Wybory w niedzielę. Obserwujemy jedną najgorszych form zagranicznej ingerencji; brukselscy biurokraci próbowali zniszczyć gospodarkę Węgier, bo nienawidzą premiera Viktora Orbana – powiedział wiceprezydent USA J.D. Vance na wspólnej konferencji prasowej w Budapeszcie z szefem węgierskiego rządu. Wiceprezydent USA przybył we wtorek do Budapesztu z dwudniową wizytą, by spotkać się przed wyborami z węgierskim premierem Viktorem Orbanem. Po zamkniętej dla prasy rozmowie politycy wzięli udział we wspólnej konferencji prasowej.– Jesteśmy wdzięczni prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi i wiceprezydentowi Vance'owi za to, że stali ramię w ramię z Węgrami w ostatnich latach. USA są najsilniejszym państwem globu i jestem szczęśliwy, mogąc powiedzieć, że Stany Zjednoczone są naszym sojusznikiem i dlatego pokój oraz stabilność Węgier są zagwarantowane – powiedział Orban.– Rozmawialiśmy też o tym, że Europa zmierza w kierunku jednego z najgorszych kryzysów energetycznych w historii. Dlatego tak ważna jest współpraca energetyczna Węgier z USA – powiedział Orban.Zaznaczył, że omówił też problem „jawnego i poważnego” ingerowania przez zagraniczne służby w proces wyborczy na Węgrzech. Premier nie wyjaśnił, o służby jakiego kraju chodzi.– Omówiliśmy także wysiłki USA w osiąganiu pokoju, co zawsze jako Węgry wspieraliśmy. Gdyby Europa nie blokowała starań USA, pokój na Ukrainie zostałby przywrócony już dawno temu – ocenił premier.Czytaj więcej: Węgry wyznaczyły datę wyborów. Opozycja z przewagą w sondażachVance oskarża UE o ingerowanie w wyboryAmerykański wiceprezydent przyznał, że „chce pomóc premierowi Węgier w sezonie wyborczym jak tylko może”.– Prezydent Trump i premier Orban dokonali razem wspaniałych rzeczy i jestem tu, by je uczcić – powiedział Vance, podkreślając przyjaźń obu przywódców i poparcie prezydenta USA dla szefa rządu w Budapeszcie przed nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi.– Nie liczę na to, by obywatele Węgier słuchali wiceprezydenta USA, nie dlatego tu jestem. Chcę wysłać sygnał wszystkim, a szczególnie biurokratom w Brukseli, którzy robią, co mogą, by kontrolować naród węgierski, bo nie lubią ich lidera – zaznaczył amerykański wiceprezydent.– To, co dzieje się przed wyborami na Węgrzech, jest jedną z najgorszych form zagranicznej ingerencji, jaką widziałem albo o jakiej czytałem. Brukselscy biurokraci próbowali zniszczyć gospodarkę Węgier, sprawić, by kraj był mniej niezależny energetycznie. Robią to wszystko, bo nienawidzą tego gościa – powiedział Vance, wskazując na stojącego obok Orbana.– Zachęcam Węgrów, by zapytali siebie samych nie o to, kto jest pro- albo antyeuropejski, pro- czy antyamerykański, ale kto jest prowęgierski – zaznaczył. – Nie będę mówić Węgrom, na kogo głosować, i oczekuję, że brukselscy biurokraci także się od tego powstrzymają – dodał Vance. Zobacz również: Orban do Tuska: Walczę o to, co najlepsze dla WęgrówWęgry w europejskiej rodzinie TrumpaAmerykański wiceprezydent ocenił też, że „przywództwo Orbana może być modelem dla całego kontynentu”.– Myślę, że premier Orban jest najbardziej wpływowym przywódcą Europy w kwestiach bezpieczeństwa energetycznego i niezależności. To śmieszne, gdy widzę europejskich liderów mówiących o kryzysie energetycznym, gdy powinni podążyć śladem polityki premiera Orbana i Węgier, przez co nie mieliby takich problemów, jak obecnie – podkreślił Vance.– Jestem tu głównie z powodu moralnej współpracy naszych państw. To, co reprezentują Węgry i USA pod przywództwem Trumpa i Orbana, to ochrona zachodniej cywilizacji. Ochrona tego, by dzieci chodziły do szkół, by się uczyć, a nie być indoktrynowane. By chronić fundamenty chrześcijańskich wartości, wolności słowa, rządów prawa, szacunku dla mniejszości i ochrony bezbronnych – zadeklarował Vance.Zobacz także: Przed wyborami na Węgrzech ruszyła fala dezinformacji. Na celowniku MagyarKiedy odbędą się wybory na Węgrzech?Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się w najbliższą niedzielę, 12 kwietnia. Opozycyjna TISZA wyprzedza Fidesz premiera Orbana w większości niezależnych sondaży.W marcowym badaniu firmy Median uzyskała poparcie na poziomie 58 proc. wśród zdecydowanych wyborców, a Fidesz – 35 proc. Badanie ośrodka 21 Research Center z 1 kwietnia wykazało, że TISZA cieszy się poparciem 56 proc. zdecydowanych wyborców, a Fidesz – 37 proc.Sondaże ośrodków powiązanych z rządem wskazują na przewagę ugrupowania Orbana, wynoszącą kilka punktów procentowych.Zobacz też: Wybory na Węgrzech coraz bliżej. Przewaga Tiszy rośnie