Ryszard Petru w „Gościu poranka”. – Widać, że prezydent próbuje rozpychać się pięściami w polskiej polityce i uzurpuje sobie więcej władzy, niż daje mu konstytucja, a robi to w sposób nieprzyjemny, brutalny – powiedział w „Gościu poranka” w TVP Info poseł Centrum Ryszard Petru. 2 kwietnia minęła 29. rocznica uchwalenia Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Ustawa zasadnicza została przyjęta przez Zgromadzenie Narodowe w 1997 r. i do dziś stanowi fundament ustroju państwa, określając prawa i obowiązki obywateli oraz zasady funkcjonowania najważniejszych instytucji publicznych.Piotr Maślak, prowadzący „Gościa poranka”, zapytał posła Ryszarda Petru, czy istnieje potrzeba zmiany konstytucji.– Im bardziej widzę działania prezydenta Karola Nawrockiego, tym bardziej uważam, że nie. To jest coś, co chroni przed takimi zapędami, które byłyby – nie chcę mówić, że dyktatorskie – ale na pewno zmieniałyby ustrój. Ustrój parlamentarny wydaje się znacznie lepszy od prezydenckiego. Niektórzy uważają, że „silna ręka” sprawuje władzę lepiej. Czy podoba nam się to, co dzieje się w Stanach? – powiedział Petru.Zapytany, czy prezydenta powinno wybierać Zgromadzenie Narodowe, odparł, że wybór przez obywateli „to już utrwalona tradycja i trudno byłoby ją zmienić”.– Prezydent ma istotną siłę blokującą, obecny skrajnie jej nadużywa – dodał.„Rozpycha się pięściami”Prezydent Karol Nawrocki odebrał ślubowanie tylko od dwojga sędziów Trybunału Konstytucyjnego, mimo że Sejm wybrał sześciu kandydatów. Decyzja ta wywołała kontrowersje i spór polityczny, a także pytania o jej podstawy prawne.– Jakie były kryteria? Moim zdaniem czysto polityczne. Prezydent chciał pokazać, że w ramach koalicji są dwie partie, z którymi ma lepsze relacje. To jest PSL i Polska 2050 (prezydent przyjął ślubowanie od sędziów wskazanych przez te ugrupowania – red.). To jest takie wbicie klina w nastroje w naszej koalicji. Mam nadzieję, że to będzie nieskuteczne – powiedział Petru w „Gościu poranka”.– Widziałem badania, które wskazują, że prezydent traci poparcie społeczne. Oczywiście to nie są jakieś drastyczne straty wizerunkowe. Widać, że prezydent próbuje rozpychać się pięściami w polskiej polityce i uzurpuje sobie więcej władzy, niż daje mu konstytucja, a robi to w sposób nieprzyjemny, brutalny. Było to widoczne także w sposobie, w jaki potraktował dziennikarza, który zadał mu niewygodne pytanie. Prezydent chciał go przestraszyć, ale efekt był odwrotny – dodał poseł Centrum.– Wydaje mi się, że prezydent nie akceptuje faktu, że nie rządzi – przypomnę, rządzi rząd. Prezydent powinien z nim współpracować. Ma prawo oczywiście wetować, natomiast nie powinien wetować co którejś ustawy dla samej zasady wetowania – stwierdził gość TVP Info.„Prawdziwy konflikt w PiS-ie”W Prawie i Sprawiedliwości narasta napięcie wokół Mateusza Morawieckiego – wynika z doniesień medialnych. Część polityków krytycznie ocenia jego ostatnie działania, uznając je za niespójne z linią partii i próbę budowania własnej pozycji. W tym kontekście szeroko komentowana jest także sprawa posła Krzysztofa Szczuckiego – kojarzonego z jego zapleczem – który został zawieszony decyzją Jarosława Kaczyńskiego. Według nieoficjalnych informacji powodem miało być m.in. wstrzymanie się od głosu w sejmowym głosowaniu nad odrzuceniem prezydenckiego weta do nowelizacji Kodeksu postępowania karnego oraz jego aktywność publiczna oceniana w partii jako niespójna z jej linią.Petru został zapytany w „Gościu poranka”, czy może to być gra ze strony prezesa PiS-u Jarosława Kaczyńskiego, mająca na celu poszerzenie elektoratu pod pretekstem konfliktu, w której Mateusz Morawiecki miałby przyciągać wyborców centrowych, a kandydat PiS-u na premiera Przemysław Czarnek elektorat skrajnej prawicy.– Nie sądzę, żeby Jarosław Kaczyński zaryzykował aż taką grę. Takie rozbicie PiS-u na dwa skrzydła może doprowadzić do ostatecznego podziału. Z takich symulowanych gier mogą wyniknąć realne podziały. Ten konflikt w PiS-ie wydaje mi się naturalny, świadczą o tym niektóre reakcje. Widziałem wypowiedź Mateusza Morawieckiego, który na pytanie, czy chciałby być ministrem w rządzie Czarnka, odpowiedział jednoznacznie, że nie. Wydaje mi się, że to jest prawdziwy konflikt w PiS-ie. Partia ma problem z obiema Konfederacjami i się radykalizuje, a wyznaczenie bardzo radykalnej osoby na kandydata na premiera jest próbą odzyskania tego elektoratu, zostawiając jednocześnie dużo przestrzeni w centrum. Nie sądzę jednak, by Morawiecki był w stanie ją zagospodarować – powiedział Petru.Czytaj także: Czy prezydent Nawrocki złamał konstytucję? Adwokat wyjaśnia