Tak działają agenci Kremla. Dwaj młodzi Ukraińcy zostali oskarżeni przez prokuratora rumuńskiego Wydziału ds. Zwalczania Przestępczości Zorganizowanej i Terroryzmu (DIICOT) o usiłowanie dokonania aktów sabotażu na zlecenie Rosji. Według śledczych podłożyli paczki z ładunkami zapalającymi w bukaresztańskiej siedzibie ukraińskiej firmy kurierskiej Nova Post. W namierzeniu sabotażystów pomogły polskie służby. Według śledczych z Wydziału ds. Zwalczania Przestępczości Zorganizowanej i Terroryzmu (DIICOT) dwaj Ukraińcy w wieku 23 i 24 lata wjechali 14 października 2025 roku na terytorium Rumunii. Mieli ze sobą dwie paczki zawierające domowej roboty ładunki zapalające. Podobne do tych, użytych przez agentów Kremla w lipcu 2024 roku, które agenci Kremla wysłali firmami kurierskimi DHL i DPD i ich zapalenie się omal nie doprowadziły do katastrof lotniczych. Następnego dnia obaj Ukraińcy zdeponowali paczki-pułapki w siedzibie ukraińskiej firmy kurierskiej Nova Post w Bukareszcie. Na szczęście do zamachu nie doszło, bo zareagowały służby. „Śledztwo wykazało, że istniało realne ryzyko podpalenia tego miejsca, co stanowiłoby zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, biorąc pod uwagę, że siedziba mieści się na parterze siedmiopiętrowego budynku mieszkalnego, położonego w centralnej i zatłoczonej części Bukaresztu. W przypadku pożaru ogień mógłby z łatwością rozprzestrzenić się na okoliczne budynki, stwarzając realne zagrożenie dla życia bardzo dużej liczby osób, a także dla budynków i towarów znajdujących się w okolicy” – ustalili śledczy z DIICOT. Czytaj także: Tak „Warrior” z GRU chciał zastraszyć Europę. Ruszył proces sabotażystówBardzo groźne samoróbki Eksperci rumuńskiego wywiadu ustalili, że „w obu przesyłkach znajdowały się elementy charakterystyczne dla improwizowanych urządzeń wybuchowych lub zapalających, wykonanych ręcznie, ale niezwykle skomplikowanych i starannie wykonanych, których możliwym celem było podpalenie i zdetonowanie przesyłki z odległości”. Ładunki zapalające ukryte były w słuchawkach i częściach samochodowych, a w skład mieszanek zapalających wchodziły termit i azotan baru. W ramach eksperymentu sądowego dokonano detonacji jednej z paczek-pułapek i ustalono, że mogła ona spowodować znaczny pożar, powodując duże straty materialne. Prokuratorzy DIICOT oskarżyli obu Ukraińców o „usiłowanie popełnienia przestępstwa dywersji oraz współudziału w usiłowaniu popełnienia przestępstwa dywersji”. Podejrzanym grozi do 10 lat więzienia. Według rumuńskich służb akcja ta była koordynowana przez Rosję. Czytaj także: Tak Rosja sabotowała Europę. Pięciu oskarżonych w sprawie podpaleńOperacja polsko-rumuńska Ukraińscy sabotażyści zostali zatrzymani dzień później podczas operacji Rumuńskiej Służby Wywiadowczej (SRI) oraz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. „Rumuńska Służba Wywiadowcza, we współpracy z zagranicznymi służbami partnerskimi, zapobiegła przeprowadzeniu nowej operacji sabotażowej na terytorium kraju, z udziałem dwóch obywateli Ukrainy, pod bezpośrednią koordynacją przedstawicieli rosyjskich służb specjalnych, której celem było zniszczenie poprzez podpalenie siedziby firmy Nova Post w Bukareszcie” – poinformowała SRI w komunikacie z 21 października 2025 roku. SRI podkreśliła, że zatrzymani Ukraińcy należeli do „rozległej siatki sabotażystów, kontrolowanej przez rosyjskie służby specjalne, atakującej kraje europejskie”. Tego samego dnia ABW przyznała, że zatrzymała obywatela Ukrainy Daniła H., który „prowadził działalność wywiadowczą na terytorium Polski i Rumunii”. Sabotażyści z Bukaresztu mieli z nim „ściśle współpracować”. Prokurator Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej w Warszawie przedstawił Daniło H. zarzut „działanie na rzecz rosyjskiego wywiadu przeciwko RP, poprzez przygotowania do dokonania aktów sabotażu polegających na nadawaniu do Ukrainy przesyłek zawierających materiały wybuchowe i niebezpieczne. Podejrzani prowadzili działalność wywiadowczą na terenie Polski i Rumunii”. Czytaj także: Rosjanie chcieli doprowadzić do katastrofy samolotów firm kurierskich