Nie milkną strzały w Berlinie. W popularnej berlińskiej dzielnicy Neukölln doszło do kolejnej strzelaniny. Nieustalony mężczyzna miał wysiąść z samochodu i oddać kilka strzałów z pistoletu. Zaraz potem odjechał i zniknął. Według niemieckich mediów liczba przestępstw z użyciem broni palnej i materiałów wybuchowych jest największa od bardzo wielu lat. Do kolejnej incydentu poszło w piątek 10 kwietnia około godz. 20:00 na Mainzer Straße w dzielnicy Neukölln. Na ulicy zatrzymał się samochód, z którego wysiadł mężczyzna i zaczął strzelać. Według niemieckich mediów oddał od dwóch do czterech strzałów, zdaniem policji „co najmniej” jeden. Chwilę później sprawca miał odjechać. Nikomu nic się nie stało. Policja zabezpieczyła teren i ślady kryminalistyczne. W ciągu dwóch ostatnich tygodni w Berlinie doszło do kilku incydentów z bronią palną. Przed barem w Moabit doszło do sprzeczki między dwoma mężczyznami. Awantura przeniosła się na ulicę i wtedy padły strzały. Przybyli na miejsce policjanci znaleźli na pobliskiej ulicy 26-latka postrzelonego w ramię. Niespełna dwadzieścia minut później do szpitala trafił 21-latek. Miał rany postrzałowe i kłute pleców. Policja uważa, że obaj zostali ranni przed barem w Moabit. Ostrzelano też kilka knajpek w dzielnicy Neukölln. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Wszystkie te ataki bada specjalna jednostka śledcza „BAO Ferrum”. Powołano ją w listopadzie 2025 roku do zwalczania narastających lawinowo w stolicy przestępstw z użyciem broni palnej i materiałów wybuchowych. Dziennik „Berliner Morgenpost” zwraca uwagę, że od 1 września 2025 roku do 2 kwietnia 2026 roku w mieście doszło do 47 strzelanin. Czytaj także: Bandyckie saksy w Berlinie. Gangi importują „młodych najemników” Walka o schedę po „Kurdyjskim Mehmecie” Od jesieni 2025 roku w Berlinie regularnie dochodzi do incydentów powiązanych z terrorem kryminalnym. Mają one związek z walką o przywództwo w półświatku, tereny do handlu narkotykami oraz wymuszeniami haraczy. Prym wiodą mafijne klany z tureckim lub kurdyjskim rodowodem. W grudniu 2025 roku ostrzelano dom Mehmeta K. alias „Kurdyjski Mehmet”, uważanego za ojca chrzestnego jednego z największych klanów. Atak przypisywano tzw. grupie Daltonów. Boss, formalnie szanowany biznesmen, zamieścił wówczas w mediach społecznościowych mocne oświadczenie z deklaracją wyznaczenia 500 tys. euro nagrody za informacje o sprawcy. „W ciągu moich 60 lat życia jestem osobą, która doskonale wie, czym jest przyjaźń i wrogość. Wiem, że na tej drodze może mi się wiele przytrafić; mogę zostać postrzelony lub zabity. Nigdy w życiu się tego nie bałem. Ale to, co mnie naprawdę smuci i głęboko rani, to fakt, że ta nikczemna próba miała miejsce w domu, w którym mieszka moja żona i dzieci” – napisał K. I zaapelował do sprawców: „Jeśli jesteś moim wrogiem, zachowuj się jak mężczyzna. Gdybyś miał odrobinę odwagi, chciałbym spotkać cię gdzie indziej. Wszyscy powinni wiedzieć, że nigdy nie zboczę z właściwej drogi. Nie możesz mnie zastraszyć tak tchórzliwymi metodami. Nigdy w życiu nie traktowałem takich ludzi poważnie i nigdy nie będę”. „Kurdyjski Mehmet” zmarł jednak w styczniu br. po ciężkiej chorobie. Natychmiast zaczęły się walki o przejęcie schedy po nim. Czytaj także: Tysiąc osób na pogrzebie „ojca chrzestnego” klanu mafijnego