Drugie największe pustkowie Europy. Podróżnik Mateusz Waligóra wraz z Łukaszem Superganem przemierzają legendarny norweski płaskowyż w ramach wyprawy „Gdzie skrzypi mróz”. Leżący w południowej Norwegii Park Narodowy Hardangervidda to drugie największe pustkowie Europy. Waligóra wrócił tu po 10 latach i dostrzegł kolosalne zmiany, jakie zaszły od czasu jego poprzedniej podróży. Pierwsze dni na legendarnym norweskim płaskowyżu były łaskawe dla Mateusza Waligóry i towarzyszącego mu Łukasza Supergana. Podróżujący szybko pokonywali kolejne kilometry. Kiedy jednak znaleźli się na półmetku szlaku, rozpoczęła się zamieć. „Nie zmienia to faktu, że śniegu i tak jest niewiele” – mówi Waligóra, który od miesiąca przemierza daleką Północ w ramach wyprawy „Gdzie skrzypi mróz”.Wyprawa do drugiego co do wielkości pustkowia EuropyHardangervidda to trzeci szlak na dalekiej Północy, którym maszeruje Waligóra – po Finnmarksvidzie i Kungsleden. O ile na tej pierwszej trasie wyzwaniem było poradzenie sobie z mrozami spadającymi poniżej –30 stopni Celsjusza, to na drugiej temperatury przekraczały zero, a mokry śnieg kleił się do nart.Leżący w południowej Norwegii Park Narodowy Hardangervidda to drugie największe pustkowie Europy. Surowy klimat, porywisty wiatr i nagłe załamania pogody łudząco przypominają warunki arktyczne. Nic dziwnego, że właśnie tutaj do swoich polarnych wypraw przygotowywali się Roald Amundsen, Fridtjof Nansen, Robert Scott czy Ernest Shackleton.Mateusz Waligóra wrócił na HardangerviddęDla Waligóry to trzeci raz na tym płaskowyżu. Podróżnik wspomina chwile, gdy trafił na Hardangerviddę po raz pierwszy 10 lat temu. Nie miał pieniędzy na narty ani umiejętności, by na nich jeździć. Uznał więc, że poradzi sobie inaczej i przejdzie płaskowyż w rakietach śnieżnych. – Szedłem cały dzień, a nie pokonałem nawet dwóch kilometrów. Gogle miałem zaparowane, widoczność zerowa. Zawróciłem.Kilka miesięcy później, lepiej przygotowany, wrócił na Hardangerviddę. Udało mu się wtedy przejść połowę płaskowyżu, aż pogoda uwięziła go na pięć dni w schronisku Sandhaug.– Do dziś Hardangerviddy nie przeszedłem, ale to właśnie tu nauczyłem się pokory. Zrozumiałem, jak dynamicznie zmienia się pogoda, czym naprawdę jest whiteout i jak wygląda mroźna wilgoć, która przy –25 stopniach potrafi ciąć jak nóż. To tu po raz pierwszy poczułem, że wyprawy polarne zaczynają się nie wtedy, kiedy idzie lekko, lecz wtedy, kiedy wszystko zaczyna iść źle – i że musisz sobie z tym poradzić – wspomina podróżnik.Czytaj również: „Trzeci biegun” również topnieje. Nawet 2 mld ludzi zagrożonychTe opady nie zmieniają faktu, że śniegu w tym roku jest mało. – Ta zima jest słaba, poprzednia zresztą też. Trudno w ogóle porównać to z zimami sprzed 10 lat – powiedział Waligórze właściciel schroniska w Finse, skąd polscy podróżnicy rozpoczęli swój marsz.Sam Waligóra widzi kolosalną zmianę, która zaszła na płaskowyżu w ciągu ostatnich 10 lat. – Jest taki mostek przy Finse – dziś dałoby się przejść pod nim, a dekadę temu był cały zasypany. To jakieś dwa metry różnicy. Mijamy wiele miejsc, gdzie widać odsłonięte skały, porosty, mchy – relacjonuje podróżnik.Niepozorne albedo i ogromne zmianyZ pozoru to nic takiego – ot, wystająca skała zamiast śniegu. Jak się jednak okazuje, brak śniegu wpływa na albedo, czyli zdolność odbijania przez powierzchnię Ziemi promieniowania słonecznego. Zrozumienie tego pojęcia ma kluczowe znaczenie, ponieważ wielkość pochłoniętego promieniowania słonecznego decyduje o ilości energii dostępnej dla powierzchni Ziemi i atmosfery. Warto przypomnieć, że obiekty o albedo równym 0 proc. pochłaniają całe padające na nie promieniowanie, natomiast obiekty o albedo 100 proc. odbijają je w całości.Średnie albedo Ziemi wynosi około 30 proc. Jasne elementy powierzchni naszej planety – takie jak chmury, świeży śnieg czy lód – charakteryzują się wysokim albedo, zwykle w zakresie od 50 do 95 proc., co oznacza, że większość promieniowania słonecznego jest odbijana w przestrzeń kosmiczną, a powierzchnia ulega ochłodzeniu. Z kolei niskie albedo, od około 5 do 20 proc., typowe dla lasów, świeżego asfaltu czy ciemnych gleb, oznacza większe pochłanianie energii i silniejsze nagrzewanie powierzchni.Czytaj również: Polak za kołem podbiegunowym. Waligóra śladami największych polarników– Zmiany zasięgu pokrywy lodowej mogą istotnie przekształcać albedo, wywierając wpływ zarówno na klimat lokalny, jak i globalny. Proces ten jest szczególnie widoczny w Arktyce, gdzie tempo ocieplenia znacznie przekracza średnią globalną. Wraz z przyspieszonym topnieniem lodu morskiego i zanikiem pokrywy śnieżnej ubywa powierzchni o wysokim albedo – tłumaczy mgr Anna Romańczak z Zakładu Monitorowania Środowiska (IOŚ-PIB).– Lód i śnieg zastępowane są przez ciemniejszą wodę oceanu lub odsłoniętą glebę, które pochłaniają więcej energii słonecznej. Powoduje to dalszy wzrost temperatury i nasila proces ocieplania – dodaje ekspertka.Opisywane przez naukowczynię zjawisko nosi znamiona reakcji łańcuchowej – wzrost temperatury w Arktyce przyspiesza rozkład materii organicznej w glebach, prowadząc do emisji dwutlenku węgla i metanu, przyspieszając tym samym globalne ocieplenie.– Szczególnie istotne znaczenie ma rozmarzanie wiecznej zmarzliny w obszarach tundry, w której przez tysiące lat od ostatniej epoki lodowcowej zgromadzona była znaczna ilość materii organicznej. Coraz szybsze uwalnianie dużych ilości gazów cieplarnianych dodatkowo wzmacnia efekt cieplarniany, nasilając zmiany klimatu, które są przyczyną topnienia wiecznej zmarzliny – mówi Romańcza.Kim jest Mateusz Waligóra?Mateusz Waligóra to znany podróżnik, który mierzy się z największymi wyzwaniami, korzystając zwykle tylko z siły własnych mięśni. Członek The Explorers Club, jako pierwszy człowiek przeszedł samotnie mongolską część pustyni Gobi czy też dokonał rowerowego przejazdu najtrudniejszą drogą wytyczoną na Ziemi – Canning Stock Route w Australii Zachodniej.„Gdzie skrzypi mróz” to nazwa nowej wyprawy Mateusza Waligóry. Podróżnik wyruszył na daleką Północ, żeby spróbować przejść na nartach trzy słynne płaskowyże. A także odpowiedzieć na pytanie: jak zmiany klimatu wpływają na miejsca, które kojarzyły nam się dotąd wyłącznie z zimnem. Przedsięwzięciu patronuje TVP Info.Czytaj także: Ten kraj podbił igrzyska. Wszyscy chcą wiedzieć, jak to robią