Wegańskie „burgery” i „kiełbasy” uratowane. Komisja Parlamentu Europejskiego przegłosowała porozumienie dotyczące wspólnej organizacji rynku produktów rolnych. Choć głównym celem zmian jest wzmocnienie pozycji rolników, w pakiecie znalazły się także przepisy, które uderzą w nazewnictwo produktów roślinnych. Ograniczone zostanie stosowanie nazw „boczek” i „kotlet” w stosunku do produktów bezmięsnych. Nowe regulacje ograniczą stosowanie określeń takich jak „boczek”, „bekon”, „kotlet” czy „stek” w odniesieniu do produktów bezmięsnych lub mięsa hodowanego laboratoryjnie. To efekt negocjacji między Parlamentem Europejskim a Radą UE.Co istotne, z ostatecznej wersji przepisów usunięto najbardziej kontrowersyjne propozycje – nazwy takie jak „burger” czy „kiełbasa” nadal będą mogły być używane.Decyzja zapadła, ale to jeszcze nie koniecZa przyjęciem zmian w komisji rolnictwa (AGRI) zagłosowało 39 europosłów, czterech było przeciw, a jedna osoba wstrzymała się od głosu. Teraz projekt trafi pod obrady całego Parlamentu Europejskiego.Porozumienie zostało już zaakceptowane przez Specjalny Komitet ds. Rolnictwa, skupiający ekspertów z państw członkowskich. Ostateczne stanowisko zajmie jeszcze Rada UE – głosowanie planowane jest prawdopodobnie latem.Czytaj także: Jest decyzja Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych„Nikt tego nie myli” – absurdalny spórZmiany budzą duże emocje wśród europosłów, co znalazło odzwierciedlenie w debacie w Parlamencie Europejskim w październiku ubiegłego roku. Krytycy przekonują, że konsumenci doskonale odróżniają produkty roślinne od mięsnych.– Czy naprawdę uważacie, że ludzie są głupi, kiedy idą do supermarketu i nie potrafią rozpoznać, co jest produktem wegetariańskim, a co nie? – pytał austriacki europoseł Thomas Waitz (Zieloni), zarzucając autorom przepisów „fetyszyzowanie mięsa”.Podobnego zdania jest holenderska europosłanka Anna Strolenberg, która zwracała uwagę, że gdy „na naszych granicach toczy się brutalna wojna”, zamiast zajmować się poważnymi problemami, politycy debatują o burgerach. Jej zdaniem to lobby mięsne próbuje osłabić swoich innowacyjnych konkurentów w sektorze żywności. — Próbuje osłabić rolników, a także hodowców zwierząt — wskazała.Z kolei niemiecki europoseł Lukas Sieper podkreślał, że produkty roślinne są wyraźnie oznaczone i sprzedawane w innych działach sklepów, więc trudno o pomyłkę. – Spory o takie określenia jak „wegański kurczak” są po prostu absurdalne.Czytaj także: Rewolucja w opiece nad seniorami. Bon senioralny zamiast gotówki„To nie tylko słowa” – argumenty zwolennikówZwolennicy zmian przekonują, że sprawa ma fundamentalne znaczenie dla rolników i przejrzystości rynku. — To walka o uczciwość i szacunek dla producentów — argumentowała francuska republikanka Céline Imart.Podobnie uważa Paulo Do Nascimento Cabral, który zaznaczył, że nazwy związane z mięsem powinny być zarezerwowane wyłącznie dla produktów mięsnych – tak jak ma to miejsce w przypadku mleka.Spór o nazwy, czyli większa walka o rynekDyskusja wokół nazewnictwa to w rzeczywistości element szerszego konfliktu między tradycyjnym sektorem mięsnym a producentami alternatyw roślinnych. Jedni mówią o ochronie konsumentów i rolników, drudzy – o hamowaniu innowacji.Jedno jest pewne: decyzja Parlamentu Europejskiego może realnie wpłynąć na to, co i jak zobaczymy na sklepowych półkach w całej Unii Europejskiej.Czytaj także: Clooney na wojnie z Białym Domem. „Jedyna zbrodnia to jego aktorstwo”