Tylko Hiszpania powiedziała „nie”. Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump obraził się na NATO i zagroził nawet opuszczeniem przez jego kraj tego sojuszu. Powodem jest brak wsparcia w wojnie przeciw Iranowi. Fakty jednak są inne. Tylko Hiszpania zdecydowanie odmówiła pomocy. Administracja amerykańska jest mocno rozczarowana zachowaniem (głównie) europejskich państw NATO w kwestii zaangażowania się w wojnę na Bliskim Wschodzie. Żadne z państw Starego Kontynentu nie wysłało swych jednostek do Zatoki Perskiej, ale nie oznacza to, że nie pomagają one Amerykanom. Uwagę zwrócili na to dziennikarze „The Wall Street Journal”.Armia USA korzysta z baz w EuropieDonald Trump, w jednym ze swych ostatnich wystąpień stwierdził nawet, że „NATO nie zrobiło absolutnie nic”, aby pomóc Ameryce rozwiązać kryzys w wojnie z Iranem. Prezydent USA uznał też, że Stany Zjednoczone będą musiały ponownie przeanalizować sens swojej obecności w strukturach Sojuszu Północnoatlantyckiego. Wtórował mu sekretarz stanu Marco Rubio, sugerując, że do tematu trzeba będzie powrócić po zakończeniu operacji na Bliskim Wschodzie.Biały Dom nie przedstawia jednak prawdziwego obrazu zaangażowania Europy we wsparcie amerykańskich działań. Prawda jest taka, że spora część europejskich krajów NATO udziela pomocy USA. Nie jest ona spektakularna – raczej wszystko odbywa się po cichu – ale bardzo ważna i bez niej operacja Stanów Zjednoczonych w Iranie skomplikowałaby się bardzo mocno. Chodzi przede wszystkim o możliwość korzystania z baz wojsk USA rozmieszczonych w Europie. Zobacz także: Trump kieruje ostatnią groźbę do Iranu. „Nie będą mieli niczego”„Londyn, po pewnej zwłoce, zezwolił na wykorzystanie brytyjskich baz do amerykańskich ataków na irańskie wyrzutnie rakietowe wymierzone w statki w Cieśninie Ormuz. Portugalia potwierdziła swoją decyzję o zezwoleniu USA na korzystanie z bazy lotniczej Lajes na Azorach. Niemcy udostępniły bazę lotniczą Ramstein na mocy stałych porozumień, kluczowe amerykańskie centrum logistyczne, projekcji sił i operacji powiązanych z dronami poza Europą, mimo że Berlin upiera się, że to nie jest wojna NATO” – można przeczytać w „WSJ”.Projekcja siły USA zależy od europejskich sojusznikówAmerykański dziennik przypomina też, że podobne stanowiska zaprezentowały także Włochy (z zastrzeżeniem, że wszelkie ofensywne działania związane z Iranem muszą uzyskać uprzednią zgodę Rzymu) oraz Francja – szczególnie mocno atakowana przez Donalda Trumpa.Jedynym krajem, który bardzo jasno od początku odpowiedział się przeciwko jakiemukolwiek zaangażowaniu w konflikt w Zatoce Perskiej była od początku Hiszpania. „Efekt wsparcia aliantów nie jest jedynie symboliczny. Dostęp, prawa do bazowania, zezwolenia na przeloty, konserwacja, tankowanie i logistyka stanowią podstawę siły militarnej. Bez nich amerykańskie operacje stałyby się wolniejsze, bardziej kosztowne i ryzykowne” – zauważają dziennikarze „WSJ”. Zobacz także: USA zrezygnują z członkostwa w NATO? W nocy orędzie Donalda TrumpaStanowisko to w swym marcowym wystąpieniu przed Senatem USA potwierdził też generał Alexus Grynkewich, głównodowodzący wojsk NATO w Europie, który powiedział, że projekcja siły USA zależy od europejskich sojuszników oraz iż „zdecydowana większość” z nich wyraziła „niezwykle pozytywne poparcie” dla amerykańskiej armii.