Placówki są dla wszystkich. W sieci krąży grafika sugerująca, że w Warszawie działają przychodnie przeznaczone wyłącznie dla obywateli Ukrainy. W rzeczywistości są to normalne placówki medyczne, które przyjmują wszystkich pacjentów – obecność personelu mówiącego po ukraińsku i rosyjsku ma jedynie ułatwić komunikację. W mediach społecznościowych coraz częściej pojawiają się wpisy, które podnoszą temat „ukraińskich placówek” w Polsce.W serwisie X Korona Warszawa udostępniła post z grafiką, która rzekomo przedstawia wykaz placówek, w której przyjmowane są tylko osoby z Ukrainy.Sęk w tym, że są to normalne przychodnie, których personel składa się z medyków mówiących zarówno w języku polskim, jak i w rosyjskim oraz ukraińskim. Błędna interpretacja Placówki ochrony zdrowia działające w Warszawie i innych miastach są normalnymi, legalnie funkcjonującymi przychodniami, które świadczą usługi dla wszystkich pacjentów – niezależnie od narodowości. Ich działalność jest regulowana przez polskie prawo, a standardy leczenia pozostają takie same jak w każdym innym ośrodku zdrowia czy klinice.Z kolei to, co bywa błędnie interpretowane jako „ukraińska placówka”, w praktyce oznacza miejsce, w którym zatrudniony jest personel posługujący się dodatkowymi językami – najczęściej ukraińskim i rosyjskim.Taka organizacja pracy ma czysto praktyczny charakter: ułatwia komunikację pacjentom, którzy nie znają języka polskiego bądź nie czują się w nim pewnie. Nie zmienia to jednak faktu, że placówka pozostaje otwarta dla wszystkich.Czytaj także: Oddział chirurgii stoi w wodzie. Awaria kanalizacji w TurkuPlacówki przyjmują pacjentów niezależnie od narodowościNa udostępnionej w mediach społecznościowych grafice jako jedną z „ukraińskiej placówki” przedstawiano Centrum Medyczne Astramed w Warszawie.W rzeczywistości, jak możemy przeczytać na stronie internetowej, ośrodek zdrowia oferuje badania diagnostyczne i konsultacje specjalistyczne prowadzone również w języku rosyjskim i ukraińskim. Nie jest to jednak ośrodek przeznaczony wyłącznie dla obywateli Ukrainy, lecz placówka dostępna dla każdego pacjenta. Podobnie funkcjonują inne przychodnie i centra medyczne w Polsce. Część z nich zatrudnia ukraińskojęzyczny personel. Nie oznacza to jednak tworzenia równoległego systemu opieki zdrowotnej.Co więcej, obywatele posiadający aktywny status „UKR” – ochronę czasową dla obywateli Ukrainy uciekających przed wojną – mają dostęp do publicznej opieki zdrowotnej finansowanej przez Narodowy Fundusz Zdrowia na zasadach zbliżonych do obywateli Polski. Obejmuje to zarówno podstawową opiekę zdrowotną, jak i leczenie specjalistyczne czy hospitalizację. Czytaj także: Z Polski masowo znikają apteki. Sygnał do koniecznych zmian