„Nie daj Boże na lądzie”. W perspektywie szerszego konfliktu – nie daj Boże na lądzie – ceną byłyby poważne zawirowania w gospodarce całego świata – powiedział podczas konferencji prasowej wicepremier Radosław Sikorski. Pytany o rolę Unii Europejskiej w negocjacjach pokojowych, Sikorski odparł, że „Unia Europejska siłą rzeczy była zaskoczona tym konfliktem i w naszym interesie jest, aby nasi obywatele byli bezpieczni i by dobra, surowce płynęły tym akwenem”. CZYTAJ TAKŻE: Tusk zadał pytanie Nawrockiemu i Kaczyńskiemu. Odpowiedział OrbanSzef dyplomacji odniósł się także do sprawy związanej z przekazywaniem unijnych dokumentów stronie rosyjskiej przez Węgrów. – Niestety słyszałem tę rozmowę i jej ton, takiej służalczości, który mnie zniesmaczył – a to, że dokumenty unijne nie są formalnie określone jako niejawne, to należy pamiętać, że Rosja jest państwem które źle życzy UE – wskazał, – To wszystko, co podejrzewaliśmy o polityce węgierskiej okazało się niestety prawdą – stwierdził Sikorski. ZOBACZ TAKŻE: Przed wyborami na Węgrzech ruszyła fala dezinformacji. Na celowniku MagyarWicepremier Sikorski odniósł się w ten sposób do spraw, które ujrzały światło dzienne dzięki pracy dziennikarzy. Z doniesień tych wynika, że węgierski minister spraw zagranicznych Péter Szijjártó miał współpracować z rosyjskimi władzami przy działaniach dotyczących unijnych sankcji. Opublikowane nagrania i transkrypcje rozmów wskazują, że Budapeszt podejmował próby wykreślania z list sankcyjnych rosyjskich oligarchów, firm i banków, a także przekazywał Moskwie informacje o wewnętrznych ustaleniach Unii Europejskiej. CZYTAJ WIĘCEJ: Węgry szpiegowały na rzecz Rosji. Ujawniono nagrania