Borys Budka w „Pytaniu dnia”. Prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski popełnił przestępstwo, nie dopuszczając do pracy sześciu sędziów. Przyjdzie mu za to zapłacić – powiedział w programie „Pytanie dnia” były minister sprawiedliwości i europoseł Borys Budka. W czwartek podczas uroczystości w Sejmie sześcioro sędziów TK, których Sejm wybrał w marcu, złożyło ślubowania. W grupie tej znaleźli się zarówno sędziowie, od których ślubowania odebrał już wcześniej prezydent Karol Nawrocki, czyli Dariusz Szostek i Magdalena Bentkowska, jak i czworo pozostałych sędziów, czyli: Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski, Marcin Dziurda i Anna Korwin-Piotrowska.„Pytanie dnia”: Borys Budka o ślubowaniu sędziów Trybunału KonstytucyjnegoW piątek czterech sędziów, którzy nie złożyli ślubowania przy prezydencie, nie zostało dopuszczonych do pracy w Trybunale. – Święczkowski popełnił przestępstwo, przyjdzie mu za to zapłacić. Już niedługo będzie odpowiednia większość w TK, żeby uchylić mu immunitet – powiedział Borys Budka. Dodał także, że kiedy we wrześniu zostaną powołani dwaj kolejny sędziowie, może on stanąć przed wymiarem sprawiedliwości. Były minister sprawiedliwości wielokrotnie podkreślał, że ślubowanie zostało prawidłowo złożone przez wszystkich sędziów. – W konstytucji nie ma słowa o tym, że ślubowanie ma się odbyć w obecności prezydenta. Ten zapis znajduje się w ustawie, ale pamiętajmy, że ustawodawca zakładał, że prezydentem będzie odpowiedzialna osoba, a nie chłopak z siłowni, dla którego ważniejsze jest przerzucanie hantelków od konstytucji. Nie mamy odpowiedzialnego prezydenta, więc trzeba było zastosować konstytucję wprost – mówił w rozmowie z Justyną Dobrosz-Oracz.Były minister sprawiedliwości podkreślił, że prezydent dopuszcza się „deliktu konstytucyjnego”. – Argumenty o sporze kompetencyjnym w kontekście ślubowania sędziów są nic niewarte. Równie dobrze Nawrocki mógłby ogłosić, że ma kompetencje do zostania królem Anglii albo premierem Botswany – spuentował.Zobacz też: „19.30”. Okrągły Stół po 37 latach wciąż dzieli