Fidesz może stracić władzę. O godzinie szóstej rano w niedzielę (12 kwietnia) rozpoczęło się głosowanie w wyborach parlamentarnych na Węgrzech. Sondaże wskazują, że po 16 latach od władzy odsunięty może zostać Fidesz – partia Viktora Orbana. – Głosowanie potrwa do godz. 19, a pierwsze wstępne wyniki zostaną ogłoszone około godz. 20 – poinformowało Narodowe Biuro Wyborcze Węgier (NVI). Każdy z wyborców otrzymuje dwie karty. Na jednej wydrukowane są nazwiska kandydatów w danym okręgu jednomandatowym. Druga karta to krajowe listy partyjne. W tym roku pięć partii zdołało uzbierać odpowiednią liczbę kandydatów, aby wystartować w tym wyścigu.Ostateczne wyniki wyborów mogą być w sobotęLiczenie głosów z lokali na terenie Węgier z reguły przebiega szybko, ale cząstkowe wyniki państwowa komisja wyborcza podać może dopiero po zamknięciu ostatniego lokalu. Większość głosów powinna być zliczona do poniedziałkowego poranka, ale pozostaje jeszcze kwestia niemal pięciuset tysięcy głosów korespondencyjnych z zagranicy – co może stanowić nawet siedem procent ogólnej liczby oddanych głosów. Węgierskie organy wyborcze poinformowały, że ostateczne wyniki i podział mandatów poznać możemy nawet w przyszłą sobotę.Zgromadzenie Narodowe (Orszaggyules), czyli jednoizbowy parlament Węgier, liczy 199 deputowanych, z których 106 jest wybieranych w jednomandatowych okręgach wyborczych, a pozostałych 93 – z krajowych list partyjnych. W każdym okręgu wygrywa kandydat, który zdobędzie najwięcej głosów, nawet jeśli nie uzyska większości. Czytaj także: Ziobro liczy na zwycięstwo Orbana. „Tylko on może powstrzymać UE”Chociaż do wyborów zarejestrowało się pięć list partyjnych oraz 12 list węgierskich mniejszości, ich wynik rozstrzygnie się pomiędzy koalicją Fideszu i Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej (KDNP) kierowaną przez premiera Viktora Orbana i opozycyjną partią TISZA pod przewodnictwem Petera Magyara.Rywalizacja o węgierskie mandaty bez ciszy wyborczejPrawo czynne i bierne w wyborach parlamentarnych mają wszyscy co najmniej 18-letni obywatele, którym sąd nie odebrał tego prawa.Węgierskie prawo wyborcze nie przewiduje ciszy wyborczej. Kampania trwa do zamknięcia lokali wyborczych w niedzielę o godz. 19. W dniu głosowania obowiązuje jednak zakaz agitacji politycznej w odległości do 150 metrów od lokali wyborczych. Wyborcy czekający przed lokalem o godz. 19 będą mieli możliwość oddania głosu, jednak w momencie oficjalnego zakończenia głosowania minie możliwość ustawiania się w kolejce.Na Węgrzech obowiązuje próg 5 proc. dla partii politycznych, 10 proc. dla koalicji dwóch partii oraz 15 proc. dla wspólnej listy trzech partii lub więcej. Do podziału mandatów z list partyjnych stosuje się metodę D'Hondta.Głosy oddane za granicą muszą wpłynąć do kraju najpóźniej w czwartym dniu po wyborach i zostać podliczone najpóźniej do 18 kwietnia. W przypadku zbliżonej liczby głosów oddanych na największe listy istnieje możliwość, że ostateczny wynik będzie znany dopiero w sobotę po wyborach. Czytaj także: Zmiany na Węgrzech? „To może nie być pokojowe przekazanie władzy”Obaj główni rywale będą oczekiwać wyników w Budapeszcie. Orban i jego Fidesz zorganizują wieczór wyborczy w kompleksie Balna nad Dunajem, a Magyar i członkowie TISZY – na Placu Batthyanyego, położonym naprzeciwko siedziby węgierskiego parlamentu.Kampania w atmosferze wzajemnych oskarżeńOpublikowana we wtorek analiza ośrodka Median wykazała, że TISZA może liczyć po wyborach na większość dwóch trzecich głosów, wynoszącą od 138 do 143 mandatów w 199-osobowym. Większość kwalifikowaną potrzebną m.in. do zmiany konstytucji dają 133 miejsca w Zgromadzeniu Narodowym.Szacunkowy skład przyszłego parlamentu opracowany przez Median na podstawie pięciu badań opinii przewiduje od 138 do 143 mandatów dla Tiszy i od 49 do 55 dla rządzącego Fideszu. Według Median skrajnie prawicowa partia Mi Hazank może liczyć na pięć lub sześć mandatów, dostając się do parlamentu jako jedyne ugrupowanie poza ugrupowaniami Magyara i Orbana. Kampanię przed wyborami naznaczyły wzajemne oskarżenia o próby sfałszowania wyborów oraz zarzuty dotyczące zagranicznej interwencji w głosowanie. Obóz rządzący skupiał się w ostatnich miesiącach na obietnicach stabilności i pokoju, które w ich ocenie gwarantuje jedynie utrzymanie władzy przez Fidesz. Orban i jego ministrowie ostrzegali również przed ryzykiem wciągnięcia kraju w wojnę w przypadku wygranej opozycji.Czytaj także: Orban więźniem? Lider opozycji już to przemyślałMagyar i członkowie Tiszy zbudowali natomiast kampanię na oskarżeniach dotyczących korupcji władz i doprowadzenia do pogorszenia gospodarki Węgier. Opozycja zapowiedziała też zwrócenie Węgier w kierunku Zachodu i konstruktywne podejście do członkostwa w Unii Europejskiej.