Wybory już w niedzielę. Choć sondaże przewidują porażkę rządzącej partii Fidesz w niedzielnych wyborach parlamentarnych na Węgrzech, opozycja może mieć problem ze zreformowaniem kraju. Niemiecki dziennik „Der Spiegel” wskazał, że w ciągu ostatnich 16 lat Viktor Orban zbudował system, w którym podporządkował sobie liczne instytucje, między innymi media czy uczelnie. „Dla zwolenników liberalnej demokracji niedziela zapowiada się jako dzień historyczny. Według najnowszych sondaży Viktor Orban poniesie znaczącą porażkę w wyborach parlamentarnych. Jeśli sondaże się sprawdzą, jego kontrkandydat, Peter Magyar, może wkrótce utworzyć rząd w Budapeszcie. Władimir Putin straciłby w ten sposób swojego najwierniejszego sojusznika w Europie” – komentuje „Der Spiegel” sytuację przed niedzielnymi wyborami.Gazeta zwraca jednak uwagę, że prognozy wyborcze na Węgrzech często okazywały się błędne. Wskazano również, że nawet zwycięstwo opozycji nie oznaczałoby końca politycznych wpływów Orbana, ponieważ urzędujący premier może zapewnić sobie władzę nawet w przypadku porażki wyborczej.W analizie oceniono, że Peter Magyar mógł zatem zastąpić jedynie rząd, a nie samo „państwo Orbana”. Struktura państwa węgierskiego jest bowiem w dużej mierze ustalona przez konstytucję – dzieło Fideszu, który miał większość dwóch trzecich głosów w parlamencie. „Aby obalić system, opozycja potrzebowałaby większości dwóch trzecich głosów, ale nawet to z pewnością nie wystarczy” – zaznaczono.Manewr OrbanaZwrócono uwagę, że istnieją instytucje państwowe, które są niemal nie do ruszenia przez opozycję, o co zadbano już wiele lata temu. Orban zlecił przeniesienie uniwersytetów, czołowych mediów i firm energetycznych do niezależnych fundacji, a kluczowe stanowiska obsadził swoimi lojalnymi zwolennikami.„Der Spiegel” dowodził, że Orban stworzył państwo w państwie, które będzie istnieć nawet po spodziewanej zmianie rządu, co mogłoby utrudnić działalność jego następcom.Prof. Kim Lane Scheppele z Uniwersytetu Princeton nazywa to zjawisko „państwem Frankensteina”. Tak jak potwór w powieści angielskiej pisarki Mary Shelley składa się wyłącznie z części ludzkiego ciała, tak „potwór autokracji Orbana składa się z elementów liberalnej demokracji”. Przekonywała, że to właśnie czyni jego dzieło tak niebezpiecznym.Magyar może przegraćZdaniem autora analizy zwolennicy liberalnej demokracji mogą więc wygrać w niedzielę bitwę, ale wojnę już niekoniecznie.W ostatnich tygodniach większość niezależnych sondaży wykazywała poparcie dla Tiszy na poziomie od 49 do 58 proc. wśród zdecydowanych wyborców, przy poparciu dla Fideszu wahającym się między 35 a 38 proc. Badania opinii wykazały również rosnące poparcie dla opozycji przy spadku popularności ugrupowania rządzącego. Sondaże ośrodków powiązanych z rządem wykazują z kolei przewagę Fideszu, wynoszącą kilka punktów procentowych.– Jest co najmniej 30-40 okręgów, w których różnica wynosi 1000 głosów – skomentował w środę Magyar. Z tego powodu może to być zwycięstwo słabe, ale równie dobrze może to być zwycięstwo dwiema trzecimi – zwróciła uwagę węgierska gazeta „Nepszava”.Czytaj także: Wybory parlamentarne na Węgrzech. Odpowiadamy na podstawowe pytania [FAQ]