To już jest koniec? Czy zdrowa konkurencja na polskiej kolei jest możliwa? Czeski przewoźnik RegioJet, po zaledwie kilku miesiącach działalności, wycofuje się ze świadczenia usług nad Wisłą. W opublikowanym komunikacie czytamy m.in. o drapieżnych cenach i nieuczciwych praktykach stosowanych przez PKP. Spółka weszła na polski rynek 18 września 2025 roku, uruchamiając pierwsze połączenia między Krakowem a Warszawą. Na próbę. Docelowo RegioJet chciał przenieść do Polski model znany z Czech czy Austrii, gdzie bogatą siatką połączeń i konkurencyjnymi cenami skutecznie przejęto część rynku.Pełne rozwinięcie siatki połączeń miało nastąpić jeszcze w grudniu zeszłego roku. To się nie udało, bo RegioJet nie miał wystarczającej liczby maszynistów dopuszczonych do jazdy w Polsce. Spółka korzystała z usług zewnętrznego dostawcy, który – jak sama przyznaje – nie był w stanie zapewnić odpowiednich zasobów kadrowych. W komunikacie opublikowanym na stronie przewoźnika posypano w tej sprawie głowy popiołem. Przypomniano też, że klientom zaoferowano nie tylko zwrot kosztów biletów, ale i jednorazową rekompensatę w wysokości 100 PLN.Tyle że kłopot sięgał głębiej. Zarządca infrastruktury, firma PKP Polskie Linie Kolejowe, odebrał niewykorzystane „zimowe” sloty i przekazał je PKP Intercity. Dla RegioJet oznaczało to utratę najbardziej atrakcyjnych godzin na trasie Kraków–Warszawa – czyli fundamentu całego biznesu.To dopiero początekW oświadczeniu RegioJet wskazuje jednak, że to tylko część problemu. „W dalszej rywalizacji konkurencyjnej mierzyliśmy się z szeregiem działań, które naszym zdaniem naruszają zasady uczciwej konkurencji” – czytamy. Spółka zarzuca m.in. ograniczenie dostępu do dworców i sprzedaży biletów: „PKP Intercity za pośrednictwem swojej spółki matki PKP SA (…) zakończyła kampanię marketingową RegioJet na dworcach oraz nie umożliwiła nam uruchomienia punktów sprzedaży”.Kluczowy jest również wątek finansowy. RegioJet podkreśla, że – w przeciwieństwie do państwowego przewoźnika – nie otrzymał żadnych dopłat, a przez miesiące nie zawarto umowy na rekompensaty za ustawowe ulgi. „Finansowaliśmy je z własnych środków” – wskazuje spółka. W praktyce oznaczało to konieczność dopłacania m.in. do przejazdów seniorów czy studentów.Najmocniejsze zarzuty dotyczą jednak cen. „Prawo konkurencji uznaje taką politykę cenową za nielegalne działanie drapieżne, mające na celu wyeliminowanie nowego uczestnika rynku” – czytamy w komunikacie. Według RegioJet PKP Intercity obniżyło ceny biletów nawet o 70 proc. po wejściu konkurenta na rynek.Problemy dotyczyły także infrastruktury. Spółka wygrała aukcję na zakup zajezdni w Warszawie, która miała być jej zapleczem technicznym. Transakcja – jak twierdzi – do dziś nie została sfinalizowana. „RegioJet był zmuszony naprawiać wagony na zewnątrz, w śniegu, a poważniejsze naprawy wykonywać w Czechach”.Pożegnanie z PolskąW tej sytuacji decyzja mogła być tylko jedna. „Z przykrością informujemy, że RegioJet zakończy swoją działalność na polskim rynku krajowym” – napisano w komunikacie. Spółka wprost wskazuje, że „obecna sytuacja – w tym blokowanie infrastruktury, ograniczenia sprzedaży oraz drapieżna polityka cenowa – zagraża stabilności ekonomicznej grupy”.Komunikat zakończono osobistym wpisem właściciela firmy. „Serdecznie przepraszam wszystkich pasażerów. Nie mogę dalej narażać przyszłości spółki, którą założyłem w wieku 23 lat” – napisał Radim Jančura.RegioJet nie znika z Polski całkowicie – utrzyma połączenia międzynarodowe.Czytaj też: „Jawne naruszenie prawa”. Prezydent o ślubowaniu sędziów TK