Zaprzecza. Ataki na rosyjskich dysydentów związanych z Aleksiejem Nawalnym, dokonane przez polskich zbirów, były wynikiem walki o wpływy w antykremlowskiej opozycji – do takich wniosków doszli analitycy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w czasie śledztwa dotyczącego m.in. pobicia Leonida Wołkowa w Wilnie. Główny oskarżony w tej sprawie – Anatolij B. wyjaśniał, że akcje, w których pośredniczył „wynikały ze stosunków osobistych”. 56-letni obywatel Rosji Anatolij B. (prawnik, ekonomista, mający azyl polityczny w Polsce) jest pierwszą osobą w śledztwie Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w sprawie pobicia w marcu 2024 roku Leonida Wołkowa przez dwóch kiboli Legii Warszawa. Wołkow to jeden z byłych liderów założonej przez Aleksieja Nawalnego Fundacji do Walki z Korupcją (FBK). Nawalny zmarł w lutym 2024 roku w kolonii karnej, otruty neurotoksyną pozyskaną ze skóry południowoamerykańskiej żaby. Mazowieckie „pezety” oskarżyły Anatolija B. o popełnienie pięciu przestępstw. Aż czterech miał dokonać na zlecenie Leonida N. (mającego związki z Michaiłem Chodorkowskim, skonfliktowanym ze środowiskiem Nawalnego). Miały to być ataki na ludzi, którzy niepochlebnie wypowiadali się o N. w internecie. Pierwszy zarzut dotyczy sprawstwa kierowniczego podpalenia repliki celi więziennej Nawalnego 7 lipca 2023 roku w Wilnie. Drugi to zlecenie ataku na mieszkającego w Argentynie Maxima Mironowa, aby zaprzestał działalności w FBK. Finalnie, zbir z Polski pojechał do Buenos Aires i we wrześniu 2023 roku uderzył w twarz żonę opozycjonisty, każąc jej „trzymać się z dala od Rosji”. Czytaj także: Koordynator z KGB i chuligani Legii. „Raport specjalny” o ataku na WołkowaPolowanie na Wołkowa Najpoważniejsze przestępstwa zarzucane Anatolijowi B. dotyczą podżegania do pobicia oraz uprowadzenia Leonida Wołkowa (i dostarczenie innym osobom, które kutrem dostarczyłby go do Rosji) „z powodu jego przynależności politycznej do demokratycznej rosyjskiej opozycji”. Na porwanie celu nie zgodził się najęty do akcji Rafał Ł. ps. Adidas (były członek gangu „Rympałka” i międzynarodowy handlarz narkotykami). Skończyło się „tylko” na przyjęciu zlecenia pobicia Wołkowa. Do pierwszej próby ataku miało dojść w listopadzie 2023 roku w Nowym Jorku, ale gangster odstąpił od ataku, bo został spisany przez policję. W końcu „Adidas” najął do tej roboty dwóch pseudokibiców Legii Warszawa: Igora C. i Maksymiliana K. ps. Kruszynka. Ci ostatni pojechali do Wilna i 12 marca 2024 roku pobili Wołkowa, gdy podjechał swoim samochodem pod dom. Kibole spryskali dysydenta gazem i kilkanaście razy uderzyli młotkiem w ramię i nogę. Ostatni zarzut dotyczy „przygotowań do użycia jako autentycznego podrobionego dokumentu w postaci łotewskiego prawa jazdy”. Za zarzucane czyny Anatolijowi B. grozi do 5 lat więzienia. Czeka na proces w areszcie. Czytaj także: Buenos Aires, Wilno, Bydgoszcz. Jak argentyńska policja pomogła polskim służbomWojna dysydentów Oskarżony zaprzeczał w śledztwie, aby ataki na ludzi związanych z FBK miały podłoże polityczne, a tym bardziej były inspirowane przez rosyjskie służby. Do podobnych wniosków doszli analitycy ABW, badający sprawę. Według nich, działania, były wynikiem walki o wpływy w antykremlowskiej opozycji między środowiskiem Michaiła Chodorkowskiego, a byłymi współpracownikami Aleksieja Nawalnego. Takie podejrzenia mieli niezależni dziennikarze zajmujący się sprawą. Choć śledczy dodają, że zamieszanie to wykorzystały rosyjskie służby specjalne, podsycające konflikt, a związki pewnych bohaterów zdarzeń są niejasne. Składając wyjaśnienia, kategorycznie zaprzeczył, aby finansował jakiekolwiek nielegalne działanie. Przyznał, że zlecił oblanie Mironowa śmierdzącą substancją, bo kogoś obraził. Zaprzeczył, aby kazał atakować jego żonę, co twierdzą niektórzy podejrzani. Odnosząc się do związku ze sprawą Leonida N. przekonywał, że to „jeden z głównych opozycjonistów, który regularnie pomaga Ukrainie i antykremlowskiej opozycji”. Na pytanie, dlaczego N. przelał na jego konta równowartość blisko 970 tys. złotych, stwierdził, że były to „prezenty na utrzymanie i wynagrodzenie za pracę”. Przekonywał, że Białorusin Viktar P. (uważany za członka mafii VAT-owskiej, miał być pośrednikiem między B. a ludźmi najętymi do ataków na Mironowa i Wołkowa) „został mu podsunięty” i możliwe, że „były to działania służb białoruskich i rosyjskich przeciwko Leonidowi N.”. Odmówił odpowiedzi na pytanie, czy N. zlecił mu i finansował ataki na opozycjonistów. Czytaj także: Zatrzymano podejrzanych o pobicie rosyjskiego opozycjonisty. To obywatele Polski [WIDEO]