Tysiące komentarzy. Donald Trump znów na ustach całego świata. Po orędziu do narodu pojawiła się fala komentarzy. Głos zabierali kluczowi politycy oraz zagraniczni dziennikarze. „Powtarzał wyświechtane frazesy, nie przedstawił jasnej strategii i próbował stworzyć wrażenie zwycięstwa” – oceniły niemieckie media. Relacjonując orędzie Trumpa, portal tygodnika „Der Spiegel” stwierdził, że prezydent USA próbował zaklinać zwycięstwo i „wyjaśnić Amerykanom wojnę z Iranem”. Mimo to „nie padło nic więcej niż wyświechtane frazesy”.„Oczekujący wglądu w cele tej wojny i to, co będzie dalej, musieli być rozczarowani” – uważa portal.Według „Spiegla” Trump „próbował stworzyć wrażenie zwycięstwa, używając superlatywów i obietnic”. Jednak „nie powiedział nic nowego, nie ogłosił przełomu i nie przedstawił jasnej strategii”. „Nawet groźba 'bombardowania Iranu do epoki kamienia' nie była nowa – można ją było już wcześniej przeczytać w jego mediach społecznościowych” – dodaje portal.„Der Spiegel” twierdzi też, że prezydent USA zdecydował się wygłosić orędzie, by „uspokoić Amerykanów, którzy stają się coraz bardziej niespokojni z powodu wysokich cen paliwa”. Ocenia, że „prawdopodobnie mu się to nie udało”. Odnotowuje też, że w orędziu nie było słowa o „wolności” dla narodu irańskiego, o której prezydent mówił jeszcze miesiąc temu.Głosy docierają z Wielkiej Brytanii– Nie sądzę, żeby choć jeden Amerykanin, który oglądał przemówienie (Trumpa), odniósł wrażenie, że istnieje jasny plan (prowadzenia wojny na Bliskim Wschodzie), jasny harmonogram działań, że jesteśmy bezpieczniejsi – powiedziała w rozmowie z BBC Melissa Toufanian, doradczyni byłego sekretarza stanu Antony'ego Blinkena. Jej zdaniem, amerykańscy odbiorcy są prawdopodobnie „bardziej zdezorientowani” w kwestii wojny z Iranem po przemówieniu Trumpa.Cytowany przez BBC Ivo Daalder, były przedstawiciel USA przy NATO, powiedział, że przemówienie prezydenta USA nie odpowiedziało na wiele istotnych pytań, w tym m.in. dlaczego Stany Zjednoczone nadal prowadzą działania militarne w Iranie, skoro Trump twierdzi, że irański potencjał nuklearny, marynarka wojenna i rakiety zostały zniszczone.W opinii brytyjskiej stacji Sky News najważniejszym cytatem z przemówienia Trumpa, było stwierdzenie, że w wojnie z Iranem „podstawowe cele Ameryki zbliżają się realizacji”. W ocenie nadawcy Izrael prawdopodobnie nie zgodzi się z tym stwierdzeniem i uzna wymienione przez prezydenta USA cele wojenne „za całkowicie niekompletne”. „Izrael będzie uważał, że wojna musi trwać” – czytamy na stronie Sky News. Stacja podkreśliła także, że w orędziu do narodu Trump nie powtórzył groźby wyjścia USA z Sojuszu Północnoatlantyckiego. „Sojusznicy NATO mogą poczuć się nieco uspokojeni” – stwierdzono. Sky News zaznaczyła, że jedyne odwołanie do Sojuszu dotyczyło cieśniny Ormuz i uwagi Trumpa, że „kraje, które ją wykorzystują, muszą się nią zająć same”. Amerykański prezydent zadeklarował, że USA „nie potrzebują cieśniny Ormuz”.– Przemówienie Trumpa dało nam przedsmak tego, co już znaliśmy (...). W dużej mierze recytował te same stwierdzenia, które wcześniej wygłaszał – skomentował w rozmowie ze Sky News zastępca redaktora naczelnego amerykańskiego portalu The Hill, Niall Stanage.Czytaj także: Iran pokazał USA i światu, że nie jest chłopcem do biciaWłosi piszą o „unicestwieniu”Włoski dziennik „La Repubblica” podkreślił, że Trump nie może samowolnie opuścić NATO, ale może, jak dodał, doprowadzić do „unicestwienia” Sojuszu odmawiając finansowania i broni.Publicysta dziennika zaznaczył: „Niechęć Trumpa do NATO nie jest niczym nowym i już podczas swojej pierwszej kadencji groził opuszczeniem Sojuszu. Na ostatnim szczycie w Holandii państwa członkowskie zgodziły się podnieść wydatki wojskowe do 5 procent PKB, ale to nie wystarczyło, by zadowolić prezydenta, który oczekiwał interwencji u swego boku w Iranie. Nie trzeba przypominać, że NATO jest sojuszem obronnym, Islamska Republika (Iranu) nie leży w jego obszarze działania, a gospodarz Białego Domu nawet nie powiadomił Sojuszu o ataku na Teheran”.„Nie trzeba też przypominać, że artykuł 5. o wspólnej obronie został przywołany tylko raz, aby pomóc USA po 11 września 2001 roku” – podkreślił autor artykułu, przywołując ataki terrorystyczne Al-Kaidy.Zaznaczył jednocześnie: „W rzeczywistości Trump nie może samowolnie opuścić NATO, ponieważ ustawa przyjęta przez Kongres w 2023 roku, mająca go powstrzymać, wymaga zgody Senatu większością dwóch trzecich. Może on jednak unicestwić NATO, odmawiając finansowania i broni oraz zastosowania artykułu 5”.W opinii komentatora nie dziwią również doniesienia o tym, że prezydent USA zagroził krajom europejskim przerwaniem dostaw uzbrojenia dla Ukrainy, jeśli nie przystąpią do koalicji na rzecz przywrócenia żeglugi przez cieśninę Ormuz, którą Iran blokuje w odwecie za wojnę, którą przeciw temu państwu prowadzą od 28 lutego Izrael i Stany Zjednoczone.Hiszpanie i Australijczycy też są poruszeni„Przemówienie było jedynie potwierdzeniem, że USA, Bliski Wschód i reszta świata znajdują się w poważnych tarapatach: w stanie wojny oraz u progu tego, co według różnych analiz prawdopodobnie okaże się największym kryzysem energetycznym we współczesnej historii” – ocenił hiszpański El Confidencial.Portal zauważył, że amerykański prezydent powtórzył wiele z tego, co mówił w ostatnich przemówieniach i publikował na swojej platformie społecznościowej Truth Social, m.in. o zniszczeniu irańskich sił zbrojnych i zakończeniu wojny, do czego ma dojść za dwa-trzy tygodnie.„W wypowiedziach prezydenta znalazło się kilka nieprawdziwych informacji i wiele kwestii wyrwanych z kontekstu. Na przykład, irańska marynarka wojenna i siły powietrzne nie stanowią podstawy potęgi militarnej tego kraju; dlatego jeszcze kilka tygodni temu nikt nie wymieniał ich jako celów” – podkreślił El Confidencial.Głos w sprawie USA zabrał też premier Australii Anthony Albanese. – Teraz, gdy te cele (osłabienie potencjału Teheranu) zostały osiągnięte, nie jest jasne, co pozostaje do zrobienia. Nie jest też jasne, jaki może być wynik konfliktu – powiedział w rozmowie z mediami po przemówieniu w National Press Club w Canberze.Jak dodał, „oczywiste jest, że im dłużej trwa wojna, tym większy będzie jej wpływ na gospodarkę światową”. – Chcemy również, aby wzięto pod uwagę koszty ekonomiczne, jakie to powoduje na całym świecie – podkreślił.Australijski premier podkreślił, że „Australia nie bierze czynnego udziału” w wojnie na Bliskim Wschodzie, która „spowodowała największy wzrost cen benzyny i oleju napędowego w historii”.Czytaj także: Te państwa rozważają budowę rurociągów. By ominąć cieśninę Ormuz