Nieudana akcja. Irańskie władze twierdzą, że zestrzeliły kolejną amerykańską maszynę wojskową - Herkulesa. Irańska Gwardia Rewolucyjna poinformowała w niedzielę, że trafiono amerykański statek powietrzny biorący udział w akcji mającej na celu odnalezienie zaginionego pilota zestrzelonego nad Iranem myśliwca F-15 – podała agencja Tasnim, na którą powołały się Reuters i AFP. Z soboty na niedzielę (5 kwietnia) amerykańskie siły specjalne przeprowadziły zakrojoną na szeroką skalę operację poszukiwawczą. Setki żołnierzy brało udział w próbie odnalezienia członka załogi F-15, który zaginął po zestrzeleniu myśliwca dzień wcześniej. Podczas gdy armia USA koncentrowała się na ewakuacji personelu, doszło do bezpośrednich i krwawych potyczek z oddziałami irańskimi.Według strony irańskiej, podczas wymiany ognia rakieta przeciwlotnicza trafiła w transportowego Herkulesa. Jeśli te doniesienia się potwierdzą, skala strat może być ogromna – samoloty tego typu służą do przewozu dziesiątek żołnierzy oraz ciężkiego sprzętu.Sukces ogłoszony w cieniu kontrowersjiPentagon przyznał wcześniej, że akcja ratunkowa była wyjątkowo ryzykowna. Śmigłowce ewakuujące pierwszego z pilotów znalazły się pod silnym ostrzałem, a członkowie ich załóg zostali ranni. Mimo to, prezydent Donald Trump ogłosił w mediach społecznościowych pełne zwycięstwo i powodzenie misji.Biały Dom mierzy się jednak z falą krytyki. Eksperci wskazują, że optymistyczny przekaz prezydenta kłóci się z brutalną rzeczywistością na froncie. Ewentualne potwierdzenie straty tak dużej jednostki, jak Herkules byłoby potężnym ciosem wizerunkowym dla amerykańskiej administracji i dowodem na to, że irańska obrona przeciwlotnicza pozostaje realnym zagrożeniem.Czytaj też: Jednoznaczny sondaż. Węgrzy boją się sfałszowania wyborów