Policjanci go zastrzelili. Szokujący atak w Nowym Jorku. Policja zastrzeliła na stacji Grand Central Terminal, gdzie zatrzymują się pociągi i metro, mężczyznę uzbrojonego w maczetę. Agresor ranił troje pasażerów. Wszyscy trafili do szpitala. Jak informują amerykańskie media, stan ofiar jest stabilny. Napastnik, który zachowywał się agresywnie już podczas jazdy, wysiadł na stacji metra i zaatakował ludzi na peronie linii 7, a następnie w rejonie linii 4, 5 i 6.Poszkodowani to dwaj mężczyźni w wieku 84 i 65 lat oraz 70-letnia kobieta. Pierwszego z seniorów agresor ranił w głowę. Następnie zaatakował 65-latka, który doznał poważniejszych obrażeń, między innymi pęknięcia czaszki. Kobieta z kolei otrzymała cios w ramię. Życiu tych osób nie zagraża niebezpieczeństwo.Nie chciał słuchać policjantów. Krzyczał, że „jest Lucyferem”Według informacji przekazanych przez władze, funkcjonariusze ponad 20 razy wzywali mężczyznę z maczetą do odłożenia broni i przekonywali, że mu pomogą. Agresor nie chciał jednak słuchać poleceń mundurowych. Krzyczał w stronę interweniujących funkcjonariuszy, że „jest Lucyferem”. Kiedy zaczął się do nich zbliżać, jeden z policjantów oddał w stronę mężczyzny dwa strzały. Napastnik został przewieziony do szpitala Bellevue, gdzie lekarze stwierdzili zgon.Agresorem okazał się 44-latek, który był wcześniej kilkukrotnie aresztowany, ale – jak stwierdziła policja – tamte zatrzymania nie były wywołane „problemami natury emocjonalnej”.W ostatnich miesiącach w nowojorskim metrze odnotowano serię incydentów z użyciem przemocy, co – mimo statystycznego spadku ogólnej przestępczości – podtrzymuje poczucie zagrożenia wśród podróżnych. Na początku kwietnia niezidentyfikowany sprawca zranił w twarz 15-latka w pociągu linii A. Kilka dni wcześniej na Brooklynie doszło do pobicia pasażera na peronie.Czytaj także: Berlin w strachu. Mężczyzna strzelał z pistoletu w dzielnicy Neukölln