Odkryła je urzędniczka. Pod koniec 2023 roku w jednym z magazynów w kalifornijskim Reedley natrafiono na nielegalne laboratorium biologiczne, w którym znajdowały się próbki potencjalnie groźnych patogenów m.in. Eboli, HIV czy COVID-19. Sprawa wyszła na jaw przypadkiem, gdy urzędniczka zajmująca się kontrolą budynków zauważyła niepokojące sygnały w pozornie opuszczonym obiekcie. Odkrycie szybko przerodziło się w śledztwo obejmujące kilka stanów i ujawniające, że trop prowadzi do Chin. Jak relacjonowała urzędniczka, początkowo jej uwagę zwrócił intensywny zapach oraz nowe węże ogrodowe, które zupełnie nie pasowały do opuszczonego budynku. Po wejściu do środka natrafiła na sprzęt laboratoryjny, liczne próbki cieczy, w tym oznaczone nazwami chorób takich jak HIV, malaria czy COVID-19. Kobieta w głębi budynku zobaczyła także osoby pracujące przy zestawach. W miarę zadawania pytań atmosfera zaczęła się zmieniać, co wzbudziło jej niepokój.„Zorientowałam się, że jestem w niebezpiecznej sytuacji i muszę wyjść, nie pokazując po sobie strachu” – opisywała później.Nalot służbKontrolerka szybko powiadomiła służby. Policjanci wewnątrz budynku znaleźli fiolki z cieczami oznaczone nazwami chorób, a także lodówki opisane jako „zawierające krew” lub „wirus Ebola”. Część próbek była opisana jedynie kodami, co utrudniało identyfikację ich zawartości. Na miejscu odkryto także ślady wykorzystywania zwierząt laboratoryjnych. Jak opisuje „LA Times”, podczas nalotu nie zabezpieczono dowodów w odpowiedni sposób.Czytaj również: Chińscy hakerzy zaatakowali FBI. Przejęli bardzo cenne daneŚledztwo wykazało, że działalność w Reedley mogła być powiązana z procederem sprowadzania testów na COVID-19 z Chin i sprzedawania ich jako wyprodukowanych w Stanach Zjednoczonych. Jednocześnie ujawniono przelewy finansowe na kilka milionów dolarów, które trafiały do osób w Państwie Środka.Główny podejrzany i drugie laboratoriumGłównym podejrzanym w sprawie został Jia Bei Zhu, który został aresztowany jeszcze pod koniec 2023 roku.Ponad dwa lata później służby wkroczyły do gigantycznej posiadłości w Las Vegas, która była powiązana z głównym podejrzanym. Podczas przeszukania domu przypominającego laboratorium, znaleziono broń oraz materiały wymagające specjalnych środków ostrożności, w tym liczne próbki nieznanych substancji. Zabezpieczony sprzęt i próbki trafiły do analizy przez odpowiednie instytucje, której wyniki nie zostały jeszcze ujawnione.Wierzchołek góry lodowej?Zhu już został oskarżony o oszustwa związane z wyrobami medycznymi oraz wprowadzanie w błąd amerykańskich instytucji. Według prokuratury testy były importowane w sposób niezgodny z przepisami i sprzedawane pod fałszywą etykietą. Sprawa została opisana przez dziennikarzy „LA Times”, którzy zwracają uwagę na brak skutecznego systemu nadzoru nad prywatnymi laboratoriami biologicznymi w USA. Władze lokalne zapewniają wprawdzie, że zabezpieczone materiały zostały usunięte z magazynu, jednak śledztwo budzi wątpliwości i pytania, czy nielegalne testy na COVID to tylko wierzchołek góry lodowej, a chińskie fiolki z patogenami najróżniejszych chorób służyły do jeszcze bardziej mrocznych celów.Zobacz także: Chiny znów to zrobiły. Sztuczna bariera z tysięcy kutrów rybackich