Jesteśmy podzieleni. Byłem na imprezie, orgii. Takie imprezy były organizowane w Warszawie, pewnie dalej są, choć ja od lat nie żyję takim życiem. Można było wejść i się rozebrać, uczestniczyć w intymnych „sferach”, na pewno to było jakieś przekroczenie granic dla wielu ludzi, dla mnie wtedy nie. (…) Było ostro. Następnego dnia nastał ranek, była niedziela. Poszedłem na steka, na obiad. Obok mnie siedziała rodzina. Mąż, żona, trójka dzieci, pięknie ubrani. Widać było, że są po niedzielnej mszy i spożywają niedzielny posiłek – wyznał w podcaście „Powiem to pierwszy raz” Marcin Januszkiewicz, aktor i wokalista. Ale opowiedział tę historię publicznie po raz pierwszy, nie po to, by chwalić się imprezowym życiem sprzed lat. – Wtedy pomyślałem, że to niebywałe, biorąc pod uwagę to, co ja przeżyłem na przestrzeni tych kilkunastu godzin… Jak daleko jest od człowieka do człowieka, jak inne może być pojmowanie rzeczywistości. To było dla mnie cenne, ważne, pokazało mi, że skoro tak jest, to z jakiegoś powodu ten świat mieści tak różnych ludzi – dodał mój gość.I choć w poruszającej rozmowie aktor znany m.in. z roli w głośnym serialu „Heweliusz”, ról dubbingowych, Teatru Rampa, czy Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu, opowiedział także o swoim uzależnieniu, o tym, jak „zawrócił z jednokierunkowej”, to dla mnie ten fragment o świecie mieszczącym różnych ludzi, reprezentujących różne postawy, myślących inaczej, wierzących w innych bogów, zwłaszcza w świątecznym czasie, najbardziej skłania do refleksji.Jesteśmy podzieleni Zresztą sama często piszę o tym, jak bardzo jesteśmy podzieleni. I nie, nie chodzi mi jedynie o oś politycznego sporu, która od lat szatkuje całe rodziny niczym maszyna do krojenia warzyw na świąteczną „jarzynową” (choć być może to ona jest najbardziej jaskrawa, czy wręcz problematyczna, a może to z niej wynikają inne?).Dziś zdarza się, że ci na „keto” spoglądają spode łba na tych, którzy lubią „węgle”, ci, którzy posyłają dzieci do szkół prywatnych, nie rozumieją tych, którzy są fanami publicznych, ci, którzy nigdy w życiu nie mieli problemów z wagą, uderzają w tych, którzy otyłość chcą farmakologicznie leczyć (pisałam o tym niedawno), pilatesiary stoją w kontrze do tych, które pakują na siłowni, zwolennicy manualnych skrzyń biegów nie rozumieją tych, którzy jeżdżą tylko automatem, kawa na roślinnym nie mieści się w głowie wielbicielom krowiego. A w zasadzie to żadna kawa, tylko matcha! Ci, którzy szczepią dzieci, zdaniem antyszczepionkowców fundują im autyzm, ci, którzy korzystają z in vitro, „zabijają dzieci”. Te, które nie chcą dzieci, „mają w nosie” demografię i „tłamszą instynkt”. Te, które mają wielodzietne rodziny, są „dziecioróbkami”. 25 lat – za wcześnie na dziecko. 35 lat – zdecydowanie za późno. Cesarka nigdy, tylko poród naturalny. Mleko modyfikowane to zło, nie ma jak mleko matki. Jak zakupy, to tylko w sklepie na „B”, a nie na „L”. Albo nie, najlepiej tylko na ryneczku. Jak rower to górski, nie miejski. Jak wakacje to w Pobierowie, nie na południu Europy. Jak Dubaj, to znaczy, że nic nie wiesz o tym, jak to miasto było budowane. Jak Tajlandia, to za nic masz dobro naszego świata, bo kopiesz go generowaniem śladu węglowego. Jak majonez to tylko jeden. Barszczyk zamiast grzybowej, sernik lepszy od makowca. Żadna siatkówka, tylko piłka nożna się liczy. Teatry tylko publiczne, koncerty tylko kameralne, żadne tam fatalnie nagłośnione Stadiony Narodowe. Jak hip-hop to Taco, a nie Bedoes, Podsiadło, nie Zalewski, święta w domu, nie w hotelu. A jak święta, to tylko dla wierzących, nie chodzisz do kościoła, nie możesz zjeść jajka z majonezem, ani mieć w domu pogańskiej choinki.I tak mogłabym wymieniać jeszcze długo, bo mam wrażenie, że powiedzenie „Polak Polakowi Polakiem” świetnie obrazuje to, jaki mamy dzisiaj klimat. A ja chciałabym wierzyć, jak Januszkiewicz po skonfrontowaniu się z dwoma skrajnymi doświadczeniami w czasie ledwie kilkunastu godzin, że „z jakiegoś powodu ten świat mieści tak różnych ludzi” i apelować o to, byśmy w końcu się od siebie odczepili. Nie tylko od święta.Czytaj też: Komu w Polsce przeszkadzają dzieci? „Nie przesadzaj, nie maż się, siadaj – nie umiesz”