Wojna klanów mafijnych. W Berlinie toczy się brutalna wojna mafijnych klanów o prymat w stołecznym podziemiu kryminalnym. W jej ramach w niedzielę nad ranem z jadącego samochodu ostrzelano popularną kawiarnię przy Hermannstrasse w dzielnicy Neukölln. Sprawę bada specjalna grupa śledcza BAO Ferrum, powołana do zwalczania przestępczości z użyciem broni palnej. Strzały padły w niedzielę około godziny 4 nad ranem w dzielnicy Neukölln. Zamachowiec strzelał z samochodu i natychmiast uciekł.Co najmniej dwa pociski rozbiły szyby w popularnej kawiarni przy Hermannstrasse, w której znajdowało się kilka osób. Nikomu nic się nie stało. Specjalna jednostka policja w akcjiJak podaje dziennik „Bild”, sprawą zajęła się specjalna jednostka śledcza BAO Ferrum. Powołano ją w listopadzie 2025 roku do zwalczania narastających lawinowo w stolicy przestępstw z użyciem broni palnej i materiałów wybuchowych. To nie pierwszy atak na tę kawiarnię. Lokal został ostrzelany 12 września 2025 roku. Ranny został wówczas jeden z pracowników. Nie można wykluczyć, że incydenty te są próbą wymuszenia haraczu od właścicieli lokalu lub ostrzeżeniem dla lokalnego watażki. Czytaj także: Bandyckie saksy w Berlinie. Gangi importują „młodych najemników”Od jesieni 2025 roku w Berlinie regularnie dochodzi do incydentów powiązanych z terrorem kryminalnym. Mają one związek z walką o przywództwo w półświatku, tereny do handlu narkotykami oraz wymuszeniami haraczy. Prym wiodą mafijne klany z tureckim lub kurdyjskim rodowodem. W grudniu 2025 roku ostrzelano dom Mehmeta K. alias „Kurdyjski Mehmet”, uważanego za ojca chrzestnego jednego z największych klanów. Atak przypisywano tak zwanej grupie Daltonów. Boss, formalnie szanowany biznesmen, zamieścił wówczas w mediach społecznościowych mocne oświadczenie z deklaracją wyznaczenia 500 tys. euro nagrody za informacje o sprawcy.Walka o schedę„W ciągu moich 60 lat życia jestem osobą, która doskonale wie, czym jest przyjaźń i wrogość. Wiem, że na tej drodze może mi się wiele przytrafić; mogę zostać postrzelony lub zabity. Nigdy w życiu się tego nie bałem. Ale to, co mnie naprawdę smuci i głęboko rani, to fakt, że ta nikczemna próba miała miejsce w domu, w którym mieszka moja żona i dzieci” – napisał K. Zaapelował też do sprawców: „Jeśli jesteś moim wrogiem, zachowuj się jak mężczyzna”. „Gdybyś miał odrobinę odwagi, chciałbym spotkać cię gdzie indziej. Wszyscy powinni wiedzieć, że nigdy nie zboczę z właściwej drogi. Nie możesz mnie zastraszyć tak tchórzliwymi metodami. Nigdy w życiu nie traktowałem takich ludzi poważnie i nigdy nie będę” – przekonywał. „Kurdyjski Mehmet” zmarł jednak w styczniu bieżącego roku po ciężkiej chorobie. Natychmiast zaczęły się walki o przejęcie schedy po nim. Czytaj także: Tysiąc osób na pogrzebie „ojca chrzestnego” klanu mafijnego