Właściciele mieszkań bezradni. Prowadzę obserwację osób, które nie płacą za wynajem. Wiem, że mają pieniądze, na co wydają i ile. Taksówki, drogie samochody, torebki, podróże. Część z tych osób mówiła mi wprost, że jak mają być na utrzymaniu rodziny, wolą żyć na koszt innych ludzi – opowiada portalowi TVP.Info prywatna detektywka Małgorzata Marczulewska. Paula Szewczyk, portal TVP.Info: Kiedy ostatni raz odebrała pani telefon: „Proszę o pomoc, mam nieuczciwych lokatorów, nie płacą za wynajem mieszkania”?Małgorzata Marczulewska, prywatna detektywka: W każdym tygodniu mam taki telefon. Nie wszystkie sprawy prowadzę, bo jednak nie każdego stać na wynajęcie detektywa, szczególnie po tym, jak ktoś np. od dwóch lat utrzymuje niepłacącego lokatora. Ale zwykle mam w toku dwie, trzy takie sprawy. W tamtym tygodniu akurat odebrałam klucze z dwóch mieszkań, zostało mi jeszcze jedno. Najczęściej jedna sprawa się kończy, przychodzi kolejna. To nieustający problem.Przez ostatnie lata trafiali do mojego biura ludzie, którzy siadali na kanapie i płakali. Mówili: „jak to się nie skończy, rodzina mi się rozpadnie”. Bo jak nie ma pieniędzy, są nerwy, kłótnie. Psychicznie trwająca latami batalia z dzikim lokatorem po prostu wykańcza.Właściciele częściej szukają dziś pomocy?Wynika to pewnie z tego, że ja – ale i inne osoby czy ugrupowania – staram się sprawy nieuczciwych lokatorów nagłaśniać. I uważam, że zmiana przepisów prawa jest konieczna, bo obecna sytuacja na rynku najmu to raj dla cwaniaków.I nie chodzi o to, by właściciel mógł wejść bez pardonu do wynajmowanego przez siebie mieszkania i wyrzucić kogoś na bruk. Przepisy powinny usprawnić proces eksmisji, gdy lokator przestaje za wynajem płacić. Bo póki co, państwo przymyka na te sprawy oko. I robi to kosztem uczciwych obywateli, zostawiając ich z problemem samych. Dlaczego właściciel nieruchomości, który latami pracował na jej zakup, a często spłaca za nią nadal kredyt, ma utrzymywać obcą, zdrową osobę, która wobec obecnych przepisów czuje się bezkarna?Czytaj także: Tranzycja Marcina niczego mi nie odebrała. Choć przepłakałem wiele nocyAle ma sprawę o opuszczenie lokalu i eksmisję. Tak, jak nakazuje prawo.I w międzyczasie nadal nie płaci, robi długi na kilkadziesiąt tysięcy złotych i śmieje się właścicielowi w twarz. Bo chociaż ma czasem nawet i kilkanaście egzekucji komorniczych, te są bezskuteczne, skoro pracuje na czarno, za granicą, albo pieniądze ma na zagranicznych kontach. I nie płaci za wynajem mieszkania, bo wie, że może. Kogo w tej sytuacji powinno polskie prawo chronić? Nie tego uczciwego, płacącego podatki właściciela?Póki co prawo staje po stronie patologii, bo takie są to najczęściej przypadki. Wiem, co mówię, bo wyprowadzek nieuczciwych lokatorów zrobiłam dotąd pewnie jakieś 150. I nie miałam ani innego przypadku, ani jednego, gdy miałam do czynienia z osobą biedną. Osobą, która powiedziałaby mi na przykład: „płaciłam, zachorowało mi dziecko i wszystkie pieniądze idą na leki, na mieszkanie mi po prostu nie starcza”. Zrozumiałabym to. Mało tego, jeszcze bym takiej osobie pomogła stanąć na nogi. Z takim przypadkiem się jednak nie spotkałam. Zwykle ci, którzy otwierają mi drzwi, mówią „spie***laj, a jak tu jeszcze raz przyjdziesz, to ci przy***dolę”. Wobec takiej postawy właściciel pozostaje bezradny?I nie może niepłacącym lokatorom odciąć prądu ani gazu, musi płacić za nich czynsz. Nie dość, że nie dostaje pieniędzy z wynajmu, to wszystkie rachunki są po jego stronie. Jeżeli odciąłby im media, popełniłby przestępstwo.Tymczasem prowadzimy obserwację osób, które nie płacą. Wiem, że mają pieniądze, wiem na co wydają i ile. Zdziwiłaby się pani. Taksówki, drogie samochody, oryginale torebki, ubrania, podróże. Część z tych osób mówiła mi wprost, że jak mają być na utrzymaniu rodziny, wolą żyć na koszt innych ludzi.Często wynajmują duże nieruchomości, miałam nawet sprawę wynajętego trzystumetrowego domu. Jedna z kobiet, która nie płaciła za stumetrowy lokal, kwalifikowała się na mieszkanie z opieki społecznej z uwagi na chore dziecko. Powiedziała mi jednak, że żadnego socjalnego lokalu nie chce, bo woli mieszkać w lepszych warunkach.Tymczasem mamy w Polsce prawie dwa miliony mieszkań, które stoją puste.Bo właściciele wolą nie mieć kłopotu w życiu. Część z nich, to ludzie, którzy już się nacięli na dzikiego lokatora i stwierdzili, że jak mają się użerać latami i utrzymywać obcą osobę, wolą, by mieszkanie stało puste. Inni czekają, aż dzieci dorosną i się tam wprowadzą, bo zwyczajnie boją się takiego scenariusza.Obowiązująca ustawa o ochronie praw lokatorów miała chronić wyrzucanych na bruk ludzi przez tzw. czyścicieli kamienic.I od tamtej pory się niemal nie zmieniła, a zmienił się świat. Są w sieci specjalne grupy, na których lokatorzy wymieniają się informacjami, jak nie płacić za mieszkania, jak nie dać się wyrzucić, jakie przysługują im prawa. I będą to robić, dopóki przepisy się nie zmienią, bo nic im za to co robią, zgodnie z prawem, nie grozi.Czytaj także: Nie ma rąk ani nóg. „Nie zamknę się w pokoju i nie będę płakać”Za to, jeśli właściciel zapuka do swojego mieszkania raz, drugi z pytaniem, kiedy lokator zapłaci za wynajem, ten może wezwać policję, poskarżyć się, że właściciel go nachodzi i zgłosić zakłócanie miru domowego. I to właściciel, skończy z wyrokiem. Znam sprawy, w których wynajmujący mają zakaz zbliżania się do własnej nieruchomości.Właściciele próbują uchronić się przed nieuczciwym najemcą, zapisując w umowie, że wynajmują część mieszkania, a jeden pokój zostawiają „wolny”. To pomaga?Miałam taką sprawę, właściciel wynajął trzy z czterech pokoi w mieszkaniu. Analizowałam ten przypadek z prawnikami, powiedzieli, że to rodzaj umowy pozornej, a taka nie jest w polskim prawie honorowana. Jeżeli właściciel wynajmuje trzy pokoje, czwarty jest wolny, ale on sam w nim nie mieszka, to jakby tego zapisu nie było.Wiele porad, którymi dzielą się właściciele w sieci, typu „wlej w zamek klej” albo „rozkręć zamki” jest nielegalnych. Być może trafimy na lokatora, który się wystraszy albo będzie miał dosyć i sam się wyniesie. Ale inny pójdzie na policję i to zgłosi, będziemy mieć sprawę karną i wyrok. Ja sobie na to nie mogę pozwolić, bo oznaczałoby dla mnie utratę prawa do wykonywania zawodu.Co z najmem okazjonalnym?Taka umowa może nieco bardziej właściciela chronić, ale też nie do końca. Miałam niejednokrotnie sprawy z najmem okazjonalnym, który zamiast pomóc, jeszcze bardziej wydłużył całość postępowania. W takiej umowie jest zapis, że w razie eksmisji, dana osoba przyjmie lokatora u siebie. Ale pamiętam sytuację, że ktoś mówił „ale to nie jest mój podpis” czy „ja się nie zgadzałam, że tę osobą przyjmę”. Pamiętam nawet sytuacje, że lokal, do którego miała być eksmisja, był przeznaczony do wyburzenia.Gdy pisałam w portalu TVP.Info tekst o nieuczciwych lokatorach, pytałam resort sprawiedliwości o potrzebę zmian ustawy. Ministerstwo odpowiedziało, że „obecnie istnieją odpowiednie instrumenty prawne umożliwiające ochronę praw najemców”.W trakcie pracy nad pomysłami zmian w ustawie, które miałyby ułatwić walkę z nieuczciwymi lokatorami – przygotowywałam je wspólnie z Kancelarią Wódkiewicz Sosnowski Jarosiewicz – również kontaktowaliśmy się z Ministerstwem Sprawiedliwości i z Ministerstwem Rozwoju i Technologii. Dostaliśmy właśnie tego typu odpowiedź: przepisy są dobre i nie wymagają zmiany. Więc albo ktoś naszej petycji nie przeczytał, albo przeczytał i zupełnie nie zrozumiał.Czytaj także: Spotkali się na randkę. Ona go zawstydziła, on ją pobił i podpaliłProjekt, nad którym pracowała pani z kancelarią, bierze pod lupę cztery kwestie?Weźmy pod uwagę choćby sposób doręczania korespondencji, bo taki jest jeden z postulatów zmian w prawie. Obecnie, by doprowadzić do eksmisji lokatora, trzeba mu doręczyć pismo w sprawie. A że lokator o tym wie, korespondencji nie odbiera. To sytuacja patowa, bo w przypadku niedoręczonego listu, sąd zawiesza postępowanie. Chcemy więc wprowadzić zapis, że wysłana – choć nieodebrana – listem poleconym na adres zamieszkania korespondencja powinna być traktowana jak każda inna, czyli jako skutecznie doręczona.Druga zmiana miałaby dotyczyć kwestii zapewnienia nieuczciwemu lokatorowi lokalu socjalnego?Przy niemal każdym nakazie eksmisji gmina musi zapewnić eksmitowanej osobie lokal socjalny. Są miejsca, w których czeka się na niego 12 lat. Najmujący musi więc liczyć, że miasto szybko znajdzie dla niepłacącego lokatora mieszkanie zastępcze. Miałam w tamtym roku wyprowadzkę obcokrajowca. Powiedział, że chciałby dostać mieszkanie socjalne, ale długo się czeka, a jest przy tym dużo papierologii, której on nie rozumie. Ktoś mu podpowiedział, by wynajął mieszkanie i za nie nie płacił, to właściciel skieruje sprawę do sądu i w wyniku eksmisji uzyska lokal socjalny, a on nie będzie musiał nic robić.Obecnie lokatora można eksmitować tylko na terytorium danej gminy. A są takie, które lokalami socjalnymi nie dysponują wcale. Dlatego proponujemy, by eksmisja mogła zostać wykonana na terenie całego województwa, w pierwszej kolejności do gminy sąsiadującej.Zapewnienie mieszkania socjalnego osobie, która nie płaci za wynajem mieszkania też wymaga zmiany. Taki lokal powinien trafiać do osób potrzebujących. Dlaczego zdrowe osoby, które pracują albo mogą pracować, ale im się nie chce, mają mieć do niego prawo?Trzecia zmiana, koniec z obowiązkiem płacenia za mieszkające w lokalu osoby rachunków za mediów.Jestem za tym, że jeżeli ktoś nie płaci za prąd, gaz, wodę czy wywóz śmieci, to właściciel także z tego obowiązku powinien zostać zwolniony. To w konsekwencji doprowadziłoby do odcięcia mediów, więc właściciel przestałby pokrywać te opłaty za nieuczciwą osobę ze swojej kieszeni.Czwarta kwestia dotyczy możliwości wypowiedzenia umowy najmu. Obecnie w przypadku braku zapłaty za wynajem, można to zrobić po trzech miesiącach. Chcemy skrócić ten okres do miesiąca.W mojej opinii, jeśli te przepisy się nie zmienią, zrobi się nam w Polsce druga Hiszpania. Obecnie prawo stanowi tam, że jeśli ktoś spędzi w cudzym mieszkaniu dwa dni, nie można go już z niego wyrzucić. I niektórzy robią z tego sposób na życie. Ci, którzy żyją u nas na cudzy koszt, są takimi właśnie hiszpańskimi okupas.Czytaj także: „Mnie też bili”. Dlaczego rodzice stosują przemoc wobec swoich dzieci?Pomysłami zmian, póki co, zainteresowała pani polityków Konfederacji.Konfederacja jest ich współautorem, połączyliśmy siły i działamy razem. Skierowaliśmy już do Sejmu petycję w tej sprawie, lada moment zaczną się konsultacje społeczne. Podkreślam jednak, że nie jestem z żadnej partii. Staram się do tej petycji przekonać posłów ze wszystkich opcji. Jeśli zależy im na dobru Polaków, muszą zrozumieć, że ten problem istnieje i zmiany wymagają po prostu wprowadzenia.Od niektórych w Sejmie słyszałam, że nie będą się zajmować tematem, bo nie wolno samotnych matek wyrzucać na ulicę. Tylko, że samotne matki to jest niewielki odsetek lokatorek, które nie płacą. A nawet jeśli matki z dziećmi nie stać na wynajem mieszkania, nadal nie uważam, że to osoba prywatna ze swoich środków powinna ją utrzymywać. Zadbać o nią powinno państwo i system.Do tej pory mieliśmy przeświadczenie, że właściciel to landlord, czynszojad, który odziedziczył mieszkanie i żyje z wyzysku innych, których na kupno własnego domu nie stać.Wie pani co? Mam sytuacje, gdy jest zupełnie odwrotnie. Na koniec roku miałam wyprowadzkę z mieszkania starszej pani, która dostawała biedę emeryturę i z wynajmu mieszkania kupowała jedzenie i leki. Lokator nie płacił, a ona się zadłużała, bo nie stać jej było, żeby za niego płacić czynsz i rachunki. Dlaczego ta kobieta, która harowała całe życie i chciała mieć na starość dodatek do emerytury, ma utrzymywać jakiegoś mężczyznę, a dla skarbówki zostać na stare lata dłużniczką? To sprzeczne z zasadą sprawiedliwości społecznej.Czytaj także: „Byłam jak żywa pochodnia”. Izabeli po wypadku najtrudniej było zasnąćNie mam mieszkania na wynajem, zawodowo pomagam w wyprowadzkach dzikich lokatorów. Jeśli przepisy się zmienią, będzie to na moją niekorzyść. Ale na taką niesprawiedliwość wewnętrznie się po prostu nie godzę.12 marca posłowie Konfederacji złożyli w Sejmie projekt ustawy, który ma wzmacniać ochronę prawa własności do lokali mieszkalnych, ograniczyć nadużywanie praw przez lokatorów oraz ułatwić wypowiedzenie umowy w przypadku zwłoki w zapłacie czynszu. Posłom towarzyszyła prywatna detektywka Małgorzata Marczulewska, która wraz z Kancelarią Wódkiewicz Sosnowski Jarosiewicz pracowała nad zmianami.Paula Szewczyk – reporterka, podejmuje tematy społeczne. Nominowana do nagrody Grand Press, nagrody Newsweeka im. Teresy Torańskiej i Journalists Excellence Awards. Autorka książki „Ciała obce”, nagrodzona „Koroną Równości” KPH, nagrodą NGO Hero oraz nagrodą specjalną w konkursie Pióro Nadziei Amnesty International. Z wykształcenia polonistka, z pochodzenia Rzeszowianka.Napisz do autorki: paula.szewczyk@tvp.pl