Myśleli, że się rozbije. Pilot linii Icelandair postanowił nietypowo pożegnać się z zawodem tuż przed przejściem na emeryturę. Podczas swego ostatniego lotu przeleciał Boeingiem 757 bardzo nisko nad swymi rodzinnymi stronami – wyspami Westmana. Sytuacja była niebezpieczna i została skierowana do prokuratury oraz Islandzkiego Urzędu Transportu. Mieszkańcy wyspy Heimaey byli zszokowani widząc pasażerską maszynę na wysokości około stu metrów nad ziemią. Przyznali, że hałas był tak głośny, iż wielu myślało, że samolot po prostu się rozbije.Do zdarzenia doszło podczas lotu Boeinga 757 z Frankfurtu. Linda Gunnarsdóttir, dyrektor ds. lotów w Icelandair, twierdzi, że pilot zrobił to bez wiedzy i zgody kierownictwa linii lotniczych, które dowiedziało się o incydencie później.Według źródeł agencji Visir, Icelandair zgłosił sprawę policji. Linie lotnicze skontaktowały się również w tej sprawie z Islandzkim Urzędem Transportu. Podejrzewa się, że pilot zszedł poniżej dozwolonej wysokości. Pilot objęty dochodzeniem. Przeprosiny dla mieszkańców wysp Westmana– To bardzo poważna sprawa, którą zbadamy w dochodzeniu wewnętrznym. W lotnictwie po prostu wszystko jest bardzo sztywno ujęte w procedury, listy kontrolne i inne tego typu kwestie, które stosujemy podczas normalnych lotów pasażerskich. To zdarzenie nie mieści się w tych ramach – powiedziała Linda Gunnarsdóttir. Dyrektor ds. lotów w Icelandair przeprosiła mieszkańców wysp Westmana (Vestmannaeyjar), którzy byli przerażeni (jeden z nich zadzwonił nawet na lotnisko w obawie, że stało się coś złego).Czytaj także: Pilot „na gazie” za sterami samolotu. Linie lotnicze przepraszają– Wiem też, że pasażerowie byli dobrze poinformowani o tym, co się dzieje, ale traktujemy to bardzo poważnie – powiedziała Linda Gunnarsdóttir.