Amerykanie mają problem. USA sugerują, żeby jedna z polskich baterii systemu Patriot została przerzucona na Bliski Wschód. Chcą też pocisków, które już są w naszym kraju – pisze „Rzeczpospolita”. Według dziennika operacja USA i Izraela w Iranie może mieć też inne konsekwencje dla Polski, bo możemy się spodziewać opóźnień w kolejnych dostawach uzbrojenia – i to bez kar umownych. Nasze wojsko ma dwie baterie systemu Patriot. W ich skład wchodzi między innymi 16 wyrzutni. Sprzęt ma już pełną gotowość operacyjną i pozwala na zestrzelenie pocisków lub samolotów wroga nawet z dystansu 100 km.Wyrzutnie mogą posłużyć do wystrzelenia na przykład pocisków PAC-3 MSE. Tych – na mocy kontraktu z 2019 r. – zamówiliśmy ok. 200, większość odebraliśmy. Kolejną partię, czyli 6 baterii i ok. 600 pocisków, zamówiliśmy w 2023 r. Ich dostawy powinny ruszyć w 2027 r.Amerykanie mają sondować Polaków w sprawie wsparcia na Bliskim Wschodzie. Chodzi o baterię systemu PatriotKłopot w tym, że taki sprzęt i amunicja są masowo wykorzystywane w atakach USA i Izraela na Iran. Brytyjski think tank RUSI wyliczył, że przez pierwszych 16 dni konfliktu USA i inne państwa Zatoki Perskiej zużyły ok. 1,5 tys. rakiet PAC-3. Część wojsk krajów Zatoki Perskiej korzystała z tych pocisków do strącania irańskich dronów Shahed, mimo że wystarczyłyby tańsze i prostsze środki.CZYTAJ TEŻ: Maklerzy nie mają wątpliwości. Trump jest gotów zakończyć wojnę z IranemRównież Bloomberg potwierdził, że państwa położone w regionie Zatoki Perskiej niemal wyczerpały swoje zapasy pocisków przechwytujących do systemów Patriot. „Bez wsparcia ze strony USA większość krajów pozostałaby bez możliwości obrony przed irańskimi rakietami” – powiedziała serwisowi ekspertka ośrodka analitycznego Stimson Center, Kelly Grieco.Stanowcza odpowiedź szefa MON: „Nigdzie nie planujemy ich przemieszczać!” „Rzeczpospolita” ustaliła, że „z powodu irańskich ataków odwetowych, Amerykanie w nieoficjalnych rozmowach z przedstawicielami Polski zasugerowali, byśmy rozważyli przerzucenie na Bliski Wschód jednej z naszych baterii systemu Patriot”. Waszyngton ma nas również sondować w sprawie ewentualnego przekazania pocisków PAC-3 MSE, które już są w Polsce i są własnością naszego wojska.Premier Donald Tusk zapowiadał kilkanaście dni temu, że Polska nie wyśle żołnierzy do Iranu. O sprzęcie nie było wówczas mowy. Rzecznik MON Janusz Sejnej, zapytany przez dziennik o sprawę, zaprzeczał, aby w ogóle dochodziło do nacisków. – W żaden sposób Amerykanie nie naciskają w tych sprawach – zapewnił. Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz skomentował doniesienia w serwisie X. „Nasze baterie Patriot i ich uzbrojenie służą do ochrony polskiego nieba i wschodniej flanki NATO” – napisał polityk. Bez kary za opóźnienie dostaw zamówionego sprzętu. „Ograniczone pole manewru”Koncern Lockheed Martin podał, że w 2025 r. wyprodukował ok. 600 pocisków PAC-3 MSE. Prosty rachunek skazuje, że przy takich samych zdolnościach produkcyjnych uzupełnienie amunicji zużytej przez pierwszych 16 dni konfliktu, zajmie USA ponad dwa lata. Agencja Uzbrojenia nie została jeszcze oficjalnie poinformowana o zmianie harmonogramów dostaw. Co nie znaczy, że to się nie wydarzy. „Problem w tym, że w przypadku zakupów uzbrojenia w USA w ramach międzyrządowej procedury Foreign Military Sales, nasze pole manewru jest bardzo ograniczone. Nawet jeśli dojdzie do wieloletnich opóźnień, to kontrakty nie przewidują kar umownych” – podkreśliła gazeta. CZYTAJ TEŻ: Tankowiec ostrzelany w pobliżu Dubaju. Wybuchł pożar