Spór o własność trwa. Budynek dawnego konsulatu rosyjskiego w Gdańsku został odcięty od prądu i ogrzewania. W dawnej siedzibie nadal przebywa rosyjski przedstawiciel. Odnotowano milionowe zadłużenie. Placówka została zamknięta w grudniu 2025 roku. Decyzję o cofnięciu zgody na jej funkcjonowanie, jeszcze wcześniej, podjął minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Było to związane z aktami sabotażu na polskiej kolei, które – według ustaleń – miały być powiązane z rosyjskimi służbami.Były konsulat Rosji bez prądu i ogrzewaniaDyplomaci opuścili budynek tuż przed Wigilią, jednak z pisma ambasady wynikało, że w willi przy ul. Batorego 15 nadal ma przebywać pracownik techniczno-administracyjny.Według najnowszych informacji, niedawno odcięto dostawy mediów do budynku.Historia obiektu sięga 1951 roku, kiedy to Polska Ludowa podpisała z ZSRR umowę o bezpłatnym użytkowaniu. Po jego rozpadzie budynek przeszedł na własność polskiego Skarbu Państwa.Mimo to strona rosyjska traktowała obiekt jako własność i nie regulowała opłat. W związku z tym, zgodnie z wytycznymi MSZ, władze Gdańska zaczęły naliczać należności za korzystanie z nieruchomości. Zadłużenie za lata 2013–2023 wraz z odsetkami oszacowano na około 8,5 mln zł.Czytaj też: „Kula u nogi”. Morawiecki uderza w ziobrystów i zakłada stowarzyszenie