„Jestem węgierskim patriotą”. Jeden z czołowych węgierskich dziennikarzy śledczych Szabolcs Panyi został oskarżony przez rząd Orbana o szpiegostwo na rzecz Ukrainy. Wcześniej dziennikarz ujawnił próby infiltracji węgierskiej opozycji przez służby specjalne oraz rozmowę szefa węgierskiego MSZ z jego rosyjskim odpowiednikiem Siergiejem Ławrowem. Przeciwko dziennikarzowi zostało już wszczęte postępowanie karne. Zarzuca mu się prowadzenie działalności szpiegowskiej we współpracy z obcym państwem.– Szpieguje przeciwko własnemu krajowi, współpracując z obcym państwem – stwierdził szef kancelarii Orbana Gergely Gulyas. Dziennikarz zaprzecza oskarżeniom. W swoim wpisie w mediach społecznościowych wskazał, że jest to bezprecedensowe w XXI wieku, a takie oskarżenia przeciw dziennikarzom zdarzają się w putinowskiej Rosji, a nie w demokracjach należących do Unii Europejskiej. „Rząd węgierski działa jako sojusznik Kremla” – podkreślił. Wskazał także, że dla dziennikarza oskarżenie o szpiegostwo jest szczególnie trudne, gdyż zgodnie z prawem i etyką dziennikarską nie może ujawniać źródeł, od których pozyskuje informacje. „Nie współpracowałem z żadną zagraniczną służbą tajną w obserwacji Pétera Szijjártó – wręcz przeciwnie, próbowałem zebrać i potwierdzić uzyskane lata wcześniej informacje na temat komunikacji pomiędzy Szijajártó a Ławrowem” – oświadczył. „Jestem węgierskim patriotą, służę węgierskiemu społeczeństwu, jako dziennikarz śledczy” – napisał Szabolcs Panyi. „Ani teatr polityczny, ani zagrożenia prawne reżimu nie mogą nas od tego powstrzymać” – podkreślił. Czytaj także: „Orbangate” na Węgrzech. Tajemniczy agent miał przeniknąć do opozycji