Prof. Adam Leszczyński w „Pytaniu dnia”. Przegrana Orbana przede wszystkim pokazuje, że można usunąć nawet najbardziej głęboko osadzony tzw. nowoczesny autorytaryzm. To jest system, który udaje demokrację, ale który de facto lepiej można porównać do rządów mafijnej rodziny. Miejsce, w którym partia stapia się z państwem, gdzie teoretycznie są wolne wybory, ale zawsze wygrywa je ta sama osoba – powiedział w „Pytaniu dnia” prof. Adam Leszczyński z SWPS, a także dyrektor Instytutu Myśli Politycznej im. Gabriela Narutowicza. Prof. Leszczyński ocenił na początku programu, że wypowiedź premiera Donalda Tuska o tym, że „piątka Putina to piątka Kaczyńskiego” jest w istocie „oficjalnym początkiem kampanii wyborczej” do Sejmu.Może się okazać, że innowacja polityczna ma swoje granice– To również jest taka próba zbudowania podziałów w trakcie kampanii, które będą korzystne dla Koalicji Obywatelskiej zwłaszcza w kontekście węgierskim – mówił gość Aleksandry Pawlickiej i dodawał:– Wszyscy widzą, jak bardzo Putin popiera urzędującego jeszcze premiera Węgier i przypięcie PiS-u do całego pakietu orbanowsko-putinowskiego jest z pewnością wygodne dla premiera Tuska.Czytaj także: Jest nowy element programu wyborczego PiS. Prezes Kaczyński ujawniaAutor „Ludowej historii Polski” podkreślił, że „Węgry Viktora Orbana do tej pory były podawane jako przykład takiej innowacji politycznej i może się okazać, że ma to swoje granice. Byłby to bardzo pozytywny sygnał dla wszystkich demokratów w Unii Europejskiej i poza nią”.Wszyscy czują się patriotami. Pytanie, co kryje się za tym pojęciemProf. Leszczyńskie odniósł się także do raportu Instytutu Narutowicza „Poza honor i ofiarę: nowe ścieżki patriotyzmu w Polsce”, którego jest współautorem. Badanie ukazuje, że patriotyzm „jest wartością niezwykle bliską Polkom i Polakom.– Poziom identyfikacji nas wszystkich – niezależnie od podziałów politycznych – jako patriotów jest bardzo wysoki. W skali od 1 do 10 aż jedna czwarta ankietowanych, na grupie trzech tysięcy osób, wybrała dziesięć. Praktycznie nikt nie wybrał poniżej pięciu. Ludzie uważają się za patriotów. Osobną kwestią jest to, co się za tym pojęciem kryje. Tutaj już są istotne różnice – mówił gość Aleksandry Pawlickiej, podkreślając, że „dla wszystkich jest żywa, istotna potrzeba identyfikacji ze wspólnotą”.Pracowity i zaradny jak PolakZ badania wynika również, że Polacy odchodzą od stereotypowego pojęcia o polskości i sobie samych.– Polacy mieli taki stereotyp na swój temat od stuleci, że mają słomiany zapał, że nie potrafią planować, że nie potrafią pracować i to się absolutnie zmieniło. Z pytania o stereotypowego Polaka wyszło, że ludzie się uważają sami, ale także innych, jako osoby zaradne, pracowite, takie, które odnoszą sukces, wytrwałe. Realistów, a nie marzycieli. Kiedyś Polacy uważali się za marzycieli. Teraz uważają się raczej za twardo stąpających po ziemi realistów – stwierdził naukowiec. Czytaj także: Tusk kpi z marzeń lidera PiS. „Warszawa w Budapeszcie”