Reakcja na oskarżenia Vuczicia. Prezydent Chorwacji Zoran Milanović odwołał szczyt regionalnych liderów, który miał się odbyć w maju, po tym, jak prezydent sąsiedniej Serbii Aleksandar Vuczić oskarżył Zagrzeb o ingerencję w wybory lokalne w swoim kraju. Prezydent Milanović oświadczył, że przyjazd Serbii do Chorwacji nie jest obecnie możliwy ze względu na jego ostatnie wypowiedzi oraz działania. Dlatego – argumentował – podjął decyzję o odwołaniu szczytu Procesu Brdo-Brioni w maju. Coroczny szczyt, organizowany od 2013 roku, skupia liderów Chorwacji, Słowenii, Serbii, Bośni i Hercegowiny, Czarnogóry, Albanii, Macedonii Północnej oraz Kosowa, a jego głównym celem jest praca nad integracją Bałkanów z UE.„Wypowiedzi i działania prezydenta Serbii stoją w całkowitej sprzeczności z celem tej inicjatywy, zakłócają stosunki międzypaństwowe i zagrażają pokojowi i stabilności w regionie Europy Południowo-Wschodniej” – stwierdził Milanović w pisemnym oświadczeniu.Chorwacja: Prezydent odwołał międzynarodowy szczytVuczić odpowiedział, że nikt z Chorwacji nie będzie mu mówił, jak ma się wypowiadać - przekazała agencja Tanjug. Prezydent stwierdził w niedzielę, że wokół lokali wyborczych podczas organizowanych tego dnia wyborów lokalnych w kilku gminach kraju było więcej pojazdów z zagrzebskimi tablicami niż z okolicznych miejscowości. Belgrad kilkakrotnie oskarżał też w ostatnich miesiącach Chorwację o ingerowanie w sprawy wewnętrzne kraju, w tym o wspieranie antyrządowych protestów.Spór Milanovicia i Vuczicia skomentował premier Chorwacji Andrej Plenković. „Mamy tutaj dwa błędne przekonania: jedno, że Chorwacja ingeruje w wewnętrzną sytuację Serbii i że jest jednym z inicjatorów protestów. Drugie, że Chorwacja tworzy sojusz wojskowy z Albanią i Kosowem przeciwko Serbii” – zauważył.„Oba te stwierdzenia są całkowicie nieprawdziwe” – zaznaczył chorwacki premier.W marcu 2025 roku Chorwacja, Albania i Kosowo podpisały deklarację o współpracy w dziedzinie obrony i bezpieczeństwa, którą serbscy politycy określili jako zagrożenie dla bezpieczeństwa ich kraju. W marcu tego roku Vuczić ogłosił, że Serbia kupiła chińskie pociski balistyczne CM-400 i „przygotowuje się na atak ze strony sojuszu utworzonego przez Prisztinę, Tiranę i Zagrzeb”.W odpowiedzi na to oświadczenie minister obrony Kosowa Ejup Maqedonci zapewnił, że „żadne z państw sąsiadujących z Serbią nie wykazało w żadnym momencie agresywnych zamiarów wobec tego państwa”. Dodał, że to Serbia zgłasza roszczenia terytorialne wobec Kosowa.Czytaj też: USA zaatakowały bombami skład amunicji w Iranie. Niespokojna noc w Zatoce