Koniec wojny nie jest w interesie Kremla. Podczas gdy świat z niecierpliwością czeka na zakończenie konfliktu na Bliskim Wschodzie, Kreml liczy zyski. Wojna w Iranie zwiększa wpływy do rosyjskiego budżetu ze sprzedaży ropy. Jej cena wzrosła w ostatnim miesiącu o ok. 75 proc. i przekroczyła 100 dol. za baryłkę – poinformował Polski Instytut Ekonomiczny. To nie wszystko, bo konflikt może też spowodować niedobory nawozów, co również byłoby korzystne dla Rosji. Instytut przypomniał, że amerykańsko-izraelski atak na Iran spowodował „dramatyczny wzrost” cen ropy na światowych rynkach.„Groźby Teheranu dotyczące całkowitego zamknięcia Cieśniny Ormuz i ataków na infrastrukturę energetyczną w regionie zwiększają ryzyko dalszego wzrostu cen ropy naftowej. Wojna w Iranie już teraz zwiększa wpływy do rosyjskiego budżetu – cena rosyjskiej ropy Urals wzrosła o ok. 75 proc. w ostatnim miesiącu i przekroczyła próg 100 USD za baryłkę” – przekazał PIE w najnowszym Tygodniku Gospodarczym.Konflikt na Bliskim Wschodzie jest na rękę Rosji. Kraj zarabia miliardy na sprzedaży ropyPowołując się na szacunki „Financial Times”, Instytut zwrócił uwagę, że Moskwa może otrzymać 3,3-4,9 mld dol. dodatkowych wpływów budżetowych do końca marca. Kluczowe będą jednak dwie sprawy: czas trwania wojny na Bliskim Wschodzie oraz nasilenie głosów wzywających do łagodzenia sankcji wobec Rosji. PIE ocenił, że niepokoi zachowanie administracji USA, która złagodziła już niektóre sankcje, np. zezwalając na zakup rosyjskiej ropy znajdującej się na morzu.Zdaniem PIE, decyzja Komisji Europejskiej o przesunięciu daty prezentacji planu REPowerEU (dotyczącego odejścia od importu rosyjskich surowców) może świadczyć o rosnących napięciach wśród państw Wspólnoty.CZYTAJ TEŻ: Trump grozi wyspie. MSZ: Nie jedź. Najwyższy alert dla podróżującychInstytut zwrócił uwagę, że wojna na Bliskim Wchodzie, jak i blokada cieśniny Ormuz, mogą również spowodować niedobory nawozów oraz wzrost ich cen, a w dalszej kolejności również wzrost cen żywności. Zdaniem ekonomistów, to także jest korzystne dla Moskwy.Podrożeć mogą też nawozy. Rosyjscy producenci już zacierają ręce „Państwa Zatoki Perskiej są ważnymi eksporterami niektórych nawozów, a duża część handlu nawozami przechodzi przez Cieśninę Ormuz. Według szacunków Argus, zamknięcie Cieśniny Ormuz grozi zakłóceniem 20-50 proc. międzynarodowego handlu mocznikiem, siarką, fosforanami i amoniakiem. Rosja jest natomiast jednym z największych na świecie eksporterów nawozów (ok. 15 proc. udziału w światowym rynku), a także największym eksporterem pszenicy (18 proc. światowego eksportu)” – przekazał PIE.Zdaniem autorów opracowania, niewykluczone, że Moskwa będzie starała się wykorzystać sytuację na rynkach rolno-spożywczych, podobnie jak w latach 2022-2023, gdy blokowała ukraiński eksport i zwiększała swoją rolę w dostawach na Bliski Wschód.Rosjanie chcieliby sprzedawać jeszcze więcej, ale „przeszkadzają” im UkraińcyInstytut przypomniał, że w 2025 r. nastąpiło „znaczące zmniejszenie” rosyjskich dochodów z eksportu ropy i gazu. Było to efektem zarówno dużej podaży surowców na światowych rynkach, jak i sankcji.W 2025 r. różnica w cenie rosyjskiej ropy Urals względem Brent wzrosła z kilku do ponad 25 dol. za baryłkę. Z kolei w lutym br. – w związku z udanymi atakami ukraińskimi na rafinerie i infrastrukturę eksportową – rosyjskie dostawy ropy na światowe rynki były poniżej prognoz. Z danych International Energy Agency (IEA) przywołanych w Tygodniku, wynika, że eksport ropy z Rosji zmalał w ubiegłym miesiącu do 6,6 mln baryłek dziennie, co było poziomem najniższym od początku pełnoskalowej inwazji na Ukrainę.CZYTAJ TEŻ: Około 40 tankowców „floty cieni” utknęło u wybrzeży Petersburga