdaniem administracja USA powinna zmienić ambasadora w Polsce, odparł: – Tego nie mówię. To jest przywilej państwa, które wysyła ambasadorów. Natomiast jako były ambasador – pełniłem tę funkcję przez trzy lata w Kanadzie – powtórzę: znacznie lepiej jest, gdy ambasador działa w zaciszu gabinetów, spotyka się z partnerami i buduje relacje, zamiast koncentrować się na aktywności w mediach społecznościowych. Czytaj też: Trump usunął zdjęcie AI. „Byłem na niej lekarzem, nie Jezusem”