Ukrywał się w Hiszpanii. Lubelscy „łowcy głów” doprowadzili do zatrzymania w Hiszpanii 55-latka, ściganego za przestępstwa gospodarcze oraz udział w międzynarodowym gangu, który przemycił z Ameryki Południowej i Afryki co najmniej tonę narkotyków. To ostatnie śledztwo powiązane jest z działalnością organizacji mafijnej byłego współpracownika Jeremiasza Barańskiego ps. Baranina. 55-latek z powiatu tomaszowskiego poszukiwany był od jesieni 2024 roku dwoma Europejskimi Nakazami Aresztowania i dwoma listami gończymi. Mężczyzna miał brać udział w dwóch zorganizowanych grupach przestępczych. Pierwsza z nich w latach 2009-2010 zajmowała się fikcyjnym wywozem towarów poza Unię Europejską, co było typowym przestępstwem skarbowym. Za udział w tej grupie został skazany przez Sąd Okręgowy w Lublinie na 2 lata i 6 miesięcy więzienia. Mężczyzna poszerzył jednak swoją przestępczą działalność. Brał bowiem udział w gangu, który od maja do września 2022 roku na terenie Polski, Ameryki Południowej, Niemiec i Afryki zajmował się przemytem, przerabianiem i handlem znacznych ilości narkotyków. Tylko w ciągu pięciu miesięcy grupa ta przerzuciła do Europy co najmniej tonę substancji odurzających w tym kokainy i haszyszu. Syndykat człowieka „Baraniny” Jak wynika z ustaleń portalu TVP.Info, zarzuty w tej ostatniej sprawie to pokłosie śledztwa Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim w sprawie międzynarodowej organizacji przestępczej Wojciecha K., który rezydował w hiszpańskiej Marbelli. To były wspólnik osławionego międzynarodowego bossa Jeremiasza Barańskiego ps. Baranina, polskiego mafioso działającego w latach 90. w całej Europie oraz USA. Mimo podeszłego wieku (rocznik 1942) K. miał w latach 2004-2016 miał organizować przemyt haszyszu z Maroka i kokainy z Ameryki Południowej przez Hiszpanię do Europy. Wedle ustaleń śledczych z gorzowskiego CBŚP oraz Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim grupa Wojciecha K. przemyciła co najmniej 20 ton haszyszu oraz około 1,5 tony kokainy o wartości 320 mln złotych. W 2018 roku Wojciech K. został zatrzymany w Czarnogórze. Po ekstradycji do Polski poszedł na współpracę i wsypał dziesiątki osób, które robiły z nim interesy lub należały do jego gangu. Po odzyskaniu wolności wrócił do Marbelli, gdzie zmarł na zawał serca. Ale jego organizacja znalazła nowych bossów i kooperantów i działała dalej. Śledczy wyłapują kolejne osoby z nią związane. Czytaj także: „Duńczyk” przemycił tony narkotyków. Wyrósł na interesach z ludźmi „Baraniny” Kryjówka w Hiszpanii Funkcjonariusze Wydziału Poszukiwań i Identyfikacji Osób Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie ustalili, że 55-latek ukrywa się w Hiszpanii. To prawdopodobnie jeden z najpopularniejszych w Europie krajów, do którego ciągną ludzie poszukiwani przez organa ścigania. Działania lubelskich „łowców głów”, przy ścisłej współpracy z policjantami z Hiszpanii i funkcjonariuszy CBŚP oraz Wydziału Poszukiwań i Identyfikacji Osób Biura Kryminalnego KGP, doprowadziły do ekstradycji 55-latka do Polski. Było to możliwe także dzięki ścisłej współpracy i sprawnej wymianie informacji, odpowiedniej koordynacji działań przez europejską sieć współpracy policyjnej – ENFAST. W ostatnich dniach przyleciał w konwoju do kraju i od razu trafił za kraty. Czytaj także: Narkogang byłego wspólnika „Baraniny” rozbity. Pomogli skruszeni przestępcy