Mec. Katarzyna Czyżewska w rozmowie z TVP.Info. Powinniśmy mieć edukację idącą w kierunku tego, żeby o sprawach medycznych wypowiadali się tylko lekarze, ponieważ bardzo wielu celebrytów – nawet z dobrej woli i nieświadomie – wprowadza swoich followersów w błąd, dzieląc się przekonaniami, które są dalekie od prawd naukowych i medycznych – powiedziała w rozmowie z portalem TVP.Info ekspertka w obszarze prawa ochrony zdrowia mec. Katarzyna Czyżewska. Mec. Czyżewska podkreśliła, że obecne regulacje dotyczące medycznej dezinformacji nie wyglądają w sposób bardzo kompleksowy.– Nie mamy dedykowanej legislacji, która dotyczyłaby tego obszaru, ale to się ma podobno zmienić, ponieważ biuro Rzecznika Praw Pacjenta pracuje – jak donoszą media – nad projektem ustawy tzw. Lex Szarlatan, która ma dotyczyć kwestii odpowiedzialności osób stosujących świadomie i z premedytacją nieskuteczne, wprowadzające w błąd praktyki pseudomedyczne w celach – wskazała.Rozmówczyni naszego portalu zastrzegła, że na obecną chwilę nie ma jeszcze takiego projektu.– Wydaje się, że jest duża determinacja, żeby taką ustawę uchwalić i mam nadzieję, że to wejdzie w życie, ponieważ obecnie – w dobie bardzo szerokiego dostępu do informacji i bardzo dużych trudności z weryfikacją ich prawdziwości – dezinformacja, zwłaszcza w obszarze ochrony zdrowia jest coraz większym problemem – powiedziała.Adwokat Czyżewska zaznaczyła, że mamy coraz więcej osób oferujących praktyki pseudomedyczne, z zakresu różnego rodzaju alternatywnych metod leczenia. Ostrzegła także przed poważnymi konsekwencjami takich praktyk.– Jeżeli są one oferowane pacjentom w bardzo poważnych stanach chorobowych, jak chociażby z nowotworami, to mogą opóźnić działanie leczenia konwencjonalnego, a nawet pozbawić pacjenta leczenia i spowodować zgon – wskazała.Zwróciła również uwagę na to, że nie każdy, kto proponuje alternatywne metody leczenia, staje się automatycznie szarlatanem.Zdaniem ekspertki czym innym jest sytuacja, gdy lekarz świadomie wspiera np. ruchy antyszczepionkowe, mając świadomość tego, jak ważne są szczepienia, a czym innym jest sytuacja, w której lekarz szuka dodatkowych metod wsparcia pacjenta w chorobie i proponuje również bardziej kontrowersyjne metody, ale przy tym nie szkodzi pacjentowi i nie pozbawia go konwencjonalnego leczenia i – przede wszystkim – działa w dobrej wierze, chcąc pomóc pacjentowi.– To powinno być moim zdaniem inaczej ocenione niż sytuacja, w której ktoś bardzo cynicznie, z premedytacją, zarabia na lęku pacjentów przed medycyną konwencjonalną, proponując alternatywne i niesprawdzone działania – podkreśliła.Pytana z kolei o to, czy są jakieś narzędzia prawne umożliwiające walkę z takimi praktykami, odparła, że są takie metody, choć nie są one bardzo jasno uregulowane i wprost dedykowane takim przypadkom.– Mamy kodeks cywilny, który mówi o tym, że jeżeli ktoś ze swojej winy wyrządził drugiej osobie szkodę, to ponosi odpowiedzialność – można wówczas żądać odszkodowania – powiedziała, dodając, że „mamy również kodeks karny, który przewiduje odpowiedzialność karną w przypadku narażenia wielu osób na niebezpieczeństwo dla zdrowia lub życia”.Zdaniem ekspertki pod tę regulację kodeksu karnego można podciągnąć np. przypadki masowego sprzedawania w internecie nieskutecznych, czy szkodliwych produktów, jak np. tasiemca, mającego służyć schudnięciu.– Przepisy są, ale są o tyle niedoskonałe, że nie dotyczą w sposób specyficzny takiej sytuacji, czyli promowania nieskutecznych i niewiarygodnych metod leczenia. Takie sprawy mogą w związku z tym być trudne dowodowo, trudne w sądzie – wskazała, wyjaśniając, że ktoś, stosujący kontrowersyjne praktyki może twierdzić, że robi to w dobrej wierze, a pacjent się na to zgadza i przystępuje do terapii dobrowolnie.– W takiej sytuacji trudno ustalić, czy w sprawie zaistniały przesłanki do odpowiedzialności, w szczególności winę osoby promującej medycynę alternatywną. To są bardzo trudne rzeczy do udowodnienia, a musi je udowodnić pacjent, czy też rodzina pacjenta, jeżeli sprawa skończyła się zgonem – podkreśliła mec. Czyżewska.Edukacja zamiast cenzuryPytana natomiast o możliwość certyfikacji na wzór chiński, gdzie w social mediach o sprawach medycznych mogą wypowiadać się tylko lekarze, ekspertka odparła, że „byłoby to niezwykle trudne do wdrożenia, ponieważ nie da się ocenzurować całego internetu”.– Na pewno powinniśmy mieć działania edukacyjne idące w kierunku tego, żeby o sprawach medycznych wypowiadali się tylko lekarze, ponieważ bardzo wielu celebrytów – nawet z dobrej woli i nieświadomie – wprowadza swoich followersów w błąd, dzieląc się przekonaniami, które są dalekie od prawd naukowych i medycznych – powiedziała.Zwróciła również uwagę na to, że wszyscy powinniśmy mieć krytyczne podejście wobec wypowiedzi osób znanych publicznie i np. nie słuchać porad osób, które nie mają wykształcenia medycznego.– Natomiast wydaje mi się, że nie należy iść w kierunku cenzury prewencyjnej czy certyfikacji, bo to jest niezwykle trudne do wykonania, ale organy państwa powinny reagować w sytuacji, w której dzieje się coś, co nie powinno mieć miejsca – podkreśliła.– Jeżeli mamy osobę prowadzącą portale społecznościowe i zarabiającą na tych portalach, to jej działanie należałoby ocenić z punktu widzenia ewentualnego naruszenia zbiorowych praw konsumenta, jeżeli wprowadza konsumentów w błąd poprzez szerzenie nieprawdziwych treści – zaznaczyła, dodając, że w takich sytuacjach mógłby reagować UOKiK.– Prezes UOKiK jakiś czas temu wydał wytyczne dla influencerów. One dotyczyły trochę innego obszaru, bo komercyjnej współpracy w mediach społecznościowych i oznaczenia treści w mediach społecznościowych jako treści komercyjne. Niemniej jednak to pokazuje, że ten obszar mediów społecznościowych jest w zakresie zainteresowania UOKiK, który zajmuje się nie tylko sprawami konkurencji, fuzjami czy nadużyciami pozycji dominującej przez wielkich przedsiębiorców, ale zajmuje się również właśnie ochroną praw konsumentów – powiedziała, dodając, że „prawa konsumentów mogą być naruszone moim zdaniem w sytuacji, w której ktoś szerzy na szeroką skalę dezinformację”.„Kreatorki Zdrowia 2026”Rozmowa odbyła się w kuluarach V Kongresu Zdrowia Kobiet w Warszawie, w trakcie którego mec. Katarzyna Czyżewska została uhonorowana nagrodą „Kreatorki Zdrowia 2026”.Mec. Czyżewska świadczy usługi doradztwa prawnego w zakresie zagadnień regulacyjnych związanych z wytwarzaniem i wprowadzaniem do obrotu produktów leczniczych, wyrobów medycznych, kosmetyków czy środków żywieniowych. Zajmuje się zagadnieniami refundacji i finansowania świadczeń opieki zdrowotnej, a także dystrybucji i bezpieczeństwa stosowania leków oraz badań klinicznych. Reprezentuje klientów z branży life sciences zarówno w postępowaniach prowadzonych przed organami administracji publicznej, jak i w postępowaniach sądowych. Aktywnie uczestniczy jako ekspert w konsultacjach społecznych dotyczących aktów prawnych z dziedziny life sciences, jak i w pracach legislacyjnych, a także doradza jednej z najbardziej liczących się organizacji skupiających przedsiębiorców działających w branży farmaceutycznej w Polsce.Ukończyła studia prawnicze na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz Course on English and EU Law prowadzony przez British Law Centre of Cambridge University. Studiowała także na Universiteit Utrecht w Holandii oraz ukończyła The International Business and Trade Summer Law Program, organizowany przez Uniwersytet Jagielloński oraz Columbus School of Law. Jest mentorką wspierająca w programie mentoringowym Fundacji Women in Law. Była ponadto prelegentem wielu konferencji i seminariów z zakresu prawa farmaceutycznego i medycznego, a także prawa konkurencji. Uzyskała również rekomendacje prestiżowych rankingów prawniczych Chambers & Partners, Legal500 i dziennika „Rzeczpospolita”. Jest ponadto laureatem innych rankingów i wyróżnień.