Ustalenia „Raportu Specjalnego”. Notoryczny oszust zmieniający tożsamość, który od lat wodzi za nos polski wymiar sprawiedliwości, po raz kolejny wykorzystał lukę w systemie, aby uniknąć więzienia. Po tym, jak obnażyliśmy jego działalność w magazynie „Raport Specjalny”, miał wrócić za kraty. Nie wróci – przynajmniej na razie, a wszystko przez chaos w polskim sądownictwie. – Muszę jakoś zarabiać na życie – powiedział Andrzej D.C. tuż po tym, gdy w czasie dziennikarskiej prowokacji przyłapaliśmy go na kolejnym przestępstwie – podszywaniu się pod prawnika i oferowaniu swoich usług, mimo że nie posiada wyższego wykształcenia.Trudno odmówić szczerości temu wyznaniu – Andrzej D.C. inaczej „zarabiać na życie” nie potrafi. Odkąd na początku lat dwutysięcznych odszedł – w atmosferze skandalu – ze służby we wrocławskiej policji, cała jego „kariera” bazowała na kłamstwie. Wymyślone wykształcenie, zmyślone doświadczenie, fałszywe kontakty w świecie biznesu i polityki.Wymyślił życiorys, by oszukiwać ludziKreował się na obytego na salonach mecenasa, który nie boi się poważnych wyzwań. Oferował swoje usługi między innymi poszkodowanym w aferze Amber Gold, obiecując pozew zbiorowy przeciwko Skarbowi Państwa. Żadnego pozwu nigdy nie było, a osoby, które mu zaufały, po raz kolejny straciły pieniądze.Robił to z pełnym wyrachowaniem i cynizmem – łatwo było zwieść te osoby, które chwytały się nadziei, że ktoś im pomoże, bo przed chwilą straciły oszczędności życia.– Wykorzystał ich desperację – mówi Mira Suchodolska, dziennikarka przed laty opisująca działalność Andrzeja D.C.Do swojego procederu fałszywy mecenas wykorzystywał… kilka tożsamości. Raz był Andrzejem, innym razem Joanną. Dwukrotnie przeszedł formalną korektę płci, dzięki czemu posiadał dokumenty i numer PESEL zarówno dla swojej męskiej, jak i żeńskiej odsłony. W obu „rolach” funkcjonował naprzemiennie, w tym samym czasie.– Ja go poznałem jako kobietę, jako Joannę D. Przegrałem sprawę w sądzie przez niego, za późno złożył odwołanie. Po dziś dzień mam komornika, także załatwił mnie na całe życie – opowiada jedna z ofiar.Czytaj więcej: Pod nosem policji. Ujawniamy kulisy pościgu za Jackiem JaworkiemWpadł podczas meczu piłki nożnejW końcu – za próbę wyłudzenia pieniędzy z banku oraz łamanie praw pracowniczych, gdy zarządzał hotelem w Ostrowcu Świętokrzyskim – w 2023 roku został skazany na karę 2 lat i 4 miesięcy pozbawienia wolności. Żeby trafił do więzienia, potrzebny był jednak list gończy i… czujność prezesa kobiecej drużyny piłki nożnej. W czasie, kiedy policja poszukiwała „Andrzeja”, „Joanna” w najlepsze rozwijała swoją największą pasję – grę w piłkę nożną.Zagrała w czterech klubach, pojawiła się nawet na turnieju służb mundurowych jako bramkarka reprezentacji policji. Ostatecznie w „bramkarce Asi” „oszusta Andrzeja” rozpoznał Mateusz Bieszke, kierujący zespołem Checz Gdynia i zgłosił to na policję. Do zatrzymania doszło tuż przed rozpoczęciem meczu sparingowego w Tczewie – prosto z boiska Andrzej D.C. został przewieziony do Zakładu Karnego.Nie zagrzał tam długo miejsca. Już po kilku miesiącach został wypuszczony na przerwę w odbywaniu kary. Powodem miały być problemy zdrowotne, jednak zaraz po opuszczeniu więzienia zaczął zamieszczać (jako Joanna) ogłoszenia i reklamować swoje usługi prawnicze. Wielomiesięczne dziennikarskie śledztwo, którego efekty opublikowaliśmy w magazynie „Raport Specjalny”, pokazało, że Andrzej D.C. przez cały ten czas próbował oszukiwać kolejne ofiary i przygotowywał się do następnego, wielkiego przekrętu. Zobacz również: Oszuści wykorzystują wizerunki znanych osób, by wyłudzać pieniądzeNowy plan oszustaTym razem, podobnie jak niegdyś przy aferze Amber Gold, chciał zapolować na poszkodowanych w innym skandalu finansowym – upadku internetowego kantoru Cinkciarz.pl. Plan był doskonale przygotowany i nie wypalił tylko dlatego, że Andrzej D.C. został zdemaskowany podczas dziennikarskiej prowokacji. Już wtedy zapowiadał, że wracać za kraty nie zamierza.– Nie jestem masochistą, żeby iść siedzieć. Każdy chce zostać na wolności, tak więc będę składał wnioski o kwestie, które mogą to umożliwić – mówił sprawca.Po emisji materiału w „Raporcie Specjalnym” tematem przerwy w odbywaniu kary i tego, w jaki sposób Andrzej D.C. korzysta z wolności, zajął się Sąd Okręgowy w Gliwicach. Jak przekazała rzecznik Agata Dybek-Zdyń, tym razem sąd penitencjarny nie był tak łaskawy, jak poprzednio i odmówił przedłużenia przerwy. Zgodnie z tym postanowieniem Andrzej D.C. powinien 15 stycznia 2026 roku stawić się w Zakładzie Karnym.Zobacz także: „Ja się nie czuję kur** ani złodziejem, ani oszustem”. Tysiące poszkodowanych przez CinkciarzaSpór o „neosędziów” ratuje sprawcęPowinien, gdyby nie zapowiadane wcześniej „wnioski” – a konkretnie jeden – do Sądu Najwyższego o wznowienie postępowania. Sąd Najwyższy 19 marca tego roku wniosek uznał za zasadny i… anulował wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie, jednocześnie wstrzymując wykonanie kary pozbawienia wolności. Nie chodziło o przesłanki merytoryczne – wina Andrzeja D.C. nie została w żaden sposób podważona.Powodem, dla którego wyrok skazujący został uznany za niebyły, jest skład orzekający. Jego przewodniczącym był sędzia powołany po zmianach w Krajowej Radzie Sądownictwa w 2017 roku – czyli tak zwany „neosędzia”. Sąd Najwyższy uznał, że takie obsadzenie tej funkcji nie gwarantowało niezawisłości sądu.– To ogromne rozczarowanie i poczucie niesprawiedliwości. Wina Andrzeja D.C. została jednoznacznie stwierdzona przez sądy dwóch instancji, a teraz z przyczyn formalnych nie trafi on do zakładu karnego i ma pełną swobodę do popełniania kolejnych przestępstw. Nie kwestionuję potrzeby przestrzegania standardów prawnych czy zasad praworządności, ale nie powinny być one wykorzystywane do wypuszczania na wolność przestępców. To podważa zaufanie do całego wymiaru sprawiedliwości – komentuje decyzję Sądu Najwyższego Patryk Stępień, jeden z poszkodowanych.Proces w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie musi więc rozpocząć się na nowo, a do momentu wydania kolejnego wyroku Andrzej D.C. może cieszyć się wolnością. Robi to zresztą we właściwy dla siebie sposób – kilka dni po decyzji sądu odwiesił działalność gospodarczą, a nazwa firmy, którą prowadzi, do złudzenia przypomina te używane przez kancelarie prawne. Andrzej D.C. nie odpowiedział na przesłaną prośbę o komentarz.Odcinek „Raportu Specjalnego” na temat Andrzeja D.C. dostępny tutaj.Zobacz też: „Raport specjalny”. Na tropie nieuchwytnego gangstera „Polaka”