Dlaczego tęsknimy za latami 90.? U podłoża zjawiska newstalgii leży tęsknota za beztroską minionych dekad. – Wydaje nam się, że uczestniczymy w tym trendzie z własnej woli. Tymczasem jesteśmy trybem w machinie, która została specjalnie dla nas zaprojektowana. Recyklingi popkulturowe są częścią kapitalizmu – podkreśla w rozmowie z portalem TVP Info dr Karol Jachymek. Mimo że nostalgiczne powroty są szalenie wspólnotowe, powinniśmy pamiętać, że romantyzujemy tylko wycinek danych czasów. A te były dalekie od ideału. Co oznacza pojęcie newstalgii (nowej nostalgii) i jak ewoluowało w czasie? Dr Karol Jachymek, medioznawca, Obserwatorium Praktyk Medialnych Uniwersytetu SWPS: Newstalgia to trend popkulturowy obecny w naszej rzeczywistości od pewnego czasu. Przypisywany jest głównie osobom młodym, chociaż pojęcie to jest w istocie dosyć szerokie i dotyczy też starszych pokoleń. Mowa o nostalgii za czasami, które nie są wcale aż tak odległe od naszego doświadczenia kulturowego. Newstalgia to tęsknota za latami dziewięćdziesiątymi, początkiem XXI w., w której rzeczywistość popkulturowa, modowa czy kulinarna tamtego okresu jest romantyzowana, nostalgizowana. Jakiego rodzaju symbole są charakterystyczne dla tego zjawiska? Symboli jest bardzo wiele – od ubrań, przez słynne filmy, gry, dźwięki. Najbardziej nośnym przykładem popkulturowym jest oczywiście serial „Stranger Things”, który jest nostalgicznym powrotem do kina lat osiemdziesiątych. Przejawem mody na lata dziewięćdziesiąte jest np. powrót walkmanów, słuchawek na kablu, moda na szerokie jeansy, ikoniczne potrawy z tego okresu. Ten remiks kulturowy jest silnie obecny w naszej rzeczywistości.Jeżeli zamkniemy oczy i przeniesiemy się w estetykę „Bravo”, „Popcornu” albo przypomnimy sobie serial „Beverly Hills, 90210” – wszystko to są popkulturowe trendy, które wiążą się z newstalgią. Nie chodzi o to, żeby budować silną kategoryzację, od którego roku albo do którego roku zaczynają się nostalgiczne powroty. Niemniej jednak, zwłaszcza starsze osoby obserwują, że to, co cieszyło ich, kiedy byli młodsi, obecnie wyraźnie wraca do popkultury. Dlaczego akurat lata dziewięćdziesiąte szczególnie przyciągają różne pokolenia? Co magnetycznego było w tamtym okresie? Uśmiecham się, że bardzo często jest to ich nostalgizowana młodość lub nostalgizowana młodość pokolenia ich rodziców. Uśmiecham się też dlatego, że mówiąc o powrotach nostalgicznych, przyjmujemy perspektywę, że są one eskapistyczne. Bardzo często o nowej nostalgii mówi się, że to ucieczka od współczesności do czasów beztroski. Istotnym aspektem tej narracji jest sposób, w jaki internet i media społecznościowe miały wpłynąć na naszą współczesną rzeczywistość.Paradoks internetu. Antybohater współczesności to… kreator zjawiska newstalgii Rzeczywiście w nostalgicznym powrocie do lat dziewięćdziesiątych jest ukryty pewien paradoks. Po pierwsze myślimy o internecie jako głównym antybohaterze naszych czasów. Przedstawiamy go jako coś, co skłania do sentymentalnych powrotów. Jeśli patrzymy na to w ten sposób, wówczas rzeczywiście zjawisko newstalgii bez mediów społecznościowych i internetu w ogóle nie mogłoby mieć miejsca. Tymczasem bardzo często to właśnie internet staje się przestrzenią przenoszenia treści, propagowania mód i rozpraszania różnych trendów, w tym newstalgii. Czytaj też: Zakaz social mediów dla najmłodszych? Sondaż nie pozostawia wątpliwościPo drugie, jeśli pomyślimy o nostalgicznym powrocie do lat dziewięćdziesiątych, wczesnych lat dwutysięcznych, czy nawet do lat osiemdziesiątych, widać bardzo ciekawy mechanizm. Wracamy do czasów, które uznajemy za lepsze i bardziej beztroskie, jak to bywa w przypadku eskapistycznej i nostalgizującej popkultury. Jeżeli oglądamy filmy kostiumowe, klasyczne albo seriale z danej epoki, temu również towarzyszy nostalgia. Bardzo często skaczemy w rzeczywistość dawnych lat, opowiadaną przez pryzmat czegoś, co wydaje się egzotyczne, jak np. romantyzowanie domowych obiadów. Tymczasem powinniśmy mieć świadomość, że romantyzujemy tylko wycinek tych czasów.Rzeczywistość minionych dekad nie była idyllicznaJa zawsze podchodzę do tego zjawiska z pewną dozą dystansu. Z jednej strony rzeczywiście następuje nostalgiczny powrót do czasów beztroski, lat dzieciństwa. Wracamy też dlatego, że ten okres jest tak opowiadany w przestrzeni publicznej, że czujemy z nim silną więź. Być może działają mechanizmy postpamięci. To jest oczywiście interesujące i pozwala nam oderwać się od „tu i teraz”. Natomiast bardzo często zapominamy, że gdybyśmy żyli w latach osiemdziesiątych, dziewięćdziesiątych czy na początku XXI wieku, mierzylibyśmy się z różnymi problemami. Rzeczywistość nie byłaby tak idylliczna, jak nam się wydaje. Tymczasem nasza pamięć kulturowa i nasza pamięć indywidualna tę rzeczywistość – nie chcę powiedzieć: zakłamują – ale ją przeformułowują.Często to pokolenie Z (osoby urodzone w latach 1995-2012) zwraca się ku latom dziewięćdziesiątym. Tymczasem „zetki” często nawet nie pamiętają tych czasów, bo przypadały na ich wczesne dzieciństwo. Z jakimi problemami zmaga się to pokolenie? Od czego chce uciec? Jako badacz odpowiadam: problemy są różnorodne. Staram się uciekać od prostych kategorii. Jeżeli będziemy myśleli szerokimi pojęciami, to zapomnimy, że w Polsce jest kilka dobrych milionów osób należących do pokolenia Z. Uznanie, że kilka milionów osób jest takie same i ucieka przez tym samym, byłoby pewnie gigantycznym uproszczeniem. Najprostsza odpowiedź na to pytanie brzmi, że jest to ucieczka od współczesności i związanych z nią problemów. Czytaj też: Polityczne trzęsienie ziemi. „Zetki” doprowadziły do dymisji rządu„To nie jest tylko niewinny powrót do przeszłości”Pamiętajmy, że za tym zjawiskiem głęboko stoi kapitalizm. Jeśli mamy ponowną modę na lata dziewięćdziesiąte, następuje nadprodukcja gadżetów, ubrań, towarów, które mamy konsumować. To nie jest tylko niewinny powrót do przeszłości. Niezależnie od tego, czy mówimy o młodym pokoleniu, które wraca do czasów tuż przed swoim dzieciństwem, czy mówimy o osobach dojrzałych, mamy do czynienia z podobnym mechanizmem. Czyli ucieczką do czasów, które w naszej percepcji nie wiązały się z obecnymi problemami. Nie wiązały się z pędem życia, w którym funkcjonujemy, z wychodzącymi na jaw raz po raz aferami, które docierają do nas przez media społecznościowe. Nie było wówczas internetu, pandemii, milionów różnych, dziwnych rzeczy. Jest to jednak przeobrażona, ułudna wizja tamtej codzienności, dlatego, że popkulturowy obraz nie reprodukuje, nie przekazuje wielu zmagań, z jakimi musiały się mierzyć osoby żyjące w tamtych czasach.Kapitalizm kluczowym pojęciem dla fenomenu newstalgii Jak rynek reaguje na to zjawisko? Które firmy, marki przekształcają newstalgię w narzędzie sprzedażowe?Rynek reaguje bardzo silnie. Powiedziałbym więcej – być może rynek kreuje to zjawisko, ponieważ absolutnie kluczowe dla tego fenomenu jest pojęcie kapitalizmu.Newstalgia nie spowoduje jedynie, że z uśmiechem i tkliwością pomyślimy o dawnych czasach. Aby ją wywołać, powstają kolejne produkcje filmowe, inspirowane tym okresem, restauracje, gdzie możemy zjeść dawne potrawy, ubrania, które możemy kupić w dużych sklepach odzieżowych, produkowane w nawiązaniu do dawnych trendów. Czytaj też: Depresja w dobie mediów społecznościowych. „To już choroba cywilizacyjna”Mówiąc kolokwialnie, trendy te czasami bywają oddolne, albo wydaje nam się, że są oddolne, bo ucieczkowy powrót wydaje się – i pewnie w gruncie rzeczy jest – szalenie wspólnotowy.Natomiast pamiętajmy o tym, że nasze potrzeby i wizje dyktuje rynek, dominująca popkultura i kapitalizm, które powodują kolejny paradoks. Wydaje nam się, że uczestniczymy w tych trendach z własnej woli. Tymczasem jesteśmy trybem w machinie, która została specjalnie dla nas zaprojektowana. Recyklingi popkulturowe są częścią kapitalizmu. Mamy do czynienia z trendami, które nam podpowiadają i opowiadają świat. Zawsze powtarzam, że w takich sytuacjach warto zatrzymać się, popatrzeć na te zjawiska krytycznie i zastanowić się, czy rzeczywiście chcielibyśmy wrócić do tamtego okresu.Przeszłość bardziej kusząca od współczesności Czy idealizowanie przeszłości przez kulturę masową niesie ze sobą zagrożenia? Oczywiście. Z jednej strony nostalgiczne powroty są bardzo interesujące. Są np. bardzo ciekawe w kontekście międzypokoleniowym, bo możemy sobie coś wzajemnie opowiedzieć. Młodzi ludzie i ich rodzice nagle mają pewną przestrzeń wspólną, która może ich połączyć. Natomiast zawsze powtarzam, że idealizowanie dawnych czasów bardzo często powoduje, że mamy w głowie ich zdecydowanie niepełny obraz.Nostalgia ma to do siebie, że wracamy do tego, co miłe, sympatyczne, co podnosi nasz dobrostan. Natomiast jeżeli będziemy na podstawie serialu „Beverly Hills, 90210” uważali, że tak właśnie żyło się w latach dziewięćdziesiątych, nie dostrzeżemy bardzo wielu trudnych kwestii związanych z tym okresem. Nie mówiąc też o tym, że będziemy gorzej oceniać naszą współczesność, ponieważ przeszłość wyda nam się bardziej kusząca. Czytaj też: Influencerzy igrają ze zdrowiem i życiem. Prawo jest bezradne?