Chwile grozy w Brazylii. Chwile grozy przeżyli pasażerowie lotu Delta Air Lines z Guarulhos koło Sao Paulo do Atlanty. Tuż po starcie w Airbusie A330-300 doszło do poważnej awarii lewego silnika. Pojawiły się eksplozje, jednostka napędowa zaczęła się palić, a odłamki spadły na trawę przy pasie startowym. Pilot musiał awaryjnie lądować, na szczęście nikt nie ucierpiał. Samolot leciał do portu Hartsfield-Jackson w Atlancie. Kiedy doszło do awarii, na pokładzie znajdowało się 288 osób. Świadkowie na ziemi i mieszkańcy okolic lotniska zauważyli oraz usłyszeli liczne eksplozje, po których z silnika zaczął się wydobywać ogień.Pożar dostrzegli też z wieży kontrolerzy ruchu, którzy natychmiast zaalarmowali załogę. „Delta, masz pożar na skrzydle” – usłyszeli piloci Airbusa. Maszyna musiała natychmiast awaryjnie lądować.Awaryjne lądowanie samolotu z Guarulhos do Atlanty. Wybuchy i pożar w silnikuPonieważ jeden z pasów był zamknięty z powodu planowego przeglądu technicznego, Airbus wylądował na pasie 10L – tym samym, z którego wystartował zaledwie 10 minut wcześniej. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i żaden z pasażerów ani członków załogi nie ucierpiał. Awaria jednak mocno skomplikowała pracę portu. Fragmenty płonącego samolotu spadły na ziemię, co doprowadziło do pożaru krzewów obok pasa. Metalowe i plastikowe odpady znalazły się również na samym pasie, więc ostatecznie trzeba było zawiesić loty.Lotnisko Guarulhos w Sao Paulo, znane również jako Cumbica, to najbardziej ruchliwy węzeł lotniczy Ameryki Południowej. Bezpośrednio pod trasami lotów znajdują się obszary mieszkalne, co sprawia, że jakiekolwiek awarie silników w powietrzu stanowią duży problem.Czytaj też: Od Portugalii po USA. Kilkanaście nowych połączeń z Lotniska Chopina