Berlin jak Chicago w czasach prohibicji. W ciągu tygodnia doszło do trzech strzelanin w Berlinie, z czego dwóch w popularnej dzielnicy Neukölln, gdzie w ostatnich miesiącach doszło do kilku ataków na lokalne bary. To pokłosie trwającej w stolicy Niemiec wojny gangów i plagi wymuszeń haraczy. Od września 2025 roku, gdy sytuacja w mieście zaczęła się pogarszać doszło już do 47 strzelanin. To wyjątkowo niespokojny tydzień w Berlinie. Zaczęło się w poniedziałek 30 marca w nocy. Niedługo przed godz. 1:00, w barze na Rathenower Straße w Moabit doszło do sprzeczki między dwoma mężczyznami. Awantura przeniosła się na ulicę i wtedy padły strzały. Przybyli na miejsce policjanci znaleźli na pobliskiej ulicy 26-latka postrzelonego w ramię. Twierdził, że słyszał kilka strzałów przed barem, ale nie wiedział co się stało. Niespełna dwadzieścia minut później do szpitala trafił 21-latek. Miał rany postrzałowe i kłute pleców. Policja uważa, że obaj zostali ranni przed barem w Moabit. Kolejny incydent miał miejsce we wtorek 31 marca. Po południu pracownik baru w dzielnicy Neukölln odkrył kilka śladów po pociskach. Na miejscu znaleziono też kilka łusek. Zaledwie dwa dni później, w czwartek 2 kwietnia ostrzelano bar przy Hermannstrasse w Neukölln. Jak podaje berlińska policja, około godz. 4:40 dwóch zamaskowanych mężczyzn oddało strzały w przednią szybę knajpki. W lokalu znajdowało się sześć osób, ale nikt nie odniósł obrażeń. W niedzielę 29 marca na tej samej ulicy ostrzelano z samochodu popularną kafejkę. Tę samą, którą zaatakowano we wrześniu 2025 roku. Wszystkie te ataki bada specjalna jednostka śledcza „BAO Ferrum”. Powołano ją w listopadzie 2025 roku do zwalczania narastających lawinowo w stolicy przestępstw z użyciem broni palnej i materiałów wybuchowych. Dziennik „Berliner Morgenpost” zwraca uwagę, że od 1 września 2025 roku do 2 kwietnia 2026 roku w mieście doszło do 47 strzelanin. Czytaj także: Bandyckie saksy w Berlinie. Gangi importują „młodych najemników” Walka o schedę po „Kurdyjskim Mehmecie” Od jesieni 2025 roku w Berlinie regularnie dochodzi do incydentów powiązanych z terrorem kryminalnym. Mają one związek z walką o przywództwo w półświatku, tereny do handlu narkotykami oraz wymuszeniami haraczy. Prym wiodą mafijne klany z tureckim lub kurdyjskim rodowodem. W grudniu 2025 roku ostrzelano dom Mehmeta K. alias „Kurdyjski Mehmet”, uważanego za ojca chrzestnego jednego z największych klanów. Atak przypisywano tzw. grupie Daltonów. Boss, formalnie szanowany biznesmen, zamieścił wówczas w mediach społecznościowych mocne oświadczenie z deklaracją wyznaczenia 500 tys. euro nagrody za informacje o sprawcy. „W ciągu moich 60 lat życia jestem osobą, która doskonale wie, czym jest przyjaźń i wrogość. Wiem, że na tej drodze może mi się wiele przytrafić; mogę zostać postrzelony lub zabity. Nigdy w życiu się tego nie bałem. Ale to, co mnie naprawdę smuci i głęboko rani, to fakt, że ta nikczemna próba miała miejsce w domu, w którym mieszka moja żona i dzieci” – napisał K. I zaapelował do sprawców: „Jeśli jesteś moim wrogiem, zachowuj się jak mężczyzna. Gdybyś miał odrobinę odwagi, chciałbym spotkać cię gdzie indziej. Wszyscy powinni wiedzieć, że nigdy nie zboczę z właściwej drogi. Nie możesz mnie zastraszyć tak tchórzliwymi metodami. Nigdy w życiu nie traktowałem takich ludzi poważnie i nigdy nie będę”. „Kurdyjski Mehmet” zmarł jednak w styczniu br. po ciężkiej chorobie. Natychmiast zaczęły się walki o przejęcie schedy po nim. Czytaj także: Tysiąc osób na pogrzebie „ojca chrzestnego” klanu mafijnego