Henryk Kowalczyk w „Gościu poranka”. – Myślę, że do tego nie dojdzie. Wiele osób próbowało iść własną drogą i źle na tym wychodziło. W polityce siła tkwi w jedności. Do tego metoda d’Hondta sprawia, że małe ugrupowania mają niewielkie szanse – powiedział w „Gościu poranka” w TVP Info poseł PiS Henryk Kowalczyk, odnosząc się do spekulacji na temat możliwego odejścia Mateusza Morawieckiego z partii i budowania przez niego własnego środowiska politycznego. USA, Izrael i Iran zgodziły się na dwutygodniowe zawieszenie broni oraz rozpoczęcie negocjacji dotyczących zakończenia konfliktu na Bliskim Wschodzie. Porozumienie zawarto na krótko przed upływem ultimatum Donalda Trumpa, które dotyczyło odblokowania przez Teheran cieśniny Ormuz. Amerykański prezydent groził „końcem cywilizacji” i atakami na cywilną infrastrukturę krytyczną. Pośrednikiem porozumienia został Pakistan – to tam, 10 kwietnia, mają rozpocząć się rozmowy.Prowadzący „Gościa poranka” Mariusz Piekarski zapytał posła PiS Henryka Kowalczyka, czy można mówić o sukcesie Donalda Trumpa.– Można mówić o sukcesie. Nie wiem, czy wszystkie cele zostały osiągnięte, pewnie szybko się tego nie dowiemy, ale ta groźna retoryka skłoniła Iran do rozejmu – ocenił Kowalczyk. „Pierwsze pozytywne sygnały”Odnosząc się do sugestii, że Trump mógł chcieć szybko zakończyć konflikt z powodów wewnętrznych i spadającego poparcia dla działań wojennych w USA, polityk PiS stwierdził:– Motywów nigdy się nie udowodni. Uważam jednak, że ta retoryka, która była taka groźna, niebezpieczna, skłoniła do rozejmu. Tak zresztą wczoraj myślałem, że może to być element presji, by doprowadzić do rozmów i konkretnych decyzji. Dobrze, że pojawiają się takie sygnały. Trudno mówić o trwałym pokoju, ale to pierwsze pozytywne sygnały od początku konfliktu – powiedział.– Głównym celem Trumpa było uniemożliwienie Iranowi budowy broni atomowej. Zobaczymy, jakie będą dalsze losy, ale myślę, że część tych celów została osiągnięta i ograniczono rozwój tego programu – dodał. Ingerencje w wyboryWiceprezydent USA J.D. Vance przybył we wtorek do Budapesztu z dwudniową wizytą, aby wesprzeć Viktora Orbana przed niedzielnymi wyborami parlamentarnymi. Wziął udział we wspólnej konferencji prasowej z węgierskim premierem, a następnie przemówił do zgromadzonych w centrum stolicy.Na początku wystąpienia zadzwonił do prezydenta Trumpa, mówiąc: „Jesteś na linii z pięcioma tysiącami węgierskich patriotów i wydaje mi się, że kochają cię jeszcze bardziej niż Viktora Orbana”.– Nie wierzę, bo kocham Węgry i kocham Viktora. To fantastyczny człowiek, mamy wspaniałą relację. Robi świetną robotę – odpowiedział Trump.– Jestem fanem Viktora, jestem po jego stronie, Stany Zjednoczone są z nim – podkreślił prezydent USA.Henryk Kowalczyk został zapytany w „Gościu poranka”, czy podoba mu się ingerencja Stanów Zjednoczonych w kampanię wyborczą na Węgrzech.– A czy może się podobać, jak Unia Europejska ingerowała w wybory w Polsce? Bo jawnie ingerowała, mówiąc na przykład o tym, że trzeba „zagłodzić” rząd Prawa i Sprawiedliwości, blokując KPO. Okazuje się więc, że to zjawisko jest dość powszechne i według niektórych komentatorów jest złe, gdy ingerują Stany Zjednoczone, a dobre, gdy ingeruje Bruksela. Uważam więc, że należy stosować jednakową miarę do takich ingerencji – powiedział.„Nie ma osób czarno-białych”Wiceprezydent USA J.D. Vance ocenił w Budapeszcie, że Viktor Orban jest jednym z najważniejszych przywódców w Europie, m.in. ze względu na dążenie do uniezależnienia energetycznego. Prowadzący „Gościa poranka” przypomniał jednak, że Węgry kupują ropę i gaz z Rosji.– Premiera Węgier oceniamy dwojako. Nie ma osób czarno-białych. W kwestii relacji z Rosją mamy z nim odmienne stanowisko i wyraźnie to artykułujemy. Natomiast jeśli chodzi o jego rząd, podejście do samodzielności oraz obronę suwerenności przed zapędami UE, oceniamy to pozytywnie – podkreślił poseł PiS. „Nie robiłbym z tego sensacji”Były premier w rządzie PiS Mateusz Morawiecki w wywiadzie dla wp.pl potwierdził doniesienia o tworzeniu własnego stowarzyszenia skupiającego osoby, którym „nie odpowiada żadna z partii po prawej stronie”. Inicjatywa ma działać jako think tank i koncentrować się głównie na sprawach gospodarczych.Po publikacji wywiadu doszło do spotkania prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z Morawieckim. Jak wynika z informacji PAP, rozmowa dotyczyła sytuacji wewnątrz partii i miała na celu „zdyscyplinowanie” byłego premiera.Henryk Kowalczyk został zapytany w „Gościu poranka”, czy zapisze się do stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego.– Myślę, że nie. Jestem już w kilku stowarzyszeniach, bardziej lokalnych. Każdy ma prawo je zakładać, nie robiłbym z tego nadzwyczajnej sensacji – odpowiedział.„Myślę, że do tego nie dojdzie”Pytany o możliwość odejścia Morawieckiego z PiS, podkreślił:– Myślę, że do tego nie dojdzie. Wiele osób próbowało iść własną drogą i źle na tym wychodziło. W polityce siła tkwi w jedności. Do tego metoda d’Hondta sprawia, że małe ugrupowania mają niewielkie szanse. Uważam więc, że każdy taki ruch będzie bardzo mocno rozważany – podkreślił gość TVP Info. W Prawie i Sprawiedliwości narasta napięcie wokół Mateusza Morawieckiego – wynika z doniesień medialnych. Część polityków krytycznie ocenia jego ostatnie działania, uznając je za niespójne z linią partii i próbę budowania własnej pozycji. W tym kontekście szeroko komentowana jest także sprawa posła Krzysztofa Szczuckiego – kojarzonego z jego zapleczem – który został zawieszony decyzją Jarosława Kaczyńskiego. Według nieoficjalnych informacji powodem miało być m.in. wstrzymanie się od głosu w sejmowym głosowaniu nad odrzuceniem prezydenckiego weta do nowelizacji Kodeksu postępowania karnego oraz jego aktywność publiczna oceniana w partii jako niespójna z jej linią.– Generalną zasadą funkcjonowania w polityce jest ustalanie dyscypliny głosowania w ważnych sprawach i wszystkie partie to stosują. Jeśli ktoś się z niej wyłamuje, musi liczyć się z konsekwencjami. Sam też kiedyś je poniosłem – zostałem zawieszony za głosowanie w sprawie „piątki dla zwierząt” inaczej niż Prawo i Sprawiedliwość. Takie sytuacje się zdarzają. Nie jestem teraz w stanie wyjaśnić intencji pana prezesa Kaczyńskiego. Myślę, że przyjdzie czas na spokojne wyjaśnienie. Ale motywy na pewno były pewne – powiedział Kowalczyk.Czytaj też: Opolska komentuje. Wybór Nawrockiego i zawieszenie w PiS-ie