Stracił prawo jazdy. Policjanci z drogówki codziennie na patrolu zatrzymują dziesiątki samochodów. Zatrzymać własnego komendanta przekraczającego prędkość o ponad 60 km/h to jednak rzadkość. Dowódca stracił prawo jazdy, ale... pochwalił kolegów. Do zdarzenia doszło kilka tygodni temu na al. Żołnierzy Wyklętych w Przemyślu, gdzie patrol podczas jednej z rutynowych kontroli patrol zatrzymał do sprawdzenia niebieską Toyotę. Urządzenie pomiarowe wskazało znaczne przekroczenie prędkości – o 63 km/h – opisuje serwis nowiny24.pl,Za kierownicą komendantSzybko wyszło na jaw, że kontrolowany pojazd to nieoznakowany samochód służbowy policji, a prowadzącym jest podinsp. Janusz Kiszka, komendant miejski policji w Przemyślu.Mimo nietypowej sytuacji funkcjonariusze przeprowadzili interwencję zgodnie z procedurami. Nałożyli mandat, naliczyli punkty karne, a także zatrzymali prawo jazdy na trzy miesiące.Decyzja pozostaje w mocyJak podkreśla policja, wszystkie czynności wykonano zgodnie z obowiązującymi przepisami. Decyzja o zatrzymaniu prawa jazdy pozostaje w mocy. Służby zdementowały też pojawiające się informacje, jakoby decyzja miała zostać szybko uchylona. Takie doniesienia nie znajdują potwierdzenia.Komendant dostał mandat, punkty karne i zatrzymano mu prawo jazdy na trzy miesiące. Nie miał jednak żalu: „Wyraził uznanie dla funkcjonariuszy za właściwą postawę”.Czytaj także: Oblały farbą pomnik Syreny. Aktywistki słono zapłacą za protestBez wyjątków dla przełożonychChoć podobne przypadki przekroczenia prędkości zdarzają się często, sytuacja, w której policjanci karzą własnego szefa, należy do rzadkości. W tym przypadku funkcjonariusze potraktowali sprawę jak każdą inną – bez względu na stanowisko kierowcy.Sam komendant przyjął mandat i nie kwestionował decyzji. Po upływie trzymiesięcznego okresu odzyska prawo jazdy na standardowych zasadach.Komendant: to była lekcjaPodinsp. Janusz Kiszka podkreślił, że akceptuje konsekwencje swojego zachowania. – To ważna lekcja, pokazująca, że każdy – niezależnie od funkcji – podlega tym samym przepisom prawa– zaznaczył. Wyraził również uznanie dla policjantów za profesjonalizm i bezstronność.Jak dodał, ma świadomość popełnionego wykroczenia i traktuje całą sytuację jako okazję do refleksji nad odpowiedzialnością związaną z pełnioną funkcją.Doświadczony funkcjonariuszPodinsp. Janusz Kiszka służy w policji od 1996 roku. Przez lata zajmował różne stanowiska, a funkcję komendanta miejskiego w Przemyślu pełni od 2021 roku.Czytaj także: Polska poderwała myśliwce. Reakcja wojska na ostrzał Ukrainy