Cudem nikt nie odniósł obrażeń. Ukraiński żołnierz na urlopie urządził w Odessie strzelaninę, a następnie zdetonował granat. Ponieważ nikt nie odniósł obrażeń policja zakwalifikowała incydent jako wybryk chuligański. Choć zarzut nie brzmi groźnie, wojskowemu grozi nawet siedem lat więzienia. W sobotę około godziny 11 policja otrzymała zgłoszenie o mężczyźnie, który miał wymachiwać bronią na ulicy Architektorskiej w Odessie. Osoba zgłaszająca wskazała, że młodzieniec był uzbrojony w pistolet oraz granat. W pewnym momencie napastnik zaczął strzelać w powietrze. Chwilę później odbezpieczył granat i rzucił go na ulicę. Doszło do wybuchu, ale wcześniejsza kanonada przepłoszyła przechodniów, więc nikomu nic się nie stało. Przybyli na miejsce policjanci zatrzymali mężczyznę. Okazało się, że to 22-letni ukraiński wojskowy, który przyjechał do Odessy na urlop. Na razie nie wiadomo, dlaczego urządził strzelaninę i zdetonował granat. Policja nie podała, czy był trzeźwy, ale wiadomo, że pobrano mu krew na obecność narkotyków. Śledczy zakwalifikowali incydent jako czyn chuligański, za co grozi do siedmiu lat więzienia. Czytaj także: Wybuch granatu w trakcie libacji alkoholowej. Nie żyją trzy osoby