„Konstytucja milczy”. Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej mec. Przemysław Rosati powiedział na antenie TVP Info, że Karol Nawrocki nie przyjmując ślubowania od czterech sędziów, nie łamie konstytucji, ale narusza ustawę. Konstytucja bowiem nie przewiduje żadnej roli prezydenta w powołaniu sędziów TK. Prawnik podkreślił, że Karol Nawrocki „narusza ustawę o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego”. – W tej ustawie jest zapis, który wymaga, aby wybrany sędzia złożył wobec prezydenta ślubowanie – podkreślił.Zastrzegł jednak, że „konstytucja milczy o roli prezydenta przy procedurze wyboru”. – Konstytucja nie wymaga żadnego ślubowania – wskazał, wyjaśniając, że w takiej sytuacji prezydent mógłby zatrzymać możliwość obsadzenia wolnego miejsca w trybunale. CZYTAJ TAKŻE: Dwoje sędziów zaprzysiężonych do TK. Prezydent przyjął ich ślubowanieZdaniem prawnika osoby, które tworzyły konstytucję i nie przewidziały żadnych kompetencji prezydenta, postąpiły bardzo logicznie.– Pamiętajmy, że TK orzeka np. w przedmiocie orzeczenia niezdolności prezydenta do pełnienia urzędu. Jeśli popatrzymy na ten aspekt, to prezydent mógłby de facto zablokować wybór całego organu, który mógłby orzekać w przedmiocie takiej niezdolności – podkreślił prawnik.Mec. Rosati zaznaczył również, że wszelkie przepisy, które nakładają obowiązek składania ślubowania wobec prezydenta, są sprzeczne z Konstytucją. Odniósł się również do potencjalnych działań, jakie może podjąć rząd w sytuacji, w której prezydent nie zaprosi czterech pozostałych sędziów.Rosati podkreślił, że sama uroczystość zaprzysiężenia jest zwyczajem, ale nie ma w żadnym przepisie informacji, jak ma ona przebiegać, gdyż forma takiego ślubowania nie została określona.W ustawie nie napisano niczego, co wskazywałoby na konieczność osobistego udziału, co – zdaniem prawnika – sprawia, że dopuszczalna jest każda forma, która zapewnia sprawne funkcjonowanie organu konstytucyjnego – powiedział. Prawnik skrytykował również argumentację przedstawioną przez szefa Kancelarii Prezydenta Zbigniewa Boguckiego, wskazując na „brak spójności logicznej, na której powinna się opierać argumentacja prawna”.