Zwycięstwo może niewiele zmienić. Węgry stoją dziś przed najpoważniejszym testem politycznym od kilkunastu lat. Viktor Orbán po raz pierwszy od dawna ryzykuje utratę władzy, lecz nawet porażka nie musi oznaczać końca jego „nieliberalnej demokracji”. Nawet jeśli wybory wygra Peter Magyar, reguły gry napisane przez Fidesz wciąż mogą pozwolić premierowi zachować wpływy nad zacementowanym w ostatnich dekadach systemem. Zacznijmy od początku. Niedzielne wybory to pojedynek, jakiego na Węgrzech nie było od lat. Viktor Orban stoi na czele węgierskiej polityki niemal od trzech dekad (choć z krótką przerwą). Po raz pierwszy do władzy doszedł w 1998 roku, ale musiał ją oddać po zaledwie czterech latach. Z hasłem „Naprzód Węgry” spędził w opozycji dwie kadencje, a poparcie jego partii Fidesz stopniowo rosło (wygrywała choćby wybory do Parlamentu Europejskiego w 2004 i 2009 roku).Zacementowany układ OrbanaPrawdziwy przełom nastąpił w 2010 roku, gdy koalicja Fideszu i Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej wygrała wybory parlamentarne, zdobywając większość 2/3 głosów. Wtedy węgierski układ scementował się na kolejne lata pod kiełkującym jeszcze wówczas pojęciem „demokracji nieliberalnej”.Duże nadzieje węgierska opozycja wiązała z wyborami w 2022 roku, wystawiając przeciw Orbanowi wybranego w prawyborach konserwatywnego kandydata, który miał przyciągnąć niezadowolonych wyborców Fideszu. Péter Márki-Zay poniósł jednak druzgocącą porażkę, dając opozycyjnej koalicji zaledwie 57 mandatów w 199-osobowym parlamencie.Przed żadnymi wyborami od 2010 roku szanse na pokonanie Orbana nie były jednak tak wielkie, jak teraz. Nazwisko żadnego bodaj węgierskiego polityka – poza liderem Fideszu – nie pojawiało się tak często w zagranicznej prasie.Człowiek z wewnątrz, który się zbuntował – kim jest Peter Magyar?Peter Magyar nie jest przy tym postacią nową w Budapeszcie. Co więcej – przez lata był związany z obozem rządzącym. Mówią o nim, że to „człowiek władzy, który się zbuntował”. Z Fideszem związał się krótko po studiach, pracował w instytucjach państwowych – zarządzał centrum pożyczek studenckich Diákhitel Központ, a później spółką Good Farming.W 2006 roku poślubił wschodzącą gwiazdę węgierskiej polityki Judit Vargę, późniejszą ministrę sprawiedliwości. Gdy w 2024 roku w kraju wybuchł skandal związany z ułaskawieniem przez prezydent Katalin Novák mężczyzny, który pomagał tuszować przypadki wykorzystywania seksualnego w państwowym domu dziecka, kariera jego żony dobiegła końca. Podała się do dymisji, podobnie jak prezydent Novák. Pedofilski skandal i rozmowy z (byłą) żonąPrzyczynił się do tego zresztą sam Magyar, publikując nagrania rozmowy z żoną, które miały dowodzić korupcji na najwyższych szczeblach rządu Orbana. Rozstali się rok wcześniej, a w 2024 roku Magyar powiedział „dość” i odszedł z Fideszu. W internetowym wywiadzie tłumaczył, że wszyscy go ostrzegali przed partią Orbana. Po dwóch dekadach z „człowieka systemu” stał się jego najgłośniejszym krytykiem.„Opuścił Fidesz, to wszystko” – Orban wtedy nie miał nic do powiedzenia na temat swojego przyszłego konkurenta. Spadkowy trend Fideszu w sondażach stał się jednak nieodwracalny.Czytaj także: Był człowiekiem Orbana, teraz może go zdetronizować. Kim jest Peter Magyar?Gdy Magyar na wiecach w całym kraju mówił o zżerającej Węgry korupcji i kleptokracji, na jaw wychodziły kolejne skandale. Po nacjonalizacji mediów i największych spółek głośno mówiło się o „państwie prywatnym” Orbana, ale prawdziwe rozmiary majątku premiera były skutecznie wyciszane. W sierpniu 2025 roku media ujawniły wartą około 30 milionów euro posiadłość rodziny Viktora Orbana w Hatvanpuszta. Na nagraniu z drona widać było nawet zebry wypasające się w okolicy (choć te miały ostatecznie należeć do przyjaciela polityka). Sam Orban tłumaczył, że to nie żadne pałace, tylko… zwykłe gospodarstwo rolne jego ojca. Czytaj także: Węgry, czyli „państwo Frankensteina”Węgrzy boją się Rosji i Ukrainy niemal jednakowoFidesz potrzebował więc przekierować emocje społeczne na inny temat, najlepiej poza własne podwórko. Pierwszy raz od lat to polityka międzynarodowa stała się głównym tematem wyborczym, a „chłopcem do bicia” stała się Ukraina. Orban już w wyborach w 2022 roku konsolidował elektorat wokół hasła „trzymania Węgier z dala od wojny”, teraz jednak poszedł o krok dalej – zbudował swoją kampanię na hasłach obrony przed zagrożeniami zewnętrznymi, uosabianymi przez Ukrainę i Brukselę. Zobacz także: Węgry przejęły transport złota i porwały UkraińcówEfekty widać gołym okiem. W sondażu na zlecenie węgierskiego think tanku Policy Solutions już w 2005 roku widać było, że zagrożenia ze strony Rosji i Ukrainy w percepcji Węgrów są niemal równorzędne. Przy czym wśród wyborców Tiszy (partii Petera Magyara) częściej wskazywano na Rosję (54 proc.) jako źródło największego zagrożenia, ale dla elektoratu Fideszu to Ukraina (63 proc.) jest kluczowym przeciwnikiem. Kto wygra wybory na Węgrzech? Trzy najbardziej prawdopodobne scenariuszeChoć niezależne sondaże od miesięcy dają wyraźną – i rosnącą – przewagę Tiszy nad Fideszem, to wynik wyborów pozostaje otwarty. Jeszcze w listopadzie 2025 roku sondaż cenionego ośrodka Medián pokazywał 10-punktową przewagę partii Petera Magyara, a w marcu 2026 r. to samo badanie dawało Tiszy już 58 proc. poparcia (wśród zdecydowanych wyborców), przy „zaledwie” 35 proc. koalicji Fidesz–KDNP. Co warto podkreślić, inaczej notowania wyglądają w badaniach przeprowadzonych przez ośrodki związane z obozem rządzącym. Tu ostatnie sondaże wskazują nawet na kilkupunktowe prowadzenie Fideszu, niezmienne zresztą od wielu miesięcy, jakby w kampanii nic się nie wydarzyło. Czytaj także: Jednoznaczny sondaż. Węgrzy boją się sfałszowania wyborów„Różnice między pomiarami zwiększają niepewność co do rzeczywistego rozkładu poparcia i utrudniają precyzyjne prognozowanie wyniku wyborów. W konsekwencji istotne znaczenie będą miały dynamika ostatnich dni kampanii oraz frekwencja. Kluczową rolę odegrają rozstrzygnięcia w kilkunastu okręgach jednomandatowych, w których szanse Fideszu i TISZY są zbliżone” – zwraca uwagę ekspertka Ośrodka Studiów Wschodnich Ilona Gizińska. Wśród kilku scenariuszy wyników węgierskich wyborów najbardziej prawdopodobne wydają się trzy możliwe rozstrzygnięcia. Jednak ten, w którym nastąpiłby prawdziwy przełom, ma z nich najmniejsze szanse spełnienia. I. Zwycięstwo Tiszy, które niewiele zmieniPatrząc na niezależne badania opinii publicznej, największy stopień prawdopodobieństwa ma scenariusz, w którym Peter Magyar i jego Tisza wygrywają wybory oraz zdobywają większość mandatów w parlamencie.• Viktor Orban musi się pożegnać z fotelem premiera, a Fidesz traci władzę; • Nowy rząd ma mocno ograniczoną władzę – bez większości konstytucyjnej 2/3 głosów realnie nie ma możliwości przeprowadzenia głębokiej reformy układu, który przez 16 lat różnymi bezpiecznikami zacementował Fidesz.I choć nowy rząd realnie mógłby zostać wyłoniony, to kluczowe organy państwa, jak sąd konstytucyjny, prokuratura czy część administracji, nadal byłyby pod wpływem ludzi związanych z Viktorem Orbanem. II. Wygrana Fideszu jak „żółta kartka” dla OrbanaDrugi z najbardziej prawdopodobnych scenariuszy – ale obarczony większą niepewnością – zakłada analogiczne zwycięstwo Fideszu, po którym Viktor Orban nie będzie dysponował większością konstytucyjną, którą cieszył się przez niemal cały 16-letni okres rządów.System stworzony na Węgrzech utrzymałby się w zasadniczo niezmienionej formie, ale rząd byłby zmuszony funkcjonować w ramach ograniczonych zwykłą większością parlamentarną. „Zarazem brak większości redukuje zdolność do uchwalania lub modyfikowania tzw. ustaw konstytucyjnych oraz przeprowadzania zmian w ustawie zasadniczej, które w poprzednich latach stanowiły podstawowy instrument utrwalania systemu władzy” – wskazuje ekspertka OSW Ilona Gizińska w najnowszej przedwyborczej analizie.III. Magyar sprawi niespodziankę? Tego Orban boi się najbardziejOstatni z możliwych scenariuszy (i zarazem ten najmniej prawdopodobny) to pełne zwycięstwo Tiszy, po którym partia Petera Magyara nie tylko zdobyłaby zwykłą większość, ale też większość konstytucyjną 2/3 głosów w parlamencie. Co potrzebne jest do tego rezultatu? Przede wszystkim zdecydowane zwycięstwo w wielu okręgach jednomandatowych i duża przewaga w skali ogólnokrajowej. System wyborczy na Węgrzech premiuje zwycięzcę, co daje Tiszy – jak wcześniej Fideszowi – szansę, by uzyskać nieproporcjonalnie dużą liczbę mandatów. Dla Węgier oznaczałoby to przede wszystkim nie tylko zmianę rządu, ale realną szansę na przebudowę systemu: od sądownictwa, przez administrację, po choćby media. Jak ocenia analityczka OSW, byłby to jedyny scenariusz pozwalający na demontaż elementów systemu nieliberalnego drogą legalną i instytucjonalną.Koniec nieliberalnej demokracji na Węgrzech? Ktoś będzie protestował, bo ktoś musiNajwiększą niewiadomą węgierskich wyborów parlamentarnych jest nie tylko sam wynik niedzielnego głosowania. W zależności od tego, jak wypadnie liczenie głosów, możliwe jest ryzyko silnego konfliktu w powyborczych tygodniach. ***Dla porządku warto wspomnieć o jeszcze jednym scenariuszu, choć dziś wydaje się on najmniej realistyczny: pełne zwycięstwo Fideszu i utrzymanie większości kwalifikowanej 2/3 w parlamencie. Trudno jednak obecnie wyobrazić sobie taki wynik, który dałby Orbanowi aż tyle mandatów, a w konsekwencji węgierska polityka zostałaby przy zastanym dziś układzie.Spór o legitymizację nowej władzy jest niemal pewny niezależnie od zwycięzcy wyborów, a tym bardziej możliwy, gdy mowa o największej stawce – gdy któryś z obozów zdobędzie większość konstytucyjną. Nawet jeśli powyborcze protesty i podważanie głosów liczonych na poziomie komisji wyborczych ostatecznie nie zmieni ostatecznego wyniku, realny jest chaos w pierwszych tygodniach. Zarówno Fidesz, jak i Tisza, w ostatnich miesiącach alarmowały o wpływie z zagranicy na wynik wyborów. Dla Orbana byli to ukraińscy i unijni agenci wpływu, Magyar ostrzegał przed ingerencją ze strony Rosji. Można się spodziewać, że i ten wątek będzie obecny w powyborczej narracji, niezależnie od tego, która strona będzie miała ostatnie słowo do powiedzenia. Czytaj także: Rosjanie chcieli zamachu na Orbana