„Orban nie będzie chciał jej oddać”. Jest duża szansa, że jeśli Viktor Orban będzie miał przegraną pozycję, to będzie poważnie kontestował wynik wyborów i najpewniej nie będzie chciał ich uznać i się wyprowadzić ze swojego biura – powiedziała w „PortalCaście” TVP Info wiceprezes Fundacji Res Publica i ekspertka Visegrad Insight Magdalena Jakubowska. – Kampania była trudna, oparta na narracji antyukraińskiej, straszeniem wojną, że Węgry będą do wojny wciągnięte. Viktor Orban uderzał w takie tony, że zostaną zaatakowani przez Rosję, co dla Węgrów jest krytycznym wspomnieniem – podkreśliła gościni portalu TVP Info, nawiązując między innymi do wydarzeń z 1956 roku. Jak wyjaśniła, „strach przed wojną i przed Rosjanami jest dla nich bardzo duży”. – Na tym strachu bardzo łatwo budować (...). Ta narracja jest bardzo skutecznie budowana przez Fidesz wśród Węgrów – podkreśliła. Czytaj także: Orban po linii Kremla: Ukraina jest naszym wrogiem„Antyukraińskie sentymenty”Pytana o przyczyny niechęci węgierskiej prawicy wobec Ukrainy odparła, że w dużej mierze jest ona podyktowana chęcią zaspokojenia przyjaźni z Putinem. – Orban wie, że musi postawić na którąś kartę – obrzydzanie Ukrainy nie tylko na Węgrzech, ale ogólnie wobec Europy wobec sojuszników Ukrainy bardzo sprzyja Kremlowi – powiedziała Magdalena Jakubowska. Gościni portalu TVP Info podkreśliła, że „łatwo grać na tych antyukraińskich sentymentach, bo dla Węgrów historia i kwestie granicy ukraińskiej są podobnie odbierane i podobnie wyglądają jak w Polsce”.Ekspertka wskazała, że węgierska kampania przed wyborami parlamentarnymi była „nieprzeciętnie zacięta” i nie brakowało bardzo różnych tricków i pomysłów – takich jak domniemany atak na infrastrukturę gazową na granicy serbskiej oraz na narracjach antyukraińskie.„Węgry politycznym outsiderem”Ekspertka odniosła się również do wizyt zagranicznych prawicowych polityków w Budapeszcie i ich poparcie dla Orbana. – Na Węgrzech ma to coraz większe znaczenie. Węgrzy czują, że polityka antyeuropejska, która była prowadzona przez rząd od szesnastu lat czyni z Węgier pewnego outsidera – powiedziała, dodając, że „coraz bardziej Węgrzy odczuwają, że są odsuwani od wszelkich decyzji”. – Viktorowi Orbanowi łatwo jest porozumieć się z konserwatywnymi liderami. W związku z tym to, że oni przyjeżdżają i pokazują to poparcie, co daje pewną legitymację, że Węgry zostają w międzynarodowym mainstreamie – wskazała, dodając, że „to nie jest do końca prawda”. – To jest tworzenie jakiejś konserwatywnej opozycji. Ci liderzy lubią się wspierać i starają się wspierać, bo większość tych krajów jest uważana za outsiderów – powiedziała. Odnosząc się natomiast do wizyty wiceprezydenta USA J.D. Vance'a, zaznaczyła, że nastąpiła ona na minuty przed wyborami i może mieć dla Węgrów duże znaczenie, bo „Węgrzy – trochę tak, jak Polacy – mają sentyment do USA i przyjaźń ze Stanami jest kluczowa”.„Węgry to autokracja”– Orbanowi politycznie 16 lat zajęło zniszczenie systemu demokratycznego na Węgrzech – powiedziała ekspertka. Dopytywana, czy mamy do czynienia z reżimem, odparła, że „mamy tam autokrację zdecydowanie i tutaj nie ma co do tego wątpliwości”. – Tu już nie ma mowy o żadnych demokratycznych instytucjach, żadnych demokratycznych wolnościach, wartościach, wszystkie są wyłożone na kolanach – podkreśliła. Zaznaczyła, że to nie stało się z dnia na dzień i wyraziła przypuszczenie, że nawet sam Orban nie miał na początku takiego pomysłu, ale niszczył demokrację, wolność słowa, praworządność i media krok po kroku. Po 16 latach – powiedziała ekspertka – sytuacja gospodarcza nie jest dobra. – Węgrom jest trudno związać koniec z końcem, wszystkie wskaźniki gospodarcze wyglądają dramatycznie – podkreśliła. CZYTAJ TAKŻE: Fidesz traci poparcie. Najnowsze sondaże nie dają szans OrbanowiCzy wybory zostaną sfałszowane? Odnosząc się do obaw Węgrów o sfałszowanie wyborów, które zostały wyrażone w jednym z ostatnich sondaży, skazała, że „najgorsze jest to, iż rzeczywiście tak dużo ludzi sądzi, że te wybory będą sfałszowane, co pokazuje brak zaufania do instytucji państwa”.– To pokazuje, że to jest państwo, w którym instytucje nie działają – podkreśliła. Magdalena Jakubowska powiedziała też, że Fidesz nagminnie kupuje głosy poprzez rozmaite benefity, skrajnie duże dodatki dla dużych rodzin, jak nawet mieszkania, co powoduje, że trudno im głosować na kogoś innego. – Głosy są kupowane. Jest cały system tego jak można wysłać zdjęcie karty wyborczej z odpowiednio zaznaczoną opcją i zwrotnie dostać odpowiednią kwotę za ten głos. Organizowane są transporty do lokali wyborczych – podkreśliła. Ekspertka powiedziała, że obie partie obawiają się demobilizacji, a sondaże wskazują na aż 20 proc. niezdecydowanych.Diaspora wybierze nowy rząd? Zdaniem ekspertki, o ostatecznym losie wyborów mogą zdecydować głosy niezdecydowanych i głosy z diaspory, czyli miliona osób uprawnionych do głosowania poza granicami kraju, choć wskazała na duży potencjał do fałszerstw ze względu na ordynację. – Diaspora wcześniej była dość konserwatywna, ale teraz widać, że zdecydowanie przesunęła się ta wajcha. Te osoby są często świadome, musiały uciekać z kraju, a wiedzą że nie mają dokąd wracać – powiedziała pytana o to, ku komu skłaniają się ci wyborcy. – Gros tych głosujących – i to jest obawa Orbana – głosuje na Tiszę – podkreśliła. „Orban nie będzie chciał oddać władzy” Zdaniem Magdaleny Jakubowskiej „jest duża szansa, że jeśli Viktor Orban będzie miał przegraną pozycję to będzie poważnie kontestował wynik wyborów”. – Najpewniej nie będzie chciał uznać tych wyników i wyprowadzić się ze swojego biura – powiedziała.Wskazała również, że mało prawdopodobne jest, by Orban wprowadził stan wyjątkowy i odwołał wybory. – Ale nie będzie chciał oddać władzy. To może nie być pokojowe przekazanie władzy – podkreśliła.