Osiągną prędkość ok. 40 000 km/h. Astronauci misji Artemis II w trakcie eksploracji Księżyca oddalili się od naszej planety na rekordową odległość. Teraz są już w drodze powrotnej. Na Ziemię mają wrócić w nocy z piątku na sobotę. Wyjaśniamy, jak będzie przebiegał proces wejścia w ziemską atmosferę i samo lądowanie. Wykorzystywana podczas tej misji rakieta Orion wystartowała z Centrum Kosmicznego im. Kennedy’ego na Florydzie w nocy z 1 na 2 kwietnia czasu polskiego. W skład załogi misji Artemis II wchodzi czworo astronautów: troje Amerykanów – Christina Koch, Reid Wiseman, Victor Glover – oraz Kanadyjczyk Jeremy Hansen. W nocy z 6 na 7 kwietnia czasu polskiego astronauci spędzili sześć godzin na badaniu nieoświetlonej półkuli. W tym czasie obserwowali niewidoczne z Ziemi zjawiska, w tym rozbłyski świetlne, powstające w wyniku uderzeń meteoroidów w powierzchnię Księżyca. Dane pomiarowe wskazują, że w pewnym momencie statek Orion znalazł się w najdalszym punkcie trajektorii, oddalając się od Ziemi na dystans 406 771 kilometrów. To najdalsza odległość od naszej planety osiągnięta kiedykolwiek przez astronautów. Do tej pory rekord należał do misji Apollo 13 z 1970 roku. Zobacz też: Miasto na Księżycu, miasto na Marsie. Kosmiczne plany Elona MuskaMisja Artemis II – kiedy powrót?Obecnie statek jest już na kursie powrotnym. Członkowie załogi mają wylądować na Ziemi w nocy z 10 na 11 kwietnia (z piątku na sobotę) czasu polskiego, kilka minut po godz. 2:00.Na Ziemię nie wróci cała rakieta, a jedynie niewielka kapsuła z astronautami na pokładzie. Pozostałe elementy statku odłączają się w trakcie lotu – część z nich spadnie do oceanu, a część spali się w atmosferze lub pozostaje w przestrzeni kosmicznej. Po zakończeniu przelotu wokół Księżyca kapsuła Orion rozpoczęła podróż powrotną w kierunku Ziemi. Ten etap trwa kilka dni i polega na wejściu na odpowiednią trajektorię, która pozwoli statkowi „trafić” w atmosferę pod właściwym kątem. Zbyt duży kąt oznaczałby przeciążenia i ryzyko zniszczenia kapsuły, natomiast zbyt płaski mógłby spowodować odbicie się od atmosfery i utratę kontroli nad lotem. W trakcie powrotu kapsuła wykona tzw. manewr „skip entry”, czyli wejście w atmosferę z odbiciem. W przeciwieństwie do misji Apollo sprzed lat, Orion nie wejdzie w atmosferę jednorazowo. Zamiast tego kapsuła najpierw „zanurzy się” w górnych warstwach atmosfery, po czym częściowo się od niej odbije, dzięki czemu wytraci prędkość. Dopiero przy drugim podejściu wykona właściwe wejście. Takie rozwiązanie pozwala lepiej kontrolować przeciążenia oraz precyzyjniej wyznaczyć miejsce lądowania. Czytaj także: Spektakularne zdjęcia Ziemi. Misja Artemis II w połowie drogi na KsiężycArtemis II. Lądowanie kapsuły Orion na ZiemiJak podaje portal popularnonaukowy IFLScience, podczas wejścia w atmosferę Orion osiągnie prędkość około 40 000 km/h. Tarcie o atmosferę podniesie temperaturę wokół kapsuły do nawet 2700 stopni Celsjusza. Astronautów przed zabójczymi warunkami chronić będzie osłona termiczna kapsuły, która stopniowo się wypala, chroniąc wnętrze statku i astronautów przed przegrzaniem. Gdy kapsuła zwolni do gęstszych warstw atmosfery, rozpocznie się kolejna faza – sekwencja otwierania spadochronów. Najpierw wysuną się niewielkie spadochrony stabilizujące, które ustawią kapsułę w odpowiedniej pozycji. Następnie otworzą się dwa spadochrony hamujące, a na końcu trzy główne czasze, które znacząco zredukują prędkość opadania. Ostatnim etapem powrotu będzie wodowanie kapsuły na oceanie. Uderzenie w wodę musi nastąpić przy stosunkowo niewielkiej prędkości, ale i tak będzie odczuwalne dla załogi. Po wodowaniu kapsuła utrzymywać się będzie na powierzchni dzięki specjalnym systemom wypornościowym. Lądowanie będzie miało miejsce na Pacyfiku, niedaleko wybrzeża Kalifornii. Dokładna lokalizacja uzależniona jest od warunków pogodowych. Za odbiór załogi z oceanu odpowiadać będzie statek USS John P. Murtha.Zobacz też: Statek ma awarię, a zapasy się kończą. Problemy Rosjan w kosmosie